• Tłumacz języka migowego
Historia i tradycje Danuta Janakiewicz-Oleksy

Palenisko

11 Kwietnia 2022

Pierwsze paleniska, które zbudował człowiek, były dosyć prymitywne - niezależnie od szerokości geograficznej. Próbowano budować je na planie koła i zabezpieczano kamieniami. Okrągłe lub półkoliste, małych rozmiarów, ułatwiały podtrzymanie ognia, do czego używano głównie  drewna.

Walka o ogień równała się walce o życie. Można przypuszczać, że już wówczas zrodziło się poczucie hierarchii społecznej, bo silny decydował, słaby słuchał decyzji. Z pewnością pierwsi homo sapiens musieli współpracować niezależnie od pozycji w społeczności - jeden człowiek nie był w stanie sam  utrzymać palenisk.

Należy pamiętać, że wrogiem ognisk były nieprzewidywalne warunki atmosferyczne i najeźdźca. Paleniska sytuowano zaś na zewnątrz, poza miejscem głównego schronienia, by odstraszały  zwierzęta.

Nasi starożytni przodkowie by przetrwać, musieli być przede wszystkim myśliwymi - spożywali gównie mięso i ryby. Potrawy przyrządzali bezpośrednio nad ogniem, piekąc pokarm. Kawałki mięsa i ryb nabijali na pojedyncze ociosane kije, które z czasem mogły służyć jako ruszty wysoko ustawione nad paleniskiem. Samo zdobywanie jedzenia nie miało tak wielkiego znaczenia, jak jego dzielenie. Przy paleniskach rodziła się zarówno świadomość władania, posiadania i handlowania, jak i  niezadowolenia, buntu i walki.

Kurna chata, Wola Żarczycka k. Leżajska, 1975/ fot. Józef Burszta, CC BY-SA 3.0

O zabezpieczeniu palenisk

Mijały wieki, a paleniska kuchenne niewiele zmieniły się pod względem budowy i zastosowania. Objaśnia to poniższy cytat:

„Mieszkańcy miast i wsi zawsze w obawie przed napadami i wojnami żyjąc, umyślnie budowali licho, aby w razie pożaru wiele nie tracić, a że drzewo wówczas było bardzo tanim materyałem, powszechnie drzewa na budowę używano, a dachy kryto słomą. Ognisk jak dzisiaj ani kominów nie znano; ogień utrzymywano stale przez cały dzień w dołku pod dachem, osłaniając go tylko z góry drewnianą nakrywą” [1].

Cytat opisuje początek wieków średnich, choć trzeba przyznać, że oddaje ówczesną sytuację w dość uproszczony sposób. Jest to jeden z wielu zapewne autentycznych przykładów spisany w latach 90. XIX wieku, który może posłużyć do zaznajomienia się z podstawami historii ochrony przeciwpożarowej. Trzeba jednak mieć świadomość, że w tamtym okresie w wielu miastach i wsiach wyglądała ona różnie, a wpływ na to miały z pewnością różnice w strukturach administracyjnych, mentalności społeczeństw, obyczajach czy rozwoju gospodarczym.

Opisy historii ochrony przeciwpożarowej w dużej mierze nacechowane są ludzką krzywdą, zatem przedstawiają obraz zdarzeń z perspektywy biednego i zacofanego społeczeństwa, które potrzebowało pomocy i rady, jak chronić się przed pożarami.  

Do połowy XIV w. w budowlach mieszkalnych i użytkowych nie budowano jeszcze kominów. Jeżeli paleniska kuchenne znajdowały się w tym czasie wewnątrz pomieszczeń, to oznaczało to jednocześnie dym w izbach. Co mądrzejsi gospodarze zawczasu i regularnie wybierali sadze z palenisk - już wtedy znanych pod pojęciem pieców kuchenno-grzewczych lub kominków. Pod koniec XIV w. zaczęto budować systemy kominowe, lecz nie wszędzie je stosowano. Zachowały się opisy, że jeszcze w XIX w. co niektóre wiejskie domostwa nie były pod tym względem zabezpieczone.

