• Tłumacz języka migowego
Ratownictwo i ochrona ludności Maciej Piątek

Pożar na wodach śródlądowych

10 Stycznia 2022

W 2021 r. pożary były przyczyną około jednej piątej wszystkich interwencji PSP. Jeżeli wyodrębnimy z tej liczby pożary na wodach śródlądowych, będą znikomym procentem. Nie oznacza to jednak, że ogień na statkach lub obiektach pływających nie pojawia się i nie stwarza poważnego zagrożenia.

Ćwiczenia na zalewie kraśnickim - układ gaśniczy nr 3 fot. Maciej Piątek

 

Wydawać by się mogło, że otaczająca woda rozwiązuje problem, a wspomniane interwencje dotyczą tylko jednostek z obszarów pojezierzy. Czy jako KSRG jesteśmy świadomi specyfiki pożarów statków, obiektów pływających i czy jesteśmy przygotowani kompetencyjnie i sprzętowo do prowadzenia działań gaśniczych na wodzie?

Przepisy KSRG

Wszystkie jednostki KSRG muszą realizować czynności ratownicze w zakresie podstawowym w każdej dziedzinie ratownictwa: walce z pożarami i innymi klęskami żywiołowymi, ratownictwie technicznym, chemicznym, ekologicznym oraz medycznym [1]. Należy jednak pamiętać, że działania gaśnicze na wodach śródlądowych nie stanowią wyłącznie „walki z pożarami”. W dużej mierze opierają się one na elementach ratownictwa wodnego i w mojej subiektywnej ocenie są wręcz jego składową.

Jeżeli specyfika obszaru chronionego wymusza posiadanie łodzi ratowniczej, istnieje pewność, że występują na nim rzeki bądź inne akweny. Biorąc pod uwagę dostępność i powszechność środków transportu wodnego, pożar statku na wodach śródlądowych w danym rejonie operacyjnym wystąpił bądź wystąpi w przyszłości.

W niedawno aktualizowanych „Zasadach organizacji ratownictwa wodnego w KSRG” nie znajdziemy zapisów mówiących konkretnie o organizacji akcji gaśniczej na wodzie. Pociąga to za sobą negatywne konsekwencje - brak szkoleń w omawianej dziedzinie. Jedynym dokumentem komunikującym o gotowości KSRG do prowadzenia działań gaśniczych na wodzie jest załącznik do Porozumienia w sprawie określenia zasad współdziałania KSRG z WOPR z dnia 21 kwietnia 2006 r. W szczegółowym zakresie zadań stron porozumienia wymienia się:

  • gaszenie pożarów łodzi, statków, promów i innych jednostek pływających,
  • nawodnych obiektów i urządzeń, do których dostęp ze strony lądu jest niemożliwy,
  • instalacji i urządzeń transportujących substancje niebezpieczne [2].

Na ile w rzeczywistości jesteśmy gotowi kompetencyjnie do prowadzenia akcji gaśniczej poza lądem i świadomi specyfiki zagrożeń?

Statystyki nie kłamią

Na terenie Polski użytkowanych jest około 60 tys. jachtów, w tym około 10 tys. na samym Pojezierzu Mazurskim. W ciągu 40 lat Polski Związek Żeglarski wystawił ponad milion patentów żeglarskich, więc nie ulega wątpliwości, że turystyka wodna ciągle się rozwija, a prawdopodobieństwo wystąpienia pożaru statku rośnie z roku na rok [3].

Oczywiście największe ryzyko zaistnienia takiego zdarzenia dotyczy jezior i zbiorników retencyjnych o dużej intensywności turystyki wodnej. Niemniej jednak skutery wodne, jachty, statki pasażerskie, promy używane są w różnych częściach kraju. W latach 2010-2019 Krajowe Centrum Koordynacji Ratownictwa i Ochrony Ludności (KCKRiOL) odnotowało 119 pożarów z udziałem wodnych środków transportu w Polsce. 98 zdarzeń dotyczyło śródlądowych obiektów pływających (łodzi, jachtów, skuterów wodnych), 18 - śródlądowych statków pasażerskich i promów, a trzy - śródlądowych statków transportowych, pchaczy i barek.

