Historia i tradycja

Akcja przeciwpożarowa

Kategoria: Historia i tradycje

Jubileuszowy rok 105-lecia ukazywania się „Przeglądu Pożarniczego” i 25-lecia Państwowej Straży Pożarnej kończymy wypowiedzią Bolesława Chomicza – pierwszego redaktora naczelnego PP, zamieszczoną w nr 5/1914. Tekst cytujemy z zachowaniem oryginalnej pisowni.

Zaledwie przed kilku tygodniami miałem przyjemność w tejże samej sali podzielić się z Sz. Słuchaczami szeregiem wiadomości, dotyczących stanu palności w Kraju, z podaniem w zarysach głównych tych środków, jakie powołane są do walki systematycznej z klęską ogniową. Brak czasu nie pozwolił mi w jednym odczycie omówić szczegółowo całokształtu tych środków zaradczych, jakie stosowane być winny ze strony organów zainteresowanych w celu znacznej redukcji nadmiernej intensywności pożarów w Kraju naszym.

O ile przypominają sobie Sz. Słuchacze, określiliśmy na mocy posiadanych materjałów ogólną wysokość szkód pogorzelowych, corocznie ponoszonych przez Królestwo, na 10 miljonów rubli, przyczem wskazaliśmy, że najgłówniejszym czynnikiem, wpływającym na tak smutny obraz palności, jest to, że pożary zbiorowe stały się u nas zjawiskiem normalnem, że innemi słowy, na prowincji, pożar poszczególny ogranicza się nie do jednego budynku, w którym wyniknął, lecz dzięki wadliwej konstrukcji budowli oraz ich nadmiernemu skupieniu, przeistacza się niemal zawsze w pożar masowy. Za dowód powyższego posłużyć może fakt, że na poszczególny wypadek pożaru przypada u nas przeciętnie cztery budowie zniszczone. Innemi słowy, gdyby stan bezpieczeństwa ogniowego znajdował się na prowincji w stanie możliwie zadawalającym, to, przy tejże samej ilości wypadków pożarowych, ilość budynków zniszczonych byłaby o razy cztery mniejsza i w ta kimże prawie stosunku byłyby szkody pogorzelowe.

W krajach o wyższym stopniu kultury materjalnej, zwłaszcza przy organych samorządowych, wszelkie wysiłki skierowane są ku temu, by wynikły pożar umiejscowić, by zatamować mu rozwój, czyniąc go pojedyńczym i nie dając możności urośnięcia do rozmiarów klęski ogniowej.

Programowa działalność, zmierzająca ku racjonalnemu zwalczaniu pożarów zbiorowych, dzieli się, jak zaznaczyliśmy to już w odczycie poprzednim, na środki o charakterze ekonomicznym (udostępnienie szerszym warstwom korzystania z ubezpieczeń od ognia), na środki zapobiegawcze (budownictwo ogniotrwałe i rozplanowanie zagród), wreszcie na środki tłumiące (straże ogniowe). Poprzedni odczyt poświęciliśmy tedy rozważeniu środków ekonomicznych, wykazując, że działająca u nas w kraju instytucja ubezpieczeń wzajemnych-rządowych, posługująca się przymusem administracyjnym, nie zdołała jeszcze dotychczas rozwinąć szerszej planowej akcji ku zmniejszeniu palności i spopularyzowaniu elementarnych zasad bezpieczeństwa ogniowego. Obecnie postaramy się omówić stan budownictwa ogniotrwałego w Kraju, oraz skreślić rozwój straży ogniowych, w zależności od rozmiarów klęski ogniowej.

Pod tym względem Kraj nasz, w porównaniu z najbliższymi krajami Zachodu, przedstawia się w stanie godnym politowania, stwierdzając, że w tej dziedzinie jesteśmy bardzo upośledzeni. Drzewo i słoma, przy nader zwartym stawianiu budynków, stanowią u nas wyjątkowo podatny grunt, na którym wzrosła i z którego czerpie soki odżywcze klęska ogniowa. Mianowicie 86% wszystkich budynków w Kraju posiada ściany wyłącznie z drzewa, zaledwie 7% przypada na budynki z muru i tyleż (7%) na budynki o konstrukcji mieszanej. Co do pokrycia ogniotrwałego, o którego skuteczności przy szerzeniu się pożarów będziemy mówili niżej, Kraj nasz przedstawia się również w stanie niepomyślnym. Słomą pokryta jest lwia część budowli na prowincji, czyli 80% gontem i t. p. materjałami — 12% i zaledwie 8% budowli posiada pokrycia ogniotrwałe, przeważnie blachę i dachówkę. Tym sposobem 4/5 wszystkich budowli w Królestwie ma pokrycie ze słomy, zaliczając zaś gont i t. p. materjały do pokryć łatwopalnych, wywnioskować możemy, że 9/10 wszystkich budowli w Kraju posiada dachy łatwopalne. Obserwacje, czynione na terenach innych, dały możność nieraz ze ścisłością ustalić, że w sprawie szerzenia się pożarów konstrukcja dachów odgrywa rolę pierwszorzędną do tego stopnia, że, jak to stwierdziła statystyka niektórych ziemstw w Cesarstwie, pożary zbiorowe, z chwilą zwiększenia się ilości dachów ogniotrwałych, spadły w skali bardzo znacznej, sięgającej nieraz połowy ilości budowli, tej, jaka była niszczona przez pożary przy dachach łatwopalnych.

