• Tłumacz języka migowego
Rozpoznawanie zagrożeń Szymon Kokot

Pożar Grenfell Tower - refleksja (cz. 2)

10 Lutego 2022

W poprzednim numerze przytoczyłem skrót treści przesłuchań przedstawicieli londyńskiej straży przed komisją ds. pożaru w Grenfell. W kolejnym tygodniu przed komisją zeznawali przedstawiciele instytucji państwowych odpowiedzialnych za bezpieczeństwo w budownictwie. Ponownie przybliżę zatem kluczowe momenty prac komisji, korzystając z treści odcinka 179 Podcastu BBC [1], pozostawiając refleksję Czytelnikom.

 Dogaszanie Grenfell Tower kilka godzin od wybuchu pożaru fot. Natalie Oxford / Wikipedia / CC BY 4.0Adwokat Stephanie Barwise, reprezentująca poszkodowanych, stwierdziła w mowie otwierającej: „…tragedia była przewidywalną, aczkolwiek niezamierzoną konsekwencją połączenia godnego pochwały pragnienia zmniejszenia emisji dwutlenku węgla z nieokiełznaną pasją do deregulacji, przy chęci wsparcia segmentu budownictwa mieszkaniowego”. Według niej rząd nie tylko chciał wesprzeć tę gałąź gospodarki, ale stał się od niej zależny, co pozwoliło firmom na dowolne wykorzystywanie regulacji prawnych. Odpowiedzią rządu na skalę problemu było ukrywanie sprawy, co należy uznać za jeden z największych skandali naszych czasów. Wydarzenia, które miały miejsce w Grenfell, nie są jedynie wynikiem braku egzekwowania lub nadzoru, ale niezamierzoną konsekwencją ideologii politycznej, która wyłamała się z granic zdrowego rozsądku i bezpieczeństwa. 

Zamiatanie pod dywan

Prześledziwszy ewolucję przepisów, Stephanie Barwise stwierdziła, że w 1952 r. wprowadzono wymóg, aby zewnętrzne ściany były niepalne, co oznaczało w praktyce konieczność uzyskania klasy palności „0”.  W 1965 r. przepisy dopuściły występowanie palnego rdzenia, jeśli materiał miał niepalną powierzchnię. Panele zainstalowane w Grenfell Tower miały palny plastikowy rdzeń pokryty cienkimi warstwami aluminium (materiał znany pod nazwą ACM - aluminium-composite materiał, czyli materiał aluminiowo-kompozytowy).

Od lat 80. przepisy budowlane przestały być opisowe, skupiając się na jednym prostym wymaganiu funkcjonalnym: aby ściany zewnętrzne były odporne na rozprzestrzenianie się ognia, podając jednocześnie nieobowiązkowe wskazania, jak można ów wymóg spełnić. Problem pojawił się wraz z nowoczesnymi materiałami izolacyjnymi. Mimo braku testów na palność dla ACM już w latach 60. wiedziano o problemie z jego palnością.

 W 1991 r. doszło do pożaru w jedenastopiętrowym budynku Knowsley Heights w Liverpoolu. Działo się to krótko po remoncie i wykonaniu palnej termoizolacji. Nikt nie został ranny, a o wykonanie badań rząd poprosił Building Research Establishment (BRE - Zakład Badań Budowlanych). Stephanie Barwise powiedziała, że w wewnętrznej korespondencji znalazły się prośby o zatuszowanie sprawy pożaru”, czego prawdopodobną przyczyną była chęć uniknięcia złej renomy, a także niedopuszczenia do skandalu wokół konieczności wymiany izolacji kosztem 500 mln funtów. Koszty wymiany wszystkich palnych okładzin w Wielkiej Brytanii w obecnym czasie oszacowano na kwotę około 15 mld funtów.

Raport z tego pożaru zawierał dwie istotne informacje: panele termoizolacyjne mogą stwarzać zagrożenie życia, a materiały takie jak UPVC (twarde PCW) nie powinny być używane w bliskim sąsiedztwie materiałów polimerowych, takich jak wzmacniany szkłem plastik. W Grenfell Tower ościeża okien stopiły się i odkształciły, pozwalając na dostęp płomienia do paneli termoizolacji.