Tylko w województwie świętokrzyskim strażacy nie mieli jeszcze do czynienia z pożarem statku na wodach śródlądowych. Pożarów dużych i bardzo dużych nie odnotowano. Przy 91 pożarach strażacy podawali środki gaśnicze w natarciu. Najczęściej posługiwali się pompami typowo pożarniczymi (79), podręcznym sprzętem burzącym (60), aparatem ochrony układu oddechowego (28), podręcznym sprzętem gaśniczym (21). Te dane potwierdzają, że tylko niewielką część pożarów udało się opanować za pomocą gaśnic. Dodatkowymi zadaniami dla ratowników podczas tego typu zdarzeń były medyczne działania ratownicze (poszkodowani członkowie załogi i pasażerowie) oraz czynności z zakresu ratownictwa chemiczno-ekologicznego (emisja płynów napędowych z nadpalonych zbiorników).

Omawiane pożary powstały w latach 2010-2019. Niemniej jednak zdarzeń o tym charakterze nie brakuje także w trwającym jeszcze 2021 r.:

  • czerwiec, m. Osłonin (woj. wielkopolskie): pożar jachtu motorowego około 25 m od lądu. Cztery osoby wyskoczyły do wody, dopłynęły o własnych siłach do brzegu. Podano trzy prądy gaśnicze w natarciu na łódź oraz trzcinowisko. Na skutek przepalenia zbiornika doszło do wycieku paliwa. Rozstawiono doraźną zaporę ze snopków słomy, a po przybyciu specjalistycznej grupy - zapory sorpcyjne, co umożliwiło ograniczenie rozlewiska i zebranie substancji. Na miejscu pracowało pięć zastępów oraz specjalistyczna grupa ratownictwa chemiczno-ekologicznego;
  • czerwiec, jezioro Śniardwy (warmińsko-mazurskie): pożar 8-metrowej łodzi motorowej, którą podróżowały cztery osoby - dwie z nich w stanie ciężkim zostały przetransportowane ambulansem oraz śmigłowcem LPR do szpitala. Do gaszenia wykorzystano gaśnice i pompę pływającą z armaturą. W działaniach uczestniczyło pięć zastępów;
  • lipiec, jezioro Jeziorak (warmińsko-mazurskie): pożar motorówki około 150 m od brzegu. Trzy osoby wyskoczyły do wody. Po podjęciu przez strażaków poszkodowani z poważnymi oparzeniami zostali przekazani zespołowi ratownictwa medycznego (ZRM) - jedną osobę w stanie ciężkim przetransportowano śmigłowcem LPR na hospitalizację. W akcji gaśniczej została wykorzystana łódź patrolowa Policji.

Zawsze może być lepiej

KSRG nie dysponuje statkami ani kutrami pożarniczymi. Według danych z Systemu Wspomagania Decyzji PSP (SWD PSP) z września 2020 r. na 1614 łodzi i 482 pontony PSP ma w swoim potencjale bojowym tylko kilka łodzi z autonomicznym układem gaśniczym. Jedną z nich dysponuje Komenda Powiatowa PSP w Giżycku. Łódź zaopatrzono w zamontowaną na stałe motopompę pożarniczą FOX o wydajności 1600l/min oraz DWP 2400 l/min. Ze względu na gabaryty stosowana jest wyłącznie w działaniach na szlaku na północ od Giżycka.

Dla porównania niemiecka straż pożarna na bazie wytycznych normy DIN 14961 „Łodzie dla straży pożarnej” zamawia i użytkuje łodzie wielozadaniowe MZB (Mehrzweckboote), których zadaniem jest m.in. gaszenie pożarów. W kadłubie znajduje się stałe przyłącze A-ssące [red. odpowiednik nasady ssącej 110], przez które można pobierać wodę z akwenu za pomocą przenośnej pompy. Berlińska straż pożarna posiada pięć łodzi z modułem gaśniczym, zabezpieczających wyłącznie obszar stolicy kraju. Ponadto w Niemczech stosowane są nieznormalizowane łodzie gaśnicze FLB (Feuerlöschboot) [red. każda łódź straży pożarnej o parametrach większych niż MZB nazywana jest łodzią gaśniczą FLB] [4]. Berlińscy strażacy posiadają również jednostkę wyposażoną w pompę pożarniczą Rosenbauer o wydajności 5000 l/min przy 10 bar oraz działko o wydajności 3000 l/min przy 10 bar.

W znacznej części naszego kraju brak łodzi gaśniczych wymusza na strażakach prowadzenie walki z pożarami na wodzie z wykorzystaniem podstawowych łodzi, dodatkowych pomp pożarniczych oraz armatury pożarniczej. Wady i zalety tych rozwiązań taktycznych zostaną omówione w dalszej części artykułu.