Kto miał możność być choć raz świadkiem pożaru na wsi, gdzie przy braku środków ratunkowych, zwłaszcza wody, wiatr roznosi skry i głownie na sąsiednie budowle, posiadające pokrycia łatwopalne, najczęściej strzechy, ten zdaje sobie dokładnie z tego sprawę, że dach ogniotrwały na budynku sąsiednim, nawet przy ścianach drewnianych, stanowi skuteczną tarczę przeciw szerzeniu się ognia. Nasze jednak wsie i miasteczka, posiadające jako podstawowy mate- rjal budowlany drzewo oraz słomę na poszyciu, przedstawiają się niby jeden stos, rzec można, umyślnie ułożony dla ognia, ażeby ułatwić mu rozwój i dzieło zniszczenia.

Planowa więc organizacja przeciwpożarowa winna przedewszystkiem mieć na celu rozpowszechnienie dachów ogniotrwałych osobliwie tam, gdzie słoma nie jest wytworem pracy osobistej właściciela budynku i gdzie ona, skutkiem tego, da się łatwo zastąpić przez materjał, częstokroć nie droższy, lecz odporniejszy na ogień-

Praktyczne wyniki, jakie osiągnięto w tym zakresie w krajach innych, mogą posłużyć dla nas za punkt wyjścia przy pracach, jakie niezawodnie podjęte zostaną w Kraju z chwilą wprowadzenia samorządu.

Do środków natury administracyjnej, mających na celu podniesienie stanu bezpieczeństwa ogniowego, należy zaliczyć przepisy czyli normy prawne w zakresie ochrony budowli od klęski ogniowej. Prawo bowiem, powołane do normowania stosunków ludzkich tak między jednostkami jak między grupami, zaznaczać winno swą ingerencję i w zakresie policji budowlanej, stawiając tamę nierozważnemu wznoszeniu budynków, narażonych na łatwe powstawanie i dalsze szerzenie się ognia. Wszelako odpowiednie normy prawne, tak zwana policja ogniowa, rozwinięte są w naszym prawodawstwie nader skąpo, szczególnie zaś w stosunku do wsi. Budowanie domów włościańskich, dworskich, a nawet w osadach i miasteczkach, wyłączone jest z pod rygoru norm budowlanych, pozostawiając całkowitą dowolność w wyborze materjałów budowlanych oraz w rozplanowaniu zagród i urządzaniu ognisk.

Jedyną uchwałą, która zachowała moc obowiązującą do dnia dzisiejszego, jest postanowienie dawnej Rady Administracyjnej z roku 1844, nakazujące murować kominy z cegły, nie zaś z desek łub chróstu z gliną, jak to miało miejsce dawnymi czasy. Ten przepis administracyjny obecnie siłą rzeczy przeszedł do historji, w swoim jednak czasie był dla wsi słusznym bodźcem, mającym na celu zmniejszenie pożarów po wsiach. Co się zaś tyczy przepisów, odnoszących się bezpośrednio do akcji ratunkowej w czasie pożarów, to w tej kwestji uchwałą z dnia 13 września 1836 roku powołany został do życia przepis, na mocy którego na każde trzy nieruchomości wiejskie powinien znajdować się bosak, wiadro, drabina i t. p narzędzia prymitywne.

Poza tymi skąpymi, lecz obowiązującymi dotychczas przepisami, znajdujemy w art. 24 Ustawy gminnej przepis, na mocy którego wójt gminy, jako przedstawiciel władzy admnistracyjnej na miejscu, powinien przedsiębrać środki policyjne w celu zapobiegania pożarom, jak również wydawać stosowne rozporządzenia podczas samego pożaru.