Raport z pożaru w Knowsley Heights nie został rozpowszechniony. Gdyby do tego doszło, być może ta kombinacja materiałów nie zostałaby użyta w Grenfell. Według reprezentującej poszkodowanych takich pożarów i ukrywanych raportów z tych zdarzeń było sporo i trudno uznać to za przypadek. Rząd miał tendencję do postrzegania pożarów jako czegoś, co należy skrywać lub bagatelizować, aby opinia publiczna była spokojna i nie krytykowała przepisów, co dawało przemysłowi budowlanemu swobodę działania, na której mu zależało.

Nowy przepis i kolejne pożary

Rok po pożarze przepisy budowlane w Anglii i Walii były analizowane, jednak wymóg „odporności na ogień” dla ścian zewnętrznych zmieniono na wymóg „adekwatnej odporności na ogień”. Ów mniej wymagający i niejasny przepis pozostaje w mocy do dziś, co według obrońców poszkodowanych jest raczej legitymizacją palnych okładzin, nie rozwiązaniem ich problemu. Building Regulations Guidance (wytyczne do przepisów budowlanych) również się zmieniły i w miejsce wymogu wykonywania ścian zewnętrznych z materiałów o ograniczonej palności powstał wymóg jedynie niepalności materiałów umieszczanych na ścianach zewnętrznych.

W czerwcu 1999 r. miał miejsce kolejny pożar w obiekcie z palną izolacją - czternastopiętrowym budynku w Garnock Court w Irvine (Szkocja). Jedna osoba zginęła w nim, a pięć zostało rannych.

BRE ponownie wydał raport, jednak nie było w nim nawet wzmianki o tym, czy zastosowana izolacja miała wymaganą klasę „0” palności. Według obrońców osób poszkodowanych świadczyło to o tym, że rząd nawet nie chciał wiedzieć, w jakim stopniu palne okładziny potęgują problem pożarów w takich budynkach. Rok później komitet parlamentarny zgłosił zastrzeżenia do standardów wykorzystywanych w ocenie materiałów budowlanych, wskazując, że okładziny powinny być całkowicie niepalne lub podlegać testom pożarowym w dużej skali, by udowodnić, że nie stanowią zagrożenia.

Na wniosek Department for Communities and Local Government (DCLG - Departament Społeczności i Samorządu) BRE przeprowadził serię testów pożarowych w dużej skali na modelach systemów okładzin. Jeden z testów badał panele aluminiowe z polietylenowym rdzeniem, podobne do wykorzystanych w Grenfell Tower. Opublikowany po badaniach raport pokazał, że materiał nie przeszedł pozytywnie testu już po 6 min, podczas gdy wymóg stawiany w teście wynosił minimum 30 min. Jeden z biegłych ekspertów, Luke Bisby, wyraził wówczas zdziwienie, że w wyniku tych testów materiałowi nie odebrano klasyfikacji „0”, obrońcy natomiast okazali zdumienie, że stosowanie tego konkretnego materiału (ACM) nie zostało całkowicie zabronione - w świetle licznych dowodów pokazujących brak jego jakiejkolwiek odporności na rozprzestrzenianie ognia.

W innym raporcie BRE z tamtego okresu przekazanym rządowi wskazywano, że pewne palne okładziny mogą powodować ryzyko nieograniczonego pionowego rozprzestrzeniania się płomienia, co powinno wykluczyć je ze stosowania w budynkach wysokich. W późniejszym okresie testy pożarowe dopuszczono jako jeden ze sposobów wykazania odpowiednich właściwości stosowanych materiałów, niemniej jednak klasyfikacja „0” nie została zmieniona, co obrońcy przypisują wpływom na instytucje ze strony przemysłu.

W owym czasie grupa rzecznicza branży, Centre for Windows and Cladding Technology (CWCT - Centrum Technologii Okien i Okładzin), komunikowała BRE, że stosowanie testów ogniowych na dużą skalę mogło całkowicie wycofać daną metodę stosowania okładzin z użycia. W programie testów pożarowych zawiodły bowiem wszystkie rodzaje okładzin. CWCT argumentowało, że zabronienie stosowania metody może mieć „konsekwencje ekonomiczne dla przemysłu i całego kraju”.

Blok mieszkalny Knowsley Heights w 2009 r. fot. Sue Adair / Wikipedia / CC BY-SA 3.0

W lipcu 2009 r. miał miejsce pożar w Lakanal House (opisywany w poprzednim artykule), gdzie zastosowano palne okładziny. W pożarze zginęło sześć osób. Według obrońców dochodzenie rządowe było próbą rozmycia sprawy. Raport publiczny w tej sprawie [2], autorstwa ówczesnego naczelnego doradcy ds. ratowniczo-gaśniczych (Chief Fire and Rescue Advisor) Sir Kena Knighta, skupił się na braku wydzieleń pożarowych i problemach z interwencją, ale nie wspominał o okładzinach mimo zauważenia niezwyczajnego rozprzestrzeniania się pożaru.

 

 Kontrowersje

Autor raportu wkrótce odkrył, że wykorzystane w budynku okładziny nie spełniają standardów klasy „0”. DCLG odmówił upublicznienia tego wniosku, aby uniknąć powodowania wrażenia, ze wszystkie budynku o tym typie konstrukcji co do zasady stwarzają zagrożenie. W 2013 r. biegły sądowy na podstawie dochodzenia skierował do rządu szereg zaleceń. DCLG nie wypełnił swoich ustawowych zadań, polegających na podjęciu działań w związku z owymi zaleceniami.

Kolejny z obrońców, Michael Mansfield, przypomniał, że w latach 2014-2017 międzypartyjna parlamentarna grupa (APG) ds. ratowniczo-gaśniczych pisała do rządu 21 razy, pytając, czy zamierza wdrożyć zalecenia biegłego i poddać rewizji przepisy budowlane. Korespondencja - twierdzi obrońca - pokazuje dobitnie, że mydlono im oczy kolejnymi „kłamstwami”: przegląd przepisów jest w trakcie, a wyniki ujrzą światło dzienne około 2016-2017 r. Jak wiadomo dziś z ujawnionej notatki, takich prac nawet nie zaczęto. Rekomendacje APG wielokrotnie odrzucano, a ówczesny sekretarz stanu Erick Pickles odmówił udziału w spotkaniu.

W grudniu 2015 r. przewodniczący grupy, nieżyjący już konserwatywny poseł Sir David Amess, napisał do Jamesa Whartona, ówczesnego parlamentarnego podsekretarza stanu DCLG. Michael Mansfield powiedział, że list zawierał szereg konstruktywnych propozycji. Żadna nie została uwzględniona, a korespondencja z tego okresu wskazuje na jednoznacznie przygnębienie całej grupy (APG). Jednocześnie pada w niej stwierdzenie: „czy potrzeba kolejnego pożaru w budynku wysokim w 2017 r., zanim coś zrobicie?”.

W 2010 r. pod rządami koalicyjnymi konserwatystów i liberalnych demokratów wdrożona została zasada „jeden za jeden” w sprawie przepisów. Za każdy nowy przepis jeden przepis musiał zostać zniesiony. Do 2016 r. zasada ta przerodziła się w dwa za jeden, a nawet trzy za jeden. Jak stwierdził Mansfield, owo wrogie środowisko, w którym BHP jest umniejszane, lekceważone, postrzegane jako przeszkoda, było tłem wszystkich kolejnych wydarzeń, a ów sposób myślenia wpłynął od rządzących do zarządzających budownictwem mieszkalnym, dając im licencję na likwidowanie bezpieczeństwa pożarowego.

Pożar w Lakanal House fot. kadr / FSEGresearch /YouTube (https://www.youtube.com/watch?v=CkJLGCYCD7s)

Zacytował on też wiele przemówień ówczesnego premiera Davida Camerona, który atakował kulturę BHP. Jednym z przejawów tego nastawienia było jego przemówienie programowe na konferencji Partii Konserwatywnej w 2011 r.: „Cień BHP powstrzymuje ludzi. To nie tak zbudowano wielki naród. Brytania nie rządziła falami z opaskami na ramieniu” (przyp. tłum: odniesienie do Hymnu Rule, Britannia: „Rule, Britannia! Britannia, rule the waves” - „Rządź, Brytanio! Brytanio, rządź falami!”). Obrońca skwitował to jako ośmieszanie i poniżanie kwestii BHP i wnioskował o wezwanie Davida Camerona do złożenia zeznań w dochodzeniu. 

Dochodzenia i oskarżenia

Ministrowie otrzymali ostrzeżenia o problemach spowodowanych użyciem materiałów palnych w latach 2015 i 2016. Wyżsi urzędnicy państwowi przekonali ministrów, aby napisali do siebie nawzajem, co obrona poszkodowanych określiła jako desperacką próbę wywołania postępu w przeglądzie wytycznych dotyczących przepisów budowlanych. W jednej z wiadomości, które przesyłali między sobą urzędnicy zaledwie miesiąc przed pożarem w Grenfell, można przeczytać, że „wszyscy ministrowie są coraz bardziej narażeni na ziszczenie się niektórych lub wszystkich z tych zagrożeń, a rząd na pociągnięcie do odpowiedzialności za bezczynność”. Obrona zakończyła apelem, aby BHP otoczyć opieką legislacyjną i uniezależnić  tę sferę od bieżących wiatrów politycznych.

Główny radca prawny dochodzenia Richard Millett rozpoczął oświadczenia otwierające, mówiąc o instytucjach publicznych i ich pisemnych stanowiskach w swej obronie. Zaapelował do uczciwości uczestników dochodzenia, nie jest ono bowiem „grą w kotka i myszkę, w której uczestnicy mogą mieć nadzieję, że świadkowie przemycą coś do dochodzenia lub że coś zostanie przeoczone. Uczestnicy wiedzą lub powinni wiedzieć, co znajduje się w dokumentach. W interesie dochodzenia, a zatem i w interesie publicznym jest, aby owe organy w pełni przyjęły swój obowiązek otwartości i zmierzyły się z surową rzeczywistością, którą ujawniają. Pisemne oświadczenia wyglądają, jakby autorzy trzymali kciuki pisząc je. Wzywamy zeznających świadków, aby podeszli do swoich dowodów w duchu pełnej współpracy i bez wahania zeznawali, gdy jest to uzasadnione materiałem”.

Department for Levelling up, Housing and Communities (DLUHC - Departament Równoważenia, Mieszkalnictwa i Społeczności) reprezentowany był przez Jasona Beera, który rozpoczął swoje zeznania od przeprosin: „Departament wyraża głęboki żal z powodu jego przeszłych niepowodzeń w odniesieniu do nadzoru nad systemem, który regulował bezpieczeństwo w budowie i remontach wysokich budynków. Głęboko również żałuje przeszłych niepowodzeń w odniesieniu do zwierzchnictwa nad organami nadzoru budowlanego, które same miały kluczową rolę w zapewnieniu bezpieczeństwa budowy i remontów takich budynków”. Jak zeznał, zarówno strona rządowa, jak i opinia publiczna ufały, że dostarczane na budowę i remonty materiały spełniały wymagane kryteria zgodnie z prawem. Departament nie miał wiedzy jak system regulacji działał w praktyce i jak wdrażano regulacje.

Owe przeprosiny ze strony rządu nie zostały dobrze przyjęte przez wszystkich. Grupa „Grenfell United”, reprezentująca wielu bliskich ofiar i poszkodowanych, wydała oświadczenie, w którym nazywa stanowisko rządu głęboko obraźliwym i ocenia, że była to nieszczera próba kontynuowania maskarady niewinności. Powodem takiej reakcji jest to, że rząd przeprosił za brak nadzoru nad egzekwowaniem przepisów budowlanych, nie przyznając się jednak do żadnej winy w kwestii przepisów.

Jason Beer stwierdził, że przepisy były wystarczająco klarowne, a żaden kompetentny profesjonalista nie mógłby ich zrozumieć opacznie. W razie niejasności można było poszukiwać porady. Gdyby spełniono wymagania przepisów budowlanych, standardów brytyjskich (BS) i wytycznych statutowych, nie mogłoby dojść do pożaru okładzin na dużą skalę. Przyznał jednak, że Departament mógł zrobić więcej, wyciągając lekcje z poprzednich pożarów, również z 2009 r., a reakcja na stanowisko międzypartyjnej grupy parlamentarnej APG powinna być szybsza i pełniejsza. Owe niedociągnięcia nie były przyczyną pożaru w Grenfell, ale przyczyniły się do powstania okoliczności, w których taki pożar mógł nastąpić - zeznał Beer. System regulacji budowlanych nie był właściwy, a przemysł budowlany obniżał standardy, przedkładając zysk ponad bezpieczeństwo.

Reprezentujący poszkodowanych Adrian Williams w swojej mowie otwierającej skupił się na funkcjonowaniu systemu testowania i certyfikacji wyrobów. Zeznających w module 2 dochodzenia producentów: Arconic, Celotex i Kingspan określił mianem oszustów i zabójców, zarzucając im nieszczery przekaz marketingowy, brak dbałości o bezpieczeństwo publiczne i skupienie wyłącznie na jednym celu: zysku. Ze względu na ich niebezpieczne, palne produkty budowlane proces testowania winien być rygorystyczny, bezstronny, ekspercki, a przede wszystkim całkowicie niezależny. Jednak system testowania i certyfikacji był daleko niewystarczający, zaś osoby odpowiedzialne wiedziały, że palne produkty trafiają do budynków, a oni nie są w stanie dostarczyć testów, które mogłyby zmniejszyć zagrożenie.

Adrian Williams skupił się również na poszczególnych organach rządowych, począwszy od National House Building Council (NHBC - Krajowej Rady Budynków Mieszkalnych), zapewniającej ubezpieczenie dla nowych domów i oferujących jeden z największych krajowych niezależnych serwisów kontroli budynków w GB. Williams stwierdził, że „w najlepszym przypadku byli zmanipulowani, a w najgorszym pozostawali w zmowie z producentami. Wskazują na to ich interakcje z Kingspanem. Ponownie to Kingspan leży w sercu tej mrocznej historii”. Kingspan, będący liderem rynku, wyprodukował palną izolację użytą na około 5% powierzchni zewnętrznej Grenfell Tower.  

Kolejne wyjaśnienia

Przedstawiciel NHBC Matthew Butt rozpoczął swoje zeznania od przeprosin, stwierdzając, że NHBC przyznaje, iż powinna działać szybciej i bardziej asertywnie wobec producentów. Stwierdził, że NHBC wywierała znaczy nacisk na Kingspan, aby firma dostarczyła dowody na głoszone tezy o zachowaniu produktu o nazwie K15 - izolacji wykorzystanej w budynku Grenfell. Zachowanie firmy wskazywało na próby opóźnienia lub zniechęcenia organu państwowego do podejmowania kolejnych wyjaśnień. NHBC zaczęła podejrzewać nieszczerość, a następnie próby ukrywania wyników testów. Radzie zarzucono opieszałość w działaniu informującym klientów o potencjalnych problemach z produktem, jej przedstawiciel zaoponował.

Building Research Establishment (BRE - Zakład Badań Budowlanych) był kolejnym organem państwowym, na którym skupił się Adrian Williams. Oprócz dochodzeń popożarowych BRE prowadził testy dla firm, mające wykazać spełnianie przez ich produkty pewnych kryteriów. Były to testy dla firm Kingspan, jak i Celotex, których izolacja znajdowała się na fasadzie budynku Grenfell Tower. We wcześniejszych odcinkach podcastu można było usłyszeć liczne dowody w tej sprawie.

Według Williamsa BRE dbał w pierwszej kolejności o swoich klientów, którzy nadużywając systemu testowania i certyfikacji, wpychali swoje niebezpieczne produkty na niedoinformowany i lekceważący bezpieczeństwo rynek. Obrońca wskazał, że po pożarze BRE publikował na swojej stronie informacje dotyczące produktów budowlanych, ale jedynie w przypadku uzyskania zgody klienta, co było według niego symptomem skorumpowania systemu testowania i certyfikacji. BRE nie odniósł się w mowie otwierającej do żadnego z tych stwierdzeń, natomiast stwierdził, że jego rolą nie jest tworzenie przepisów, a jedynie wykonywanie badań, z których mogą, lecz nie muszą korzystać strony trzecie, np. rząd.

Kolejną państwową instytucją przesłuchiwaną przed komisją była Local Authority Building Control (LABC - Kontrola Budynków Władz Lokalnych), która nie wygłosiła własnego oświadczenia otwierającego. LABC reprezentuje Building Control Department (BCD - Departament Kontroli Budynków), będący częścią rad w Anglii i Szkocji. Jest prywatną firmą działającą not for profit, jednak potrzebuje działalności zarobkowej. Oferowała więc producentom płatne usługi w postaci wydawania certyfikatów bezpieczeństwa produktów na podstawie dostępnej dokumentacji technicznej. W środowisku uważano, że taki certyfikat ułatwiał uzyskanie aprobaty dla danego produktu budowlanego od urzędników kontrolujących.

W 2009 r. LABC wydał certyfikat dla produktu K15 firmy Kingspan, w którym niesłusznie stwierdzano, że materiał charakteryzuje się ograniczoną palnością, co stanowiło wypełnienie wytycznych dotyczących możliwości wykorzystania w budynkach wysokich. W ocenie obrońców wydanie tego certyfikatu nie wiązało się z dochowaniem należytej staranności, a organ wydający go był zbyt blisko związany z producentem. W wewnętrznej korespondencji dał się zauważyć entuzjazm po spotkaniu instytucji i przedstawicieli biznesu. Odcinek 144 podcastu omawia w szczegółach proces wydania certyfikatu. 

Problem certyfikatu

Wkrótce po wydaniu certyfikatu z LABC skontaktował się producent niepalnej izolacji z wełny mineralnej, Rockwool, który kwestionował dwa elementy strategii marketingowej Kingspan, powołującej się na wspomniany certyfikat: ograniczoną palność produktu K15, która okazała się nieprawdą, a także zdatność K15 do stosowania na budynkach powyżej 18 m wysokości. Konkretna wersja produktu przeszła jeden test pożarowy w dużej skali, ale to zezwalało na używanie go w budynkach wysokich jedynie jako komponentu tego konkretnego zbadanego systemu.

LABC nie odpowiedział na ten list ani nie podjął żadnych działań, co wyartykułowano w toku licznych szczegółowych pytań do zeznającego w dochodzeniu adresata tej korespondencji, Barry’ego Turnera, byłego dyrektora polityki technicznej w tej instytucji. Stwierdził on, że postrzegał tę korespondencję za spór między konkurencyjnymi firmami i uznał, że nie jest rolą instytucji rozstrzyganie takich sporów. Rockwool ponowił swoje wątpliwości w korespondencji z października tego samego roku, podnosząc tym razem konieczność odpowiedniej klasyfikacji materiału w odniesieniu do zagrożenia życia, na co przesłuchiwany przed komisją odpowiedział w lutym 2010 r., żeby firma zwróciła się bezpośrednio do Kingspan.

W pisemnym oświadczeniu Turner twierdził, że jego interakcja z producentami była ograniczona i miała naturę techniczną, jednak analizowana korespondencja wskazuje na znacznie bliższe relacje. Przykładowo LABC we współpracy z firmą Kinspan wydał dokument wytycznych technicznych, co wywołało falę krytycznej korespondencji ze strony innych producentów izolacji.  W obliczu przesłuchania przedstawiciel przyznał, że istotnie mogło to być postrzegane jako bliska relacja instytucji z firmą. Dalsza analiza korespondencji wskazuje jednak, że bliska współpraca była kontynuowana, łącznie z ofertą sponsorowania LABC przez firmę konkretnymi kwotami.

Około 2010 r. LABC zdecydował o zmianie rodzaju wydawanych certyfikatów, a Kingspan postanowił przyłączyć się do programu, co ponownie spowodowało entuzjazm w badanej korespondencji wewnętrznej w instytucji, a nawet wzmianki o premiach finansowych. Zeznający stwierdził, że owa korespondencja jest rozumiana opacznie i nie podjął się komentowania obiektywności reprezentowanej instytucji w tym kontekście.

Kolejnym świadkiem LABC był David Eving, dyrektor sprzedaży technicznej w latach 2010-2016. W 2013 r. przygotowywany był nowy certyfikat dla Kinspan i firma otrzymała jego projekt. Odesłała swoje uwagi i poprawki, a kopię maila otrzymał Ewing. Nie odpowiedział na niego, ale wszystkie poprawki Kingspan zostały dosłownie skopiowanie do dokumentu, włącznie z błędną informacją, że K15 można stosować na budynkach wysokich. Oczywiście jedna wersja systemu izolacji przeszła test pożarowy (izolacja mocowana bez szczelin na ścianach murowanych), niemniej certyfikat stwierdzał, że produkt można stosować powyżej 18 m wysokości. David Ewing przyznał, że certyfikat przed wydaniem powinien zostać poddany procesowi recenzji (peer review). 

Rok później starszy urzędnik Brian Martin wysłał e-mail do NHBC, ostrzegając przed izolacją zawierającą poliizocyjanuran (PIR). Produkt K15 firmy Kingspan jest właśnie takim typem izolacji. Urzędnik napisał: „Ludzie zdają się odnosić wrażenie, że PIR to materiał o ograniczonej palności, co jest nieprawdą. Ponownie, rzekomo wiele z tych budynków to bloki mieszkalne”. W odpowiedzi NHBC poinformował, że LABC wydała certyfikat zatwierdzający materiał do użycia w budynkach powyżej 18 m. Całą korespondencję NHBC przekazała Barry’emu Turnerowi z LABC. Oznacza to, że LABC w tym momencie powinna być świadoma dwóch problemów z wydawanymi certyfikatami: nieuzasadnionego sklasyfikowania K15 jako materiału o ograniczonej palności oraz zatwierdzenia go do użycia powyżej 18 m w najnowszym certyfikacie (nie ograniczając użycia do jednego specyficznego zastosowania).

Turner nie przypomniał sobie podjęcia żadnych działań w reakcji na korespondencję wewnątrz organizacji ani poza nią, poza przekazaniem Davidowi Ewingowi e-maili bez własnego komentarza. Data ważności certyfikatu K15 wygasała, a korespondencja mailowa pokazuje, że Ewing spotkał się z firmą Kingspan i informował kolegów, że materiał był testowany pożarowo z wynikiem pozytywnym, a z treści wynika, że pomylił to z klasyfikacją jako materiał o ograniczonej palności, co jest oczywistym błędem. Czekając na dowody z testów na poparcie tej tezy, miesiąc później pracownik LABC podnosił obawy, czy zwlekanie zamiast podjęcia działań nie naraża instytucji na szwank. Sugerował wydanie ostrzeżenia lub ultimatum o wycofaniu certyfikatu. Korespondencja nie spotkała się z odpowiedzią.

Dwa miesiące później Ewing informował Turnera w mailu, że dowiedział się o stosowaniu K15 poza systemami zatwierdzonymi w testach. Testy w BRE pokazały, że K15 pali się przez kolejne 20 min po zabraniu źródła ognia. „NHBC jest niezadowolony z jego wykorzystania i idą w stronę całkowitego zakazu. Potrzebujemy wsparcia grupy technicznej i akcji informacyjnej, by rozpowszechnić wiadomość do lokalnych zespołów władz, jeśli mamy przyjąć jednolite stanowisko”. Bary Turner odpisał: „Cześć Dave, zadzwonię do nich teraz, ale nie powiemy nic ani nie przyznamy się do niczego na tym etapie!”. Pytany przez komisję, czy wówczas rozważał wycofanie certyfikatu, stwierdził, że nie pamięta dokładnie tamtych rozmów.

W grudniu 2014 r. Turner i Ewing dowiedzieli się że NHBC nakłada na wykonawców ciężar udowodnienia, że K15 spełnia przepisy budowlane. Kilka dni później Ewing napisał do Turnera, że zmieni certyfikat dla K15 i prosił o spojrzenie na zmiany, w których napisał, że materiał jest zgodny z wymogami dla materiałów palnych do przejścia testów pożarowych. Ponownie w opisie nie znalazło się doprecyzowanie, że chodzi o jeden konkretny test dopuszczający użycie na budynkach wysokich jedynie tym konkretnym sposobem. Turner odpisał: „Czy nie powinniśmy napisać tego wyraźnie? Mam wrażenie, że marketing Kingspana wykorzysta to, co zniechęci ludzi do dalszego czytania”. Chciał dodania tekstu „Zobacz warunki wydania certyfikatu, by poznać szczegóły”, aby zachęcić czytających do zapoznania się z ograniczeniami wydanej aprobaty. „Nadal się denerwuję, ale nie wiem, czy możemy zrobić cokolwiek więcej” - napisał. Zapytany, dlaczego nie zwrócił się o jasny, jednoznaczny tekst wyjaśniający ograniczenie użycia do jednego specyficznego systemu, przyznał, że musi to ocenić jako swój niezamierzony błąd.

W marcu 2015 r. wydano nowy certyfikat dla K15. Barry Turner będzie kontynuował zeznania przed komisją.

 

Literatura

[1] https://www.bbc.co.uk/sounds/play/p0b9fgzz.
[2] Report to the Secretary of State by the Chief Fire and Rescue Adviser on the emerging issues arising from the fatal fire at Lakanal House, Camberwell, 3rd of July 2009, https://www.grenfelltowerinquiry.org.uk/.

 

bryg. Szymon Kokot jest zastępcą komendanta powiatowego PSP w Nidzicy

Szymon Kokot Szymon Kokot
do góry