 

Pożar na wodzie - uwaga KDR

Istotny wpływ na skuteczność działań oraz szybkość osiągnięcia zamierzonych celów będzie miało rozpoznanie dokonane przez kierującego działaniem ratowniczym (KDR). Przy pożarach jednostek pływających powinien on wziąć pod uwagę pięć ważnych aspektów:

Rodzaj statku

Wiedza KDR w tym zakresie pozwala na rozpoznanie kolejnych zagrożeń. Na przykład podczas pożaru statku pasażerskiego liczba poszkodowanych może spowodować zmianę charakteru zdarzenia z pojedynczego na masowe. Ponadto informacja na temat rodzaju jednostki pozwoli na wyeliminowanie innych zagrożeń, np. w przypadku żaglówki wykluczenie niebezpieczeństwa ze strony silnika spalinowego i palnych materiałów pędnych.

Lokalizacja zdarzenia

Pożary statków będą występowały częściej na akwenach ogólnodostępnych aniżeli na terenach prywatnych. Ważny jest szybki dojazd zastępów do miejsca zdarzenia - i z jak najmniejszej odległości. Stworzy to większe możliwości m.in. wykorzystania wyposażenia pojazdów pożarniczych oraz znacząco skróci czas podania pierwszego prądu gaśniczego. Należy rozpatrzyć możliwość zwodowania łodzi, która zostanie wykorzystana w działaniach.

Istotne będzie usytuowanie palącej się jednostki. Łodzie zacumowane w portach pozwolą na klasyczne rozwinięcie z lądu. Statek znajdujący się na środku akwenu wymusza już stosowanie bardziej skomplikowanych technik gaśniczych oraz środków zabezpieczeń dla ratowników.

Bez względu na miejsce zdarzenia formatka „pożar łodzi/statku/jachtu” obliguje do dysponowania w pierwszym rzucie łodzi ratowniczej.

Sytuacja pożarowa

Kluczowa będzie faza pożaru - wpłynie ona na dobór wariantu taktycznego. Pożary dopiero rozwijające się mogą zostać ugaszone podręcznym sprzętem gaśniczym, istnieje też szansa, że uda się to osobom postronnym, przed przybyciem jednostek ochrony przeciwpożarowej (JOP).

Pożary w fazie rozwiniętej, z racji swojej dynamiki, temperatury oraz ilości emitowanego dymu są najtrudniejszym scenariuszem dla ratowników. Wymagają dużego nakładu sił i środków, a nawet ukierunkowania działań gaśniczych na obronę bezpośrednio zagrożonych obiektów. Ze względu na niewystarczającą liczbę zastępów czy niewystarczające zasoby sprzętu natarcie może zostać odroczone w czasie.

Najłatwiejszą do opanowania sytuacją jest oczywiście pożar w fazie wygasania. W tym przypadku działania ograniczą się prawdopodobnie do sprawdzenia oraz dogaszenia pogorzeliska. Ponadto może pojawić się możliwość ściągnięcia łodzi do brzegu i likwidacji zagrożenia właśnie tam. W fazie rozwiniętej jest to praktycznie niemożliwe i wiąże się z niebezpieczeństwem dla ratowników. Istnieje jednak duże ryzyko, że na tym etapie doszło do przepalenia zbiorników i emisji materiałów pędnych do wody.

Osoby zagrożone lub poszkodowane

Ratowanie zdrowia i życia ludzkiego zawsze będzie priorytetem. Kluczowa jest liczba osób zagrożonych oraz ich rozlokowanie, co w dużej mierze zależy od rodzaju statku. Analiza pożarów statków na wodach śródlądowych pozwala założyć, że niemal zawsze ludzie wyskoczą do wody w celu samoratowania. W wariancie optymistycznym będą mieli kamizelki asekuracyjne/ratunkowe i spokojnie poczekają na pomoc, ewakuują ich świadkowie bądź samodzielnie dopłyną na ląd. Należy jednak brać pod uwagę możliwość tonięcia (brak kapoków, stan osoby poszkodowanej), a wręcz całkowitego przebywania pod wodą (konieczność dysponowania specjalistycznej grupy ratownictwa wodno-nurkowego).

Zawsze należy liczyć się z tym, że w momencie przybycia ratowników na miejsce zdarzenia ludzie będą wciąż znajdowali się na statku.

Dodatkowe zagrożenia

Pożary jednostek na wodach śródlądowych mogą wiązać się z dodatkowymi zagrożeniami, które zgodnie z zasadą „każda akcja jest inna” niosą dodatkowe niebezpieczeństwa, często rozpoznawane dopiero w trakcie działań. Należą do nich przede wszystkim zagrożenia ze strony napędów. Wyciek benzyny oraz innych płynów eksploatacyjnych nie tylko zwiększa prawdopodobieństwo rozprzestrzenienia się ognia, ale także stanowi rzeczywiste ryzyko skażenia środowiska wodnego. Warto podkreślić, że na rynku pojawiają się również jachty hybrydowe oraz napędzane energią słoneczną. Liderem w ich produkcji są polskie firmy (jacht Calipso 23). Zdarzenie na wodzie z udziałem jednostki z tego typu napędem będzie więc w Polsce kwestią czasu.

https://www.ppoz.pl/assets/pics/aktualnosci/2022-01/Pozar_na_wodsach_srodladowych/Oslonin_2_(2)_midi.jpg

W przypadku jachtów, statków pasażerskich niebezpieczeństwo stwarzają również instalacje gazowe oraz butle turystyczne na propan-butan, stosowane między innymi w pomieszczeniach kuchennych. Może dojść do nagrzania butli, rozszczelnienia instalacji, wystąpienia mieszaniny paliwowo-powietrznej w granicach wybuchowości lub (w momencie niezadziałania zaworu bezpieczeństwa) nadciśnieniowego rozerwania butli. Potwierdzeniem tych słów są interwencje strażaków z KP PSP w Giżycku:

  • sierpień 2020 r. - pożar jachtu na jeziorze Kisajno, w którym za prawdopodobną przyczynę uznano awarię kuchenki gazowej,
  • czerwiec 2019 r. - wybuch gazu na zacumowanym jachcie w miejscowości Ryn na skutek nieszczelności instalacji,
  • sierpień 2019 r. - wybuch gazu na jachcie w giżyckim porcie.

Jak gasić na wodzie?

Popularnym rozwiązaniem stał się układ gaśniczy, w skład którego wchodzą: motopompa pływająca, krótki odcinek W75 z przełącznikiem 75/52 oraz prądownica typu turbo. Aby ocenić skuteczność gaśniczą wymienionego zestawu, przeprowadzono ćwiczenia z udziałem Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej PSP w Kraśniku. Założenie stanowił rozwinięty pożar niewielkiej jednostki pływającej w odległości około 30 m od brzegu. Sternik ewakuował się samodzielnie przed przyjazdem JOP, nie wymagał pomocy medycznej. Ustalono podanie dwóch prądów wody (zwartego i rozproszonego) w trzech układach:

  1. motopompa pływająca 4/2, przełącznik 75/52, pakiet wężowy W42 20 m, prądownica AWG Turbomaster 100-200-300-400 l/min; ponton z silnikiem 11 kW,
  2. motopompa pływająca 4/2, przełącznik 75/52, odcinek W75 o długości około 5 m, prądownica AWG Turbomaster 100-200-300-400 l/min; ponton z silnikiem 11 kW,
  3. motopompa do wody zanieczyszczonej wraz z wężem ssawnym zakończonym smokiem ssawnym, odcinek W75 o długości około 5 m, przełącznik 75/52, prądownica AWG Turbomaster 100-200-300-400 l/min; łódź śrubowa z silnikiem 44 kW.

Motopompy pracowały na maksymalnych w danych warunkach obrotach. Ratowników doposażono
w kamizelki asekuracyjne/ratunkowe, a prądownika (dodatkowo) w hełm oraz rękawice specjalne. Do monitorowania oraz sporządzenia zdjęć wykorzystano dron.

Najskuteczniejszy okazał się układ nr 2. Warto rozważyć wdrożenie krótkich odcinków W52 zamiast „króciaków” W75, analogicznie do stosowanych w przypadku resetów pożarów wewnętrznych
z koszy drabin i podnośników.

Usuwanie spalonego wraku jachtu - Osłonin / fot. Witold Maciejewski / KP PSP w WolsztynieCoraz częściej PSP i OSP wykorzystują bezzałogowe statki powietrzne (drony). Podczas pożarów na wodach śródlądowych mogą one być nieocenionym narzędziem w przeprowadzeniu rozpoznania oraz monitorowaniu skuteczności działań z lądu.

