Historia i tradycja

Płonący Borysław

Kategoria: Historia i tradycje

Bogactwem galicyjskiego Borysławia były złoża ropy naftowej. Około 1840 r. funkcjonowało tam kilka małych szybów, ale już pod koniec XIX w. było ich kilkanaście tysięcy. Dawały zatrudnienie tysiącom osób.

Koncentracja przemysłu naftowego narażała region na częste pożary. Jeden z nich został tematem wydawnictw pocztówkowych.

Galicyjskie piekło
Ropodajne złoża odkryto w Borysławiu w trzeciej dekadzie XIX w. W tym czasie miasto leżało na terenie zaboru austriackiego. W międzywojniu Borysław urósł do miana trzeciego miasta w Polsce pod względem zajmowanego obszaru, po Warszawie i Łodzi. Stopniowo wchłaniał okoliczne wsie. Jedną z nich były Tustanowice, gdzie działał znany w Polsce szyb Oil City. W mieście, co kilka lat wybuchały groźne pożary. Ich przyczyną były zwykle niekontrolowane erupcje mieszaniny gazów i ropy pod ciśnieniem.

Duży pożar powstał w 1873 r., jednakże jego przyczyna była inna. W mieście doszło do zamieszek spowodowanych drastycznym rozwarstwieniem zamożności pomiędzy biedotą a majętnymi właścicielami szybów. Ogłoszono strajk. Zdesperowani robotnicy podpalili kilkadziesiąt zabudowań. Miasto płonęło dwa tygodnie. Władze aresztowały 300 osób podejrzanych o udział w podpaleniach. Częste pożary i pokryte mazią ropną ulice sprawiły, że Borysław zaczęto nazywać „galicyjskim piekłem”.

Oli City w ogniu
Największy pożar w historii miasta powstał 4 lipca 1908 r. około godz. 14.30. Spowodowała go gwałtowna burza z wyładowaniami, od których zapaliło się kilka szybów: Litwa 3, Żelazny, Hadwiga, Celebes i Oil City. Ten ostatni należał do największych w Zagłębiu Borysławskim. Jego właścicielem była berlińska firma Braun i Bermann. Dzienne wydobycie utrzymywało się na poziomie 2 tys. ton ropy. W zbiornikach obok szybu gromadzono tysiące ton ropy zapasowej. Pożar przeniósł się z szybu na te właśnie zbiorniki. Kłęby dymu i jęzory ognia sięgały na wysokość 200 m. Brak dróg dojazdowych i chaotyczna zabudowa uniemożliwiały podjęcie akcji gaśniczej. Około 17.30 przybyli na miejsce starosta Stanisław Noel i komisarz górniczy Apolinary Mokry. Zadecydowali o wstrzymaniu wydobycia w całym Zagłębiu Borysławskim.

W tym samym czasie działania podjęła zawodowa straż pożarna z Borysławia. Na pobliskim wzniesieniu ustawiono kilka sikawek ręcznych, z których polewano płonące szyby i zbiorniki. Udało się jedynie zapobiec rozprzestrzenianiu się ognia. Strumień płonącej ropy przedostał się jednak do rzeki, zagrażając zabudowaniom wsi Tustanowice. Do Borysławia przyjechali także członkowie Krajowego Związku Producentów Ropy ze Lwowa. Podjęto decyzję o sprowadzeniu na miejsce zdarzenia 150 żołnierzy z jednostki saperskiej z Przemyśla. Wojsko przybyło o 1.00 w nocy. Oddziały skierowano natychmiast w rejon Oil City. Saperzy usypali wokół szybu i zbiorników ziemny wał ochronny.

Gasiciele ognia
Do akcji przystąpił też oddział ratunkowy – „gasiciele ognia”. Ta nietypowa ekipa składała się ze 180 osób, w większości narodowości żydowskiej, zatrudnionych na stałe jako robotnicy w tamtejszych kopalniach. Do zakresu ich obowiązków należał udział w akcjach gaśniczych przy pożarach szybów. Oddział otrzymywał wynagrodzenie w wysokości 11 tys. koron do podziału. Gasicieli podzielono na dwie grupy. Ich zadaniem było noszenie na plecach worków z ziemią i gliną oraz wrzucanie ich z bliskiej odległości w ogień. Każdy gasiciel głowę owijał mokrym kaftanem, szmatą lub ręcznikiem, co miało izolować od ciepła pochodzącego z pożaru. Po wyrzuceniu ziemi wracał po nowy worek. Napełniali je saperzy z Przemyśla. W ten sposób ziemia tłumiła ogień i dusiła wydobywające się gazy. Powierzchnia pożaru i odległość konieczna do dotarcia do szybu zmniejszała się z godziny na godzinę. Dogaszanie samego szybu trwało kilka dni.

Pożary na pocztówkach
Rozmiary pożaru przy Oli City skłoniły wydawców do stworzenia serii pocztówek dokumentujących tę katastrofę. Nie było to wyjątkiem. Na początku XX w. powodzie i wielkie pożary był częstym tematem takich wydawnictw. Na pocztówce wydanej w 1908 r. fotograf utrwalił na pierwszym planie saperów z Przemyśla oraz gasicieli ognia z charakterystycznymi kapturami na głowie. W tle widać kłęby dymu przy Oil City. Pocztówkę opublikowało wydawnictwo Zygmunta Tabaka z Borysławia. Na rewersie widnieje dwujęzyczny podpis (polski i niemiecki) – Pożar szybu Oil-City. Żydzi borysławscy jako robotnicy ziemni przy gaszeniu. Na następnej pocztówce widoczne są na pierwszym planie zbiorniki wypełnione ropą przy szybie Oil City w Tustanowicach. Warto zwrócić uwagę na brak bitych dróg i gęstą, chaotyczną zabudowę, co utrudniało dojazd straży pożarnej i ekip ratowniczych. Pocztówkę opublikowało około 1907 r. wydawnictwo Leona Rosenscheina z Drohobycza.

Literatura
[1] S. Nicieja, Kresowa Atlantyda, Opole 2012.
[2] „Kurier Lwowski” 1908, nr 310, 5 lipca.
[3] „Gazeta Lwowska” 1908, nr 155, 8 lipca i nr 156, 9 lipca.

Dariusz Falecki jest naczelnikiem Wydziału Naukowo-Oświatowego w Centralnym Muzeum Pożarnictwa w Mysłowicach

pozar w eldorado 1
Fot. 1. Oil City, największy szyb naftowy w Tustanowicach koło Borysławia. Pocztówka z 1907 r., zbiory CMP

pozar w eldorado 2
Fot. 2. Pożar szybu Oil City na pocztówce z 1908 r., zbiory CMP