Przepis ten jest zbyt lakoniczny, zbyt ogólnikowy, pozostawiający zupełną dowolność wójtowi, nie jest więc on ani traktowany jako wyraźny obowiązek, ani też jako dający jakie bądź wyniki realne. Jednak przy bliższem zastanowieniu się nad sprawą omawianą, przedewszystkiem gdy się weźmie pod uwagę środki administracyjne, ze skutkiem stosowane na terenach innych, nie trudno dojść do wniosku, że należycie obmyślana policja budowlana dla wsi i osobliwie miasteczek może zdziałać w kierunku walki z pożarami zbiorowymi bardzo dużo.

W tej sprawie uwagi stosowne da się podzielić na dwie kategorje: primo dla wsi, secundo dla osad i miast mniejszych. O ile bowiem jest trudnem i ze względów gospodarczych nie- wykonalnem zmuszenie gospodarza rolnego do całkowitego usunięcia słomy z pokrycia, o tyle koniecznem staje się kategoryczne wzbronienie stosowania słomy w osadach i miasteczkach, w których właściciel posługuje się słomą, nie jako artykułem wytworu rąk własnych, lecz artykułem sprzedażnym i nabywanym tak samo, jak blacha, cegła, papa i inne tym podobne materjały. Natomiast rygory budowlane dla wsi ograniczone być mogą do racjonalnego rozplanowania zagród, do bezpiecznego urządzenia palenisk, często bowiem krokwie wpuszczane są w mury kominowe, na poddaszach zaś nadto urządzane są składy łatwopalnych rupieci

Współczynnikiem, mogącym znaleźć łatwe zastosowanie po wsiach, jest również to, że wsie nasze tak zwane stare ukazowe przez komasację gruntów przechodzą na działki osobne, a więc przy ponownem ustawianiu budowli da się z małym zachodem odpowiednio rozplanować zagrody i zastosować niezbędne środki bezpieczeństwa ogniowego. Poza tern Kraj nasz, od lat już przeszło 30, jest widownią wzmożonej gorączki parcelacyjnej, skutkiem której zanikają dwory, a zamiast nich powstają kolonje, wsie z dużą ilością siedzib i budynków. Jeżeli więc podstawowe wymagania co do rozplanowania zagród napotykają pewne przeszkody przy przejściu starych wsi, dzięki komasacji, na kolonje na mocy ustanowionych przepisów, to można drogą zwykłą zobowiązać nowonabywców parcelujących się terenów do budowania swych zagród w myśl zasadniczych podstaw bezpieczeństwa ogniowego. Niestety jednak w tym kierunku nic dotychczas nie uczyniono. Tysiące obszarów dworskich poszło na parcelacje, powstały szeregi nowych wsi i kolonji, pobudowanych w okropnym nieładzie, z wyraźnem pogwałceniem najzwyklejszych środków bezpieczeństwa ogniowego. Tym sposobem parcelacja w zakresie obniżenia bezpieczeństwa ogniowego nie wpłynęła w sposób należyty, co gorsza, takie wsie-kolonje, zbudowane naprędce, ulegają częstszym i więcej niszczącym pożarom, niż stare wsie ukazowe.

W tem świetle przedstawiają się główne zagadnienia, jakie należałoby rozważyć w stosunku do wsi w zakresie norm administracyjnych.

Przechodząc z kolei do rozpatrzenia innych czynników, powołanych do walki przeciwognio- wej, należy bodaj na pierwszem miejscu postawić środki techniczno-budowlane. Zaznaczyliśmy już wyżej, że opracowanie ścisłej ustawy budowlanej dla wsi z rygorem jej wykonywania napotyka duże i usprawiedliwione trudności, polegające w pierwszym rzędzie na tem, że zakaz stosowania przy budowie słomy i drzewa jest na wsi nie do urzeczywistnienia. Tu więc, dla gospodarzy małorolnych rygor powinien być zastąpiony przez środki zachęty, przez propagowanie korzyści budownictwa ogniotrwałego, przez stwarzanie na miejscu cegielni i fabryk do wyrobu dachówek, przez zakładanie po wsiach spółek budowlanych, przez tworzenie składów współdzielczych, któreby dostarczały włościanom okolicznym materjałów ogniotrwałych, zwłaszcza na pokrycie, po cenach zniżonych, wreszcie propagowanie tej akcji odbywać się winno w drodze wydawania popularnych dziełek z tego zakresu i przez nawoływanie w prasie ludowej.