Najczęściej spotykanym sposobem transportu jest holowanie przyczepki z łodzią przez lekkie samochody specjalne typu SLRR ze sprzętem do ratownictwa wodnego. Doposażenie pojazdów w zestaw motopompy pływającej, krótki odcinek węża, przełączniki i prądownicę uniezależniłoby je od wyposażenia samochodów ratowniczo-gaśniczych i dało możliwość samodzielnego prowadzenia działań (np. brak dostępnego GBA, brak możliwości dotarcia gabarytowych samochodów bojowych do miejsca zdarzenia).

Widoczny z oddali pożar łodzi motorowej na jeziorze Śniardwy (8 czerwca 2021 r., Zdory) / fot. Andrzej Śląski / KP PSP w PiszuIstotny jest również dobór łodzi. Ponton był łatwy i szybki w sprawieniu, lecz miał małą ładowność ludzi i sprzętu. Duża łódź mimo większych gabarytów, konieczności wodowania na slipie, miała zadowalającą ładowność i umożliwiałaby prowadzenie działań w nocy (oświetlenie). Większy silnik ułatwiałby również operowanie łodzią np. na wodach szybko płynących. W polskim ratownictwie wciąż brakuje łodzi gaśniczych, czego potwierdzeniem był pożar mostu Łazienkowskiego w 2015 r. Już po tym zdarzeniu pojawiła się koncepcja stworzenia łodzi, której specyfikacja (m.in. niepalny kadłub, zdolność do podania z działka prądu wody i piany na znaczną odległość w biegu i na postoju, możliwość zasilania armatury pożarniczej na innych obiektach pływających lub nabrzeżu) umożliwiałaby prowadzenie działań gaśniczych poza lądem [5]. Warto podkreślić, że są to pożary nie tylko łodzi i statków, ale również trudno dostępnych trzcinowisk, obiektów hydrotechnicznych, mostów itd.

Spalona łódź motorowa - jezioro Śniardwy, 8 czerwca 2021 r. / fot. Patryk Krystkiewicz / KP PSP w PiszuNajwiększym problemem z punktu widzenia organizacji akcji gaśniczej na wodzie jest właściwe zabezpieczenie ratowników przed zagrożeniami: ogniem, dymem, ale również otaczającą wodą. Podejrzewam, że podczas tego typu zdarzeń KDR stawiał na „mniejsze zło” i rezygnował z kamizelek asekuracyjnych/ratunkowych na rzecz AOUO lub odwrotnie. Kilka lat temu ochotnicy z Solca Kujawskiego przećwiczyli sytuację, w której strażak w trakcie akcji wpada do wody. Ćwiczenia dowiodły, że ratownik w pełnym ubraniu specjalnym oraz AOUO nie tonie. Jest to pocieszające, ale nie daje gwarancji na powtarzalność w każdym przypadku. Bez wątpienia potrzeba więcej szkoleń i ćwiczeń w tym zakresie, by wypracować właściwy standard ŚOI. Niemieccy strażacy stawiają na gazowo napełniane kamizelki. Ich paski są zaprojektowane tak, aby kamizelkę ratunkową można było założyć pod lub nad AOUO - nie trzeba tym samym zdejmować założonego wcześniej aparatu. Swoje umiejętności z zakresu działań gaśniczych na wodzie doskonalą podczas ćwiczeń. Czy doczekamy się tych rozwiązań technicznych i operacyjnych w naszym systemie? I tym samym czy jesteśmy faktycznie gotowi na prowadzenie naszych podstawowych działań - walki z pożarami - na wszystkich płaszczyznach?

 

mł. kpt. inż. Maciej Piątek pełni służbę w Komendzie Miejskiej PSP w Warszawie

 

Przypisy:

[1] Rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych i administracji z dnia 3 lipca 2017 r. w sprawie szczegółowej organizacji krajowego systemu ratowniczo-gaśniczego (DzU 2017, poz. 1319),
[2] Porozumienie w sprawie określenia zasad współdziałania KSRG z WOPR,
[3] Owsiak J., Diagnoza stanu zasobów i inwestycji w turystyce wodnej w Polsce, „Problemy Turystyki i Rekreacji” 2013, nr 1, s. 62-78.
[4] Schönebeck T., Feuerwehrboote. Bootstypen und ihre Einsatzmöglichkeiten,
„Feuerwehr Magazin” 2016, e-wydanie.
[5] Adamiec R., Czy nadejdzie czas statków pożarniczych?, „Przegląd Pożarniczy” 2015, nr 3, s. 22-23.

 

Maciej Piątek Maciej Piątek
do góry