Cyprian Kamil Norwid, „Przy palenisku”, Muzeum Narodowe w Warszawie/ fot. domena publiczna FBC

Kuchenne pożary

Średniowieczne kuchnie zamkowe, mieszczańskie i chłopskie jako pomieszczenia, w których znajdowały się piece do gotowania, były miejscami obarczonymi największym ryzykiem powstania mniejszych lub większych w skutkach pożarów podczas gotowania, smażenia i wydawania posiłków.

W zamkach i warowniach mieszkalnych, by uniknąć pożaru, kuchnie lokalizowano z dala od głównej jadalni i jeszcze dalej od prywatnych komnat władców. Posiłki dostarczano w dużych odstępach czasowych, wobec czego potrawy podawane na stół były już zwykle zimne. Największe zagrożenie pożarowe przez stulecia dotykało jednak najbiedniejszych, których izba najczęściej składała się z jednego pomieszczenia, zamieszkiwanego nawet przez kilka pokoleń. W niej się jadło, pracowało i spało.

W XIX w., by uniknąć tzw. kuchennego pożaru, gospodyniom krzątającym się wokół paleniska lub kuchni radzono: „Mięso, kiełbasy, słonina, szynki nie w słomianych, lecz murowanych kominach suszyć i wędzić należy” [2].

„Masła, słoniny, różne tłustości nigdy w płomieniu, lecz na węglach samych od płomienia oddalonych topić należy, a gdyby się w przypadku tłustość zapaliła wody (…) nie wlewać lecz blachą albo pokrywką przytkać lub popiołu nasypać” [3]. Rada jakże cenna, oprócz zaleceń z zakresu ochrony przeciwpożarowej uczyła również gotowania.

„Palenia w piecu, kuchni nigdy dzieciom powierzono nie będzie. Nigdy do pieca, ogniska osobliwie chrustu, trzciny na raz wiele nie kłaść i drzewem pieca na noc nie zatykać” [4].

Radzono także, by nie rozwieszać prania ani innych szmat nad kuchnią i nie gotować w nocy, tylko za dnia. Regularnie wybierać z pieców sadze. Nie używać siana, trawy ani słomy jako rozpałki. Nie suszyć mokrego drewna nad paleniskiem. Podczas gotowania uprzątnąć pierzyny, futra i koce z zapiecków i schować je do skrzyni razem z resztą bielizny. Zabraniano trzymania przy piecach wódki, prochu czy broni. A ponadto należało mieć na uwadze, że:

„Każdy gospodarz do czeluści blachę sprawić i suchem drzewem palić powinien, a czeladź ostrzec i dopilnować żeby drzewem dla wyschnięcia w czeluściach, kuchniach nie składała i niż spać idzie, gruby piecowe opatrzeń winien” [5].

Na wypadek pożaru radzono także:

„Trzeba natychmiast blachę jeżeli jest, a gdy jej nie ma innym piec przytkać. Błotem, gliną oblepić. Kilkanaście konwi wody wlać na piec. Komin nad dachem skórą zmaczaną lub blachą lub tarcicą nakryć” [6].

 

Danuta Janakiewicz-Oleksy jest pracownikiem Wydziału Dokumentacji Zbiorów CMP w Mysłowicach

 

Literatura

[1] A. Bahr „Pożarnictwo w jego historycznym rozwoju”, nakładem Krajowego Związku Ochotniczych Straży Pożarnych, Lwów 1897.

[2] Fr. B. Piekarski „Ogniowy Katechizm dla włościan i szkół parafialnych”, wyd. Drukarnia Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków ok. 1820.

[3, 4, 5, 6], Tamże

Danuta Janakiewicz-Oleksy Danuta Janakiewicz-Oleksy
do góry