Natomiast w miasteczkach rygor budowlany winien być stosowany z całą bezwzględnością. Jedynie takie postawienie sprawy może wprowadzić sanację do opłakanego stanu budownictwa wiejskiego i zredukować pożary zbiorowe do wypadków pojedyńczych, co powinno stanowić metę ostateczną hygieny pożarnej. Miasteczka bowiem nasze, zaludnione przeważnie przez żywioł mieszczański i drobny kupiecki, zbudowane są wbrew najelementarniejszym zasadom bezpieczeństwa ogniowego do tego stopnia, że położone bądź przy rynku, bądź przy ulicach domy, aczkolwiek postawione są nieraz z cegły, połączone są jednak drewnianymi szczytami, przepierzeniami w dachach, tworzącymi dzięki temu jeden łańcuch palny. Oczywista, racjonalne przebudowanie miasteczek w myśl postulatów powyższych na skinienie różdżki czarodziejskiej nie nastąpi, to też w tym kierunku należy opracować cały program, polegający w pierwszej mierze na tem, ażeby zabronić stawiania nowych budowli z materjałów łatwopalnych, oraz wprowadzić zakaz odnawiania takich budowli, skazując je przez to na zanik naturalny. Co gorsza, wynikające corocznie pożary zbiorowe, niszczące nieraz większość osady lub miasteczka, pozostają bez wpływu na dalsze racjonalne odbudowanie się spalonych dzielnic miasteczka, które po pożarze odbudowują się jeszcze w większym nieładzie, jeszcze z większem pogwałceniem elementarnych środków ostrożności. W ten sposób w ciągu lat ostatnich spaliły się niemal doszczętnie miasteczka, jak Przysucha, Mszczonów, Warka, Rachów, Sokołów, Zambrów, Białobrzegi, Wierzbica, Łaskarzew, Kamińsk, Wolbrom, Chęciny, Nowy Dwór, Ożarów, Małogoszcz, Włoszczowa i t. p., które po klęsce żywiołowej powstały ponownie na zgliszczach, lecz w stanie również groźnym pod względem bezpieczeństwa ogniowego. Widzimy więc, że nieposiadanie odpowiedniej ustawy budowlanej dla miasteczek sprowadza na kraj corocznie pożary epidemiczne, rujnujące dobrobyt szerszych, jednocześnie zaś małozamożnych, warstw ludności.

Rozstrzygnięcie tedy pomyślne tej kwestji staje się niezmiernie ważnem zagadnieniem eko- nomicznem dla kraju, tak ważnem, że przy racjonalnem zastosowaniu środków zaradczych klęska o rozmiarach dotychczas hiobowych da się sprowadzić do strat koniecznych, do szkód zwykłych, jakie istnieć zawsze będą w granicach pożarów pojedyńczych, nie zaś masowych.

O miastach większych, np. gubernjalnych, nie potrzebujemy się rozwodzić dłużej, naogół bowiem biorąc, poza niektórymi wyjątkami, są one w stanie zadawalającym bezpieczeństwa ogniowego, czego najlepszym dowodem jest fakt, że w kronikach pożarów krajowych nie są notowane pożary masowe w tych miastach.

Wspominaliśmy już wyżej, że w walce z klęską ogniową może oddać znaczne usługi praca kulturalna nad ludem, oraz nawoływanie w prasie ku stosowaniu środków zaradczych. W ogólnej liczbie 4,000 wypadków pożarów, jakie, przeciętnie biorąc, nawiedzają corocznie kraj nasz, znajdujemy poważny odsetek pożarów, wynikłych skutkiem pozostawienia dzieci bez opieki w izbach w czasie robót polnych. Ochronki więc dla dzieci, poza swem bezpośredniem działaniem kulturalnem, nie pozostaną bez wpływu również i na zmniejszenie się ilości pożarów w porze letniej, jeśli zakładane będą w większej ilości.

Do tychże środków kulturalnych zaliczyć należy obsadzanie wsi drzewami liściastemi, obecnie bowiem wsie, jako ogołocone zupełnie z tej naturalnej ochrony, łatwiej ulegają przeistoczeniu się pożaru pojedyńczego w zbiorowy.

Skreśliliśmy pokrótce stan bezpieczeństwa ogniowego po wsiach i miasteczkach, wykazując ważniejsze braki w tym względzie i wyświetlając te podstawy, na których spoczywa wygórowana w naszym kraju skala palności.

Zanim przystąpimy do sformułowania najbliższych zadań, jakie mają być urzeczywistnione w przyszłości, ażeby zażegnać stopniowo klęskę ogniową, pozwolę sobie obecnie podzielić się z Sz. Słuchaczami materjałem, dotyczącym stanu i organizacji straży ogniowych, które w walce doraźnej z ogniem zajmują wybitne miejsce w postaci akcji tak zwanej tłumiącej.

 

Odczyt wygłoszony na Zebraniu Ogólnym w Stowa­rzyszeniu Techników w Warszawie, dn. 27 maca 1914 r.

Bolesław Chomicz