Sport i rekreacja

Tour de PSP

Kategoria: Sport i rekreacja

Rozgrywane w czerwcowym skwarze III Mistrzostwa Polski Strażaków PSP w Kolarstwie Szosowym dostarczyły wielu sportowych emocji tak zawodnikom, jak i obserwatorom wyścigu.

Mistrzostwa odbyły się w ramach drugiej edycji wyścigu kolarskiego „Doliną Opatówki” na terenie gminy Wilczyce koło Sandomierza (woj. świętokrzyskie), na pętli o długości ok. 38 km. W zmaganiach wzięło udział 36 funkcjonariuszy z całego kraju. Mieli do przebycia dwie rundy, łącznie 76 km. Trasę zabezpieczali strażacy OSP z gminy Wilczyce oraz policjanci i ratownicy medyczni.

Ponad 30-stopniowy upał dał się we znaki obserwatorom kolarskich zmagań, ale na zawodnikach zdawał się nie robić wrażenia. Najlepsi kolejne pętle pokonywali w zaskakująco szybkim tempie. Cały wyścig to jednak nie lada wysiłek – wielu kolarzy nie uniknęło bolesnych skurczów mięśni i wyczerpania. Niekwestionowanym zwycięzcą wyścigu była załoga z KW PSP w Gorzowie Wielkopolskim. W klasyfikacji generalnej mężczyzn zwyciężył Maciej Iwko z tej komendy, drugie miejsce zdobył Karol Wojtczak z KP PSP Strzelce Krajeńskie, a trzecie – Robert Suszczyński z KW PSP w Gorzowie Wielkopolskim. Wśród kobiet niedościgniona okazała się Justyna Korzeniewska także z KW PSP w Gorzowie Wielkopolskim. Tym samym najlepszą kolarską drużyną zostali strażacy z… KW PSP w Gorzowie Wielkopolskim, a tuż za nimi z KW PSP w Szczecinie i KW PSP w Krakowie.

Zwycięzcy w poszczególnych klasyfikacjach zostali uhonorowani medalami, pucharami i nagrodami rzeczowymi, a zwycięzcy kategorii otrzymali okolicznościowe koszulki Mistrza Polski. Wyróżnienia wręczali świętokrzyski komendant wojewódzki bryg. Adam Czajka wraz z zastępcami – st. bryg. Stanisławem Wosiem i st. bryg. Robertem Sabatem, przedstawiciel komendanta głównego PSP mł. bryg. Szymon Ławecki oraz dyrektor wyścigu Krzysztof Andura. Zmaganiom towarzyszył festyn rodzinny z atrakcjami dla dzieci oraz koncerty.

Patronat nad mistrzostwami objęła Agata Wojtyszek, wojewoda świętokrzyski. Ona właśnie uroczyście otworzyła zawody i wystąpiła w roli startera wyścigu. Oficjalny patronat nad sprawowali również ks. biskup sandomierski Krzysztof Nitkiewicz i komendant główny PSP nadbryg. Leszek Suski. Organizatorami wyścigu byli Sandomierski Klub Kolarski „Race Squad”, KW PSP w Kielcach, KP PSP w Sandomierzu oraz ochotnicze straże pożarne z gminy Wilczyce.

Sukces za cenę wyrzeczeń

O kolarskich doświadczeniach w rozmowie ze st. kpt. Maciejem Iwkiem z KW PSP w Gorzowie Wielkopolskim, zwycięzcą tegorocznych mistrzostw.

Jak zaczęła się pana przygoda z kolarstwem szosowym?

Tak naprawdę rozpoczęła się 24 lata temu, kiedy jako 11-letni chłopiec wstąpiłem do klubu kolarskiego „Szkuner” w Myśliborzu (woj. zachodniopomorskie). Uczęszczałem do niego przez około cztery lata, z mniejszymi i sporadycznie większymi sukcesami na terenie województwa. Kiedy miałem 15 lat, tuż przed egzaminami do szkoły średniej, uległem wypadkowi podczas treningu i doznałem poważnego urazu prawej ręki. Po zakończeniu procesu leczenia i rehabilitacji oraz przeprowadzce do internatu szkoły średniej kolarstwo najpierw spadło na drugi plan, a później całkowicie zaprzestałem uprawiać tą dyscyplinę. Dopiero jako 31-latek zdecydowałem się spróbować ponownie, najpierw na rowerze MTB, a w końcu na tradycyjnym rowerze szosowym i przełajowym.

W jaki sposób najlepiej przygotować się do wyścigu? Jak wygląda trening kolarza amatora?

Przygotowania uzależnione są przede wszystkim od tego, czy to wyścig MTB (dyscyplina kolarstwa górskiego – przyp. red.), przełajowy, czy szosowy. Każda z tych konkurencji kolarskich różni się rodzajem roweru, terenem i nawierzchnią, na której jest rozgrywany, każda ma swoją specyfikę. Nic nie przychodzi łatwo, dlatego wynik zależy od indywidualnego podejścia zawodnika, jego ambicji, dyspozycji czasowej i wielu innych aspektów, które mają wpływ na jakość i poziom wytrenowania. Amator startujący w wyścigach szosowych, które trwają od godziny do trzech godzin, powinien poświęcić średnio 2-3 godz. na trening, natomiast długość treningu zawodników zawodowych startujących w wyścigu szosowym trwa zdecydowanie dłużej, adekwatnie do średniego czasu trwania wyścigu, czyli 4-6 godz. Trening ambitnego amatora jest uzależniony od kalendarza startów, który sobie zaplanował. Dzisiaj coraz częściej spotykamy przypadki zawodników-amatorów, którzy wynajmują trenerów personalnych, aby opracowywali im szczegółowe plany treningowe, łącznie z dietą. Taki trener rozpisuje szczegółowo każdy dzień, który jest podzielony na poszczególne fazy w zależności od pory roku i rodzaju treningu, np. trening objętościowy, siłowy, wytrzymałościowy, szybkościowy. Drogą mailową przesyła tabele z dodatkowymi opisami sposobu żywienia, odpoczynku itp.

Jakie znaczenie mają warunki atmosferyczne w tym sporcie? Zmieniają przebieg rywalizacji na trasie?

Odgrywają ogromną rolę, zwłaszcza gdy zmieniają się podczas wyścigu. Wtedy na pierwszy plan wysuwa się doświadczenie i umiejętność jazdy w trudnych warunkach. Ogromny wpływ na rywalizację ma również rodzaj opon: inne stosowane są w przypadku mokrej nawierzchni, inne na suchej podczas wyścigów szosowych oraz wyścigów MTB. Ja sam podczas wyścigów szosowych lepiej i bezpieczniej czuję się na suchych nawierzchniach, nawet przy wysokich temperaturach, zaś podczas wyścigów w terenie bardziej odpowiadają mi trasy mokre, błotniste i zdecydowanie niższe temperatury.

A nieprzewidziane sytuacje, które mogą spotkać kolarza na drodze? Jak się przed nimi uchronić?

Kolarza na drodze może spotkać dosłownie wszystko, począwszy od wypadku, awarii sprzętu, kontuzji, poprzez zmienne warunki atmosferyczne, kończąc na osłabieniu, a nawet wyczerpaniu organizmu. Pamiętam dawno temu swój trening w upalną niedzielę, gdy nieplanowanie trasa znacznie się wydłużyła. Wtedy doświadczyłem i odczułem po raz pierwszy „brak cukru”. Pomogły mi jabłonie rosnące tuż przy drodze, pod którymi zrobiłem sobie przerwę i posiliłem się kilkoma soczystymi jabłkami. Potem mogłem wsiąść na rower i kontynuować jazdę. Na pewno wybierając się na dłuższy trening, należy się zaopatrzyć w batony lub żele energetyczne, a przede wszystkim w odpowiednią ilość płynów.  

Sportowe cele, plany i marzenia?

Moim jedynym planem w 2016 r., a zarazem cichym marzeniem, do którego przybliżały mnie treningi w ostatnich tygodniach, było zdobycie tytułu Mistrza Polski w tegorocznych szosowych mistrzostwach Polski strażaków PSP (jedynych zawodach kolarskich ujętych w kalendarzu Komendy Głównej PSP na 2016 r.), które odbyły się 26 czerwca w Wilczycach Znając tę trasę po zeszłorocznych zawodach, przewidziałem taktykę rywali, a dodatkowo miałem rozeznanie, w jakiej są dyspozycji. Do tego odrobina szczęścia i… zwyciężyłem. Realne plany sportowe na przyszłość to starty w kilku zawodach przełajowych w sezonie 2016/2017, a także udział m.in. w wyścigach szosowych i MTB rangi Mistrzostw Polski PSP, które byłyby ujęte w kalendarzu Komendanta Głównego PSP. Jednak moim największym marzeniem na przyszły rok jest udział w Światowej Olimpiadzie Strażaków i Policjantów, która odbędzie się w Montrealu. Na moje plany mają jednak wpływ codzienne obowiązki służbowe, nie wspominając o rodzinnych, które z powodu takich pasji często zaniedbywałem. Aby osiągnąć większy lub mniejszy sukces w jakiejkolwiek dyscyplinie, trzeba wielu wyrzeczeń. Warto zadać sobie jednak w pewnym momencie pytanie: czy jako sportowiec amator powinienem walczyć za wszelką cenę, a zwłaszcza kosztem rodziny?

rozmawiała Elżbieta Przyłuska, fot. Elżbieta Przyłuska

Data publikacji: sierpień 2016