Historia i tradycja

Krótkie dzieje przepisów przeciwpożarowych (cz. 10)

Kategoria: Historia i tradycje

Podczas tworzenia systemu zapobiegania pożarom w latach 50. pominięto jeden element, a mianowicie przepisy budowlane. W 1960 r. zajęto się tym obszarem.

To, że powstały nowe przepisy budowlane, nie oznacza, że w innych obszarach nic się nie działo. W 1956 r., w związku z wydarzeniami poznańskimi i węgierskim buntem, nastała w kraju lekka polityczna odwilż, która nie ominęła ochrony przeciwpożarowej. Doszło do tego, że nawet na łamach „Trybuny Ludu” krytykowano przypisanie strażaków-ochotników do ORMO. Przywrócono do służby w straży pożarnej oficerów „skażonych” służbą w legionach czy gaszeniem pożarów za okupacji niemieckiej. Oznaczało to odzyskanie dojrzałych czterdziesto- i pięćdziesięciolatków z wykształceniem wyższym, o kwalifikacjach inżynierskich, niejednokrotnie z doświadczeniami i praktyką w zakresie budownictwa. Tym samym wpływ na ochronę przeciwpożarową zyskała grupa strażaków, na której nie robiła wrażenia iście chłopięca pasja ofiarnego gaszenia pożarów. Ich cel był wyższy – sprawić, by potrzeba wykazywania się ofiarnością w służbie występowała jak najrzadziej.

Musiało upłynąć kilka lat, by grupa inżyniersko-zapobiegawcza w straży okrzepła i wypracowała przepisy w nowej odsłonie. Systemu utworzonego w latach 40. i 50. nie rozbijano jednak, tylko poprawiono. Dobitniej pokazano to, co najważniejsze, obowiązkom dano zrozumialszą postać, złagodzono niektóre wymagania oraz jasno określono zakresy kompetencji i odpowiedzialności. Zmiany zaczęto wprowadzać w 1960 r.

Zmiany organizacyjne, czyli zapobieganie przede wszystkim

Nie bez kozery rozdział pierwszy nowej ustawy [1] zyskał tytuł: Zapobieganie pożarom i ich zwalczanie. Dbałość o bezpieczeństwo pożarowe powierzono radom narodowym, mającym uchwalać plany ochrony przeciwpożarowej i zapewniać ich realizację. Prezydia tych rad, pośród innych zadań, uprawniono do nadzoru nad wykonaniem obowiązujących przepisów w zakresie bezpieczeństwa pożarowego oraz do powoływania zespołów do kontroli przeciwpożarowej w obiektach. Ten sam przepis stanowił o obowiązkach rad w zakresie powoływania zawodowych i obowiązkowych straży pożarnych, nadzoru nad nimi oraz o współdziałaniu w organizowaniu i wspieraniu OSP. Rady miały też zapewniać wodę do gaszenia pożarów, wprowadzić warty przeciwpożarowe i zapewnić strażom pożarnym sprzęt do działania. Zdawać by się mogło, że poważne kompetencje władcze przeszły ze straży pożarnych na rady narodowe. A jednak nie, bo jak to określono – straże pożarne były powołane do bezpośredniego wykonywania zadań ochrony przeciwpożarowej, w tym prowadzenia działalności zapobiegawczej. 

Komendy straży pożarnych: główną, wojewódzkie i powiatowe (miejskie) powołano – co bardzo ważne ze względów administracyjnych – jako organy ochrony przeciwpożarowej. Organy, a zatem coś władczego. Na pierwszym miejscu zadań komend postawiono zapobieganie pożarom i kontrolę bezpieczeństwa pożarowego oraz wydawanie stosownych zarządzeń. Uprawniono przedstawicieli komend SP do wstępu do zakładów pracy i budynków. Po raz pierwszy w polskich przepisach znalazła się możliwość zamknięcia obiektu lub zakazu użytkowania zakładu. Było to możliwe w przypadkach rażących zaniedbań w zabezpieczeniu przeciwpożarowym, stwarzających szczególne zagrożenie. Uprawnienie to przysługiwało ministrowi spraw wewnętrznych, któremu zresztą powierzono kierownictwo i zwierzchni nadzór nad ochroną przeciwpożarową.

W ramach istniejących resortowych inspektoratów ochrony przeciwpożarowej nakazano powołać służby przeciwpożarowe, ze wskazaniem, żeby przyjmować tam członków korpusu technicznego pożarnictwa. Zatem cywile-sprawozdawcy nie sprawdzili się jako strażacy administracji cywilnej i przemysłu.

Powszechnie obowiązkowymi uczyniono: przestrzeganie przepisów przeciwpożarowych, alarmowanie na wypadek pożaru, przystąpienie do akcji gaśniczej, pełnienie wart przeciwpożarowych. Tu wprowadzono ulgę dla kobiet po połogu: mogły od tych obowiązków odpoczywać już nie osiem tygodni, ale aż dziesięć. Wobec zarządzających budynkami wprowadzono nowe wymaganie, rozwijane po dziś dzień. Kierowników zakładów służby zdrowia, teatrów, kin, szkół itp. zobowiązano do zapewnienia bezpieczeństwa osobom przebywającym w tych obiektach na wypadek pożaru, a w szczególności do zapewnienia ewakuacji, bo brak warunków ewakuacji z budynku to brak jego ochrony przeciwpożarowej.

Złagodzono środki karne. Za niewykonywanie poleceń przy akcji gaśniczej groziły teraz nie 3, a 2 lata aresztu, a za zaniedbania w zakresie ochrony przeciwpożarowej lub złośliwe utrudnianie działań straży do 5 lat więzienia – poprzednio groziło 10.

Kontrole a praktyka

W ślad za nową ustawą bardzo szybko pojawiło się rozporządzenie o kontrolach w zakresie bezpieczeństwa pożarowego [2], zastępujące aż trzy uprzednio wydane. To tu pojawiła się definicja zarządzających obiektami: właściciele, administratorzy lub użytkownicy obiektów oraz kierownicy jednostek zarządzających obiektami. Kontrole zyskały nową definicję. Już nie było lustracji, a sprawdzenie stanu obiektów w zakresie ich dostosowania do wymagań przepisów przeciwpożarowych, przy uwzględnieniu zagrożenia pożarowego życia i mienia mogącego wystąpić przy pełnej działalności funkcjonalnej obiektów. Określono, że powoływane przez prezydia rad narodowych przeciwpożarowe zespoły kontrolne, złożone z co najmniej trzech osób (członek prezydium rady, milicjant i strażak ochotnik), miały się zajmować budynkami mieszkalnymi i gospodarczymi oraz drobnymi zakładami handlowymi i usługowymi. Resortowa służba przeciwpożarowa miała kontrolować obiekty danego resortu. Komendy SP zobowiązano do kontrolowania wszystkich obiektów. Wprowadzono całkiem istotny, wydawałoby się, że oczywisty wymóg, by członkowie wszystkich ciał kontrolnych wykazywali się znajomością wymagań w zakresie zabezpieczenia przeciwpożarowego w kontrolowanych obiektach. Opracowano wzory upoważnień do kontroli i protokołów. Nakazano, by zarządzenia pokontrolne wydawać najpóźniej w terminie 14 dni od dnia przeprowadzenia kontroli. Generalnie należało prowadzić kontrole co rok.

Opisane wyżej zasady kontrolowania nie sprawdziły się w praktyce, więc na początku 1969 r. zastąpiono je nowym rozporządzeniem [3], wprowadzającym bardzo istotne zmiany. Na pierwszym miejscu listy upoważnionych do kontroli postawiono komendy SP, czyli terenowe straże zawodowe. Pozwolono strażom ochotniczym na samodzielne kontrole, ale w zespołach co najmniej dwuosobowych, każdorazowo kierowanych przez naczelników OSP. W zakładach pracy wprowadzono komisje pożarowo-techniczne – przetrwały do końca PRL, choć tak naprawdę tylko rozmywały odpowiedzialność zatrudnionego fachowca. Uszczegółowiono obowiązki kontrolujących i kontrolowanych oraz sposób dokumentowania nieprawidłowości. To wtedy po raz pierwszy dano kontrolowanemu prawo wniesienia zastrzeżeń do ustaleń z kontroli, a nawet odmowy podpisania protokołu. Wdrożono na tę okoliczność nieśmiertelną formułę: W razie odmowy podpisania (…) należy w protokole zamieścić o tym odpowiednią wzmiankę.  

Procedurę działań pokontrolnych opisano pod wyraźnym wpływem nowego prawa administracyjnego i egzekucyjnego [4]. Składnikom zarządzenia pokontrolnego nadano kształt  identyczny z decyzją administracyjną, wprowadzając przy tym dosłownie tryb odwoławczy. W razie niewykonania zarządzenia pokontrolnego komendy SP miały stosować postępowanie egzekucyjne. Możliwość zakazu użytkowania zakładu czy obiektu zeszła na szczeble niższe niż ministerialny. W stosunku do osób winnych zaniedbań należało sporządzać wnioski o ukaranie.

W 1963 r. niezmiernie wzrosła ranga organów ochrony przeciwpożarowej, gdyż zyskały wpływ na sposób projektowania niektórych budynków, poprzez konieczność uzgadniania z nimi projektów budowlanych [5].

Zmiany w przepisach powszechnych

Wszystkie przepisy wydane na podstawie ustawy o ochronie przeciwpożarowej z 1950 r. wydano na nowo w latach 60. Zarysowała się tendencja do łączenia dotychczasowych kilku rozporządzeń w jednym. I tak, w nowym rozporządzeniu w sprawie ochrony przeciwpożarowej budynków [6] zawarto również wymagania odnoszące się do piecyków przenośnych. Nowe rozporządzenie w sprawie omłotów dostrzegło możliwość stosowania gaśnic [7]. Generalnie rzecz biorąc, gaśnice pojawiły się w polskich przepisach przeciwpożarowych w latach 60., z zastrzeżeniem, że bardziej szczegółowe zasady ich stosowania określi komendant główny SP w swoich wytycznych. Przy okazji wzrosła rola wszelkiego rodzaju wytycznych tego organu. Największa modyfikacja związana była z wprowadzeniem kategorii niebezpieczeństwa pożarowego (KNP) i kategorii zagrożenia wybuchem [8]. Wprowadzono pięć KNP (od I do V) i pięć kategorii zagrożenia wybuchem (od W I do W V), co ukształtowało sposób myślenia o ochronie przeciwpożarowej budynków na kilka dekad i wpłynęło na inne przepisy, na przykład te o lakierniach [9] i budowlane. Wprowadzenie KNP niczego w szczególności nie rozjaśniło, za to spowodowało ogromne utrudnienia w rozumieniu przepisów.

W 1962 r. wydano nowy przepis o stacjach paliw [10]. Określono w nim odległości stacji od innych budynków i obiektów, m.in. 20 m od budynków o konstrukcji palnej, 10 m od niepalnej, 50 m od obiektów użyteczności publicznej, 1,5 wysokości słupa od sieci napięciowej wysokiego napięcia. Odległości należało mierzyć od dystrybutora, studzienki nalewowej i przewodu odpowietrzającego. Ruchome stacje paliw (na samochodach) można było ustawiać w odległościach większych niż 15 m od budynków. Zadbano o ażurowość ogrodzeń stacji paliw. Określono też wymagania wobec posadowienia zbiorników, instalacji oraz sposobu zaopatrzenia w paliwo.

Pierwsze takie w dziejach ochrony ppoż.

Całkiem nowym przepisem, przy tym niezmiernie pożytecznym, było rozporządzenie w sprawie przeciwpożarowego zaopatrzenia wodnego [11] z 1964 r. W odróżnieniu od dzisiejszego nie stanowiło ono wyłącznie o lokalizacji i wydajności hydrantów zewnętrznych, pojemności przeciwpożarowych zbiorników wodnych czy obliczaniu zapotrzebowania na wodę do celów gaśniczych i wskazywaniu innych jej źródeł. Objęło ono ponadto, po raz pierwszy w dziejach polskiej ochrony przeciwpożarowej, zasady stosowania hydrantów wewnętrznych oraz stałych urządzeń gaśniczych: tryskaczowych, zraszaczowych, pianowych i zasłon wodnych. Było bardzo przejrzyste, bo do każdego działu dodano opisy kwalifikacyjne i tabele z czytelnymi wskaźnikami. Aby z nich korzystać, trzeba było co nieco wiedzieć o: obciążeniu ogniowym, kategoriach niebezpieczeństwa pożarowego, klasach odporności ogniowej. Ponadto należało umieć rozróżniać jednostki układu SI oraz stosować proste rachunki matematyczne, w tym obliczanie procentów. Autorzy przepisu posunęli się w uproszczeniach tak daleko, że jako jednostki ciśnienia przyjęli obrazowe metry słupa wody zamiast abstrakcyjnych megapaskali lub atmosfer. To tam pojawił się minimalny promień skrętu drogi do punktu czerpania wody 11 m oraz maksymalna wysokość zassania 6 m od osi pompy.

Oto niektóre, jakże swojskie zalecenia dotyczące hydrantów wewnętrznych: zawór powinien być umieszczony na wysokości około 1,35 m od podłogi, a promień zasięgu jednego hydrantu powinien wynosić od 25 do 35 m; każdy punkt bronionego pomieszczenia powinien być objęty skutecznym działaniem co najmniej jednego hydrantu wewnętrznego; wydajność hydrantów wewnętrznych: 25 mm – 1 l/s, 52 mm – 2,5 l/s, przy czym należało zawsze uwzględniać jednoczesną pracę dwóch hydrantów.

Urządzenia tryskaczowe powinny być zakładane:

  1)  w obiektach o obciążeniu ogniowym ponad 500 Mcal/m2 (110 kg drewna/m2) powierzchni podłogi, gdzie ze względów technicznych nie można założyć samoczynnej sygnalizacji pożarowej, a wartość składowanych materiałów wskazuje na ekonomiczną celowość stosowania samoczynnego urządzenia,

  2)  w obudowanych urządzeniach przemysłowych niemożliwych do gaszenia z zewnątrz (np. drewniane transportery pionowe w młynach).

Zapotrzebowanie na wodę do urządzeń tryskaczowych oblicza się na podstawie następujących wskaźników:

przy liczbie tryskaczy do 100 – 20 l/s,

przy liczbie tryskaczy od 100 do 150 – 30 l/s,

przy liczbie tryskaczy od 150 do 200 – 40 l/s,

przy liczbie tryskaczy ponad 200 – 50 l/s.

Ciśnienie wody na najdalej i najwyżej położonym tryskaczu powinno wynosić najmniej 5 m słupa wody.

Określono, że odrębne przepisy uregulują warunki techniczne dla urządzeń tryskaczowych i zraszaczowych oraz dla zasłon wodnych, co okazało się niełatwym do spełnienia życzeniem.

Przepisy budowlane

Pierwsza powojenna odsłona przepisów budowlanych ukazała się dopiero w styczniu 1961 r., gdy Sejm uchwalił nową ustawę Prawo budowlane [12]. Jeszcze w tym samym roku opublikowano całkiem znośnie napisane rozporządzenie [13] o warunkach technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki. Rozporządzenie to kilka razy nowelizowano, aż uchylono i stworzono dziwoląg prawno-biurokratyczny, co dobitnie pokazuje, do czego zdolni są biurokraci: wydano rozporządzenie [14] ministra ogłoszone w Dzienniku Ustaw, w którym jako przepis obowiązujący podano zarządzenie tegoż samego ministra [15], ogłoszone w jego dzienniku resortowym z 1966 r. nr 10, pod pozycją 44. W dodatku zarządzenie z jakichś powodów nosiło nr 130, więc nazywano je „Sto trzydziestką”. Po bliższym poznaniu  przepis okazywał się jeszcze bardziej skomplikowany, niż sposób wprowadzenia go w życie, ale niósł ze sobą bardzo rozbudowaną ochronę przeciwpożarową budynków, definiując wiele pojęć, używanych do dziś – i nie tylko.

Nowe definicje

Przez pojęcie drogi ewakuacyjnej należało rozumieć: schody, pochylnie, drabiny ewakuacyjne, halle, korytarze, galerie i przejazdy, które stanowią najkrótsze dla celów ewakuacyjnych połączenie pomieszczeń z terenem i przestrzenią otwartą. Wewnętrznych schodów i pochylni w mieszkaniach dwukondygnacyjnych nie należało uważać za drogę ewakuacyjną.

Za ciecze łatwo zapalne należy uważać w rozumieniu zarządzenia wszelkie ciecze mające temperaturę zapłonu poniżej 21°C (I klasa); w granicach od 21°C do 55°C włącznie (II klasa) oraz w granicach od 55°C do 100°C (III klasa niebezpieczeństwa pożarowego).

Materiały niepalne to sztuczne i naturalne nieorganiczne materiały: kamień, ceramika, beton, stal itp. Materiały palne podzielono na trudno zapalne, czyli jednorodne oraz złożone z różnych materiałów niepalnych i palnych w dowolnym układzie połączeń, na przykład: gips lub beton z wypełnieniem organicznym, glina ze słomą o ciężarze objętościowym nie mniejszym niż 900 kG/m3, płyty wiórkowo-cementowe, drewno poddane odpowiedniej impregnacji środkami ognioochronnymi, czy ugliniony wojłok oraz łatwo zapalne materiały organiczne, m.in.: drewno, torf, korek, słoma, trzcina.

Klasy A, B, C, D, E i F odporności ogniowej elementów konstrukcji budowlanej oznaczały: dla klasy A – odporność ogniową powyżej 3 godz., dla B nie mniejszą niż 2 godz., dla C nie mniejszą niż godzina, dla D nie mniejszą niż 45 min, dla E – nie mniejszą niż 24 min, dla F – powyżej 15 min. Można przypuszczać, że klasy te obmyślono pod wyroby wielkopłytowe, które „wyszły” przemysłowi budowlanemu. Aby łatwo nie było, wprowadzono nie sześć, ale pięć zależnych od obciążenia ogniowego klas odporności ogniowej budynku, oznaczając je literami od A do E. Żeby określić, w jakiej klasie postawić budynek, należało skorzystać z zawiłych tabel i dziesiątek dodatkowo je gmatwających wyjaśnień i wyjątków.

Budynki z betonu i stali

Ściany zewnętrzne i nośne miały być wykonywane z materiałów niepalnych lub trudno zapalnych, a zastosowanie drewna i innych materiałów palnych do ścian i słupów dopuszczono tylko w budynkach niskich, o niewielkiej klasie odporności ogniowej oraz do przegród wewnętrznych w mieszkaniach. Poza tymi wyjątkami starano się, by wszystkie piwnice, garaże i poddasza były oddzielone od pozostałych części budynku stropami i drzwiami przeciwpożarowymi.

Pokrycia dachów miały być niepalne lub trudno zapalne, z dopuszczeniem palnych tylko przy zabudowie regionalnej i zabytkowej. Pokrycia niepalne to: dachówka ceramiczna lub cementowa, płyty azbestowo-cementowe i cementowe, łupek naturalny lub sztuczny, blacha, szkło oraz papa asfaltowa ułożona na podłożu betonowym i inne materiały o podobnych właściwościach. Pokrycie trudno zapalne: papa smołowa oraz słoma, trzcina i sitowie, uodpornione gliną lub innymi odpowiednimi środkami na działanie ognia i wysokich temperatur do granicy określonej dla materiałów trudno zapalnych. Za pokrycie łatwo zapalne uważano wówczas słomę, trzcinę, sitowie, gont, dranice lub inne materiały drewniane. Nałożono ograniczenia co do możliwości remontowania budynków gospodarczych i inwentarskich o konstrukcji palnej, żeby w miarę upływu lat z znikały z zabudowy kraju.

Odległości między budynkami

Przepisy o odległościach między budynkami niełatwo było zastosować. Wprowadzono kilka rozbudowanych tabel wyjściowych, z zaciemniającymi komentarzami. Odległości zależały od sposobu wykorzystania budynku, wysokości, KNP, obciążenia ogniowego (liczonego również dla budynków mieszkalnych), klasy odporności ogniowej. Dla budynków niestwarzających szczególnych zagrożeń (III-V KNP) – odległości wynosiły od 4 do 10 m, dla wyższych KNP od 10 do 20 m. Dla szop i stodół wymagano odległości od 12 do 25 m.

To wtedy pojawił się nasz ukochany przepis o przeszkleniach. Jeśli ściana zewnętrzna miała nie więcej niż 10% powierzchni otworów, a były one zamknięte luksferami, szkłem zbrojonym lub drzwiami w klