Absurdy BHP

Kategoria: Organizacja

W jednostkach Państwowej Straży Pożarnej dużą wagę przywiązuje się do poprawy bezpieczeństwa strażaka poprzez stosowanie środków ochrony indywidualnej i przestrzeganie zasad bhp. To oczywiste, że bezpieczeństwo ratownika jest podstawą skutecznych działań. Przepisy czasami jednak zupełnie odstają od rzeczywistości.

Bezpieczeństwo i higienę pracy w PSP reguluje rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych i administracji z dnia 16 września 2008 r. w sprawie szczegółowych warunków bezpieczeństwa i higieny służby strażaków Państwowej Straży Pożarnej (DzU nr 180, poz. 1115).

Pole do interpretacji

Niektóre zapisy tego rozporządzenia są jednak na tyle niedoprecyzowane, że trudno określić, do jakich sytuacji i osób się odnoszą. Przepisy bhp są interpretowane przez komórki organizacyjne PSP w różnoraki sposób. Kierownicy komórek organizacyjnych mają obowiązek sprawowania kontroli nad przestrzeganiem przez podwładnych tychże przepisów, jednak w zależności od interpretacji także różnie je stosują. Tę dowolność ograniczają nieco przepisy dotyczące środków ochrony osobistej, formułując wymagania minimalne, które musi spełnić ratownik i środków, w jakie powinien być wyposażony, by bezpiecznie wykonywać swoją pracę. To granica umowna, która powinna być tak ustawiona, aby z jednej strony wystarczająco zabezpieczyć strażaka, a z drugiej – by nie powodować u niego dużego dyskomfortu, zarówno fizycznego, jak i psychicznego.

Hełmy w czasie jazdy?

W artykule skupię się wyłącznie na jednym zapisie rozporządzenia – mówiącym o poprawie bezpieczeństwa strażaka. I chociaż dotyczy on absolutnie każdego strażaka, jest stosowany (nie wiedzieć czemu) wyłącznie wobec strażaków z podziału bojowego.

W § 60 czytamy, że: „Załodze pojazdu pożarniczego zabrania się w czasie jazdy:

[…] pkt 7) zdejmowania hełmów […]”. Rozporządzenie to mówi również, że ilekroć mowa jest o: „pojeździe pożarniczym - rozumie się przez to pojazdy ratownicze, gaśnicze i specjalistyczne, przeznaczone do ćwiczeń, szkolenia i akcji ratowniczych”. Zgodnie z powyższą definicją nie znajduję w PSP pojazdu, który nie byłby pojazdem pożarniczym. Należy również wspomnieć, że zakaz (§ 60) dotyczy załogi pojazdu pożarniczego niezależnie od tego, czy porusza się on alarmowo – jako uprzywilejowany, czy też nie. Aby lepiej zobrazować, czego zabrania i co nakazuje powyższy zapis, posłużę się trzema hipotetycznymi przykładami:
­

  • strażakom jadącym alarmowo do akcji pojazdami pożarniczymi GCBA 5/32 i SLOp Nissan (wykluczając kierowcę) zabrania się zdejmowania hełmów,
  • komendantom oraz strażakom JRG, komend miejskich/powiatowych, komend wojewódzkich i Komendy Głównej PSP jadącym na szkolenie np. z Warszawy do Gdańska samochodami służbowymi SLOp i SLKw (czyli pojazdami pożarniczymi) zabrania się zdejmowania hełmów (nie dotyczy to kierowcy),
  • strażacy jadący kolumną pojazdów na ćwiczenia np. z Polski do Chorwacji powinni jechać w hełmach, mimo że przejazd może trwać kilkanaście lub kilkadziesiąt godzin; mowa także o strażakach jadących w autobusie straży pożarnej.

Należałoby zadać sobie pytanie: czym pojazd pożarniczy nieporuszający się alarmowo, jadący zgodnie z przepisami kodeksu drogowego, różni się od pojazdu cywilnego,
którego wymóg jazdy w hełmie nie dotyczy?

O ile regulacja ta mogłaby mieć pewne uzasadnienie, gdy pojazd pożarniczy jedzie alarmowo do zdarzenia (jest wtedy pojazdem uprzywilejowanym) i poruszanie się nim jest bardziej ryzykowne dla ratowników, o tyle dla pozostałych sytuacji nie znajduję żadnego uzasadnienia.

Idąc dalej, jeżeli jazda alarmowa niesie ze sobą tak duże niebezpieczeństwo, że ratownicy powinni jechać w hełmie, dlaczego Policja, ZRM lub inne służby nie zostały w nie wyposażone?  

Kruczek dla ubezpieczycieli

Ten absurd ma pewien niebezpieczny dla strażaków skutek. Dowiodłem, że zarówno GCBA, jak i SLOp są pojazdami pożarniczymi. Zatem w momencie, gdy strażacy staną się ofiarami wypadku drogowego, w którym jeden z nich lub kilku dozna urazu głowy
w związku z brakiem hełmu na głowie – czyli nieprzestrzeganiem przepisów bhp – firma ubezpieczeniowa może odmówić wypłaty należnego odszkodowania.

Czy więc granica minimalnego zabezpieczenia strażaka nie została tutaj ustawiona zbyt wysoko?

Ktoś mógłby stwierdzić, że to dla naszego dobra, gdyż jazda w hełmie poprawi bezpieczeństwo strażaków. I nie sposób się z tym nie zgodzić, lecz idąc tym tropem, mógłbym zasugerować, żeby: do zdarzenia jechać z prędkością nie większą niż 10 km/h, stosować pełne umundurowanie podczas zajęć sportowych oraz nosić hełmy przez cały czas przebywania w koszarach – bo przecież to poprawi nasze bezpieczeństwo i zmniejszy ryzyko zawodowe…

Rozporządzenie, o którym mowa, ma za zadanie zadbać zarówno o bezpieczeństwo fizyczne strażaka, jak i o jego stan psychofizyczny. Czy hełm na głowie strażaka wracającego do koszar w środku upalnego lata, po długiej akcji, aby na pewno poprawia jego stan psychofizyczny? Podobnie jazda pojazdem pożarniczym na ćwiczenia czy szkolenie w hełmie uniemożliwiającym wygodne oparcie głowy o zagłówek.

Zmienić

Powyższy zapis należałoby moim zdaniem wykreślić z rozporządzenia lub przynajmniej go zmienić. W formie zmienionej mogłoby ono brzmieć następująco: „Załodze pojazdu pożarniczego zabrania się w czasie jazdy alarmowej: […] 7) zdejmowania hełmów; […]”. Taka zmiana miałaby ogromny wpływ na poprawę komfortu pracy strażaka i jego stanu psychofizycznego, a jednocześnie wykluczyłaby możliwość odmowy wypłaty odszkodowania przez firmy ubezpieczeniowe w razie ewentualnego wypadku.

Niestety, § 60 rozporządzenia nie jest odosobnionym przykładem absurdu w strażackim BHP, na który należałoby zwrócić uwagę. Z pewnością jego korekta – zgodna z jedną z powyższych propozycji – byłaby długo wyczekiwanym ukłonem w stronę strażaków z podziału bojowego. A może się mylę i Policja wraz z ZRM także zaczną jeździć w hełmach? W końcu oni również poruszają się samochodami uprzywilejowanymi, więc czemu mają nie czuć się bezpiecznie?

Kpt. Karol Pałka
jest zastępcą dowódcy zmiany w JRG 1 w Katowicach,
absolwentem Politechniki Warszawskiej oraz studiów podyplomowych w zakresie bezpieczeństwa i higieny pracy

Fot. Karol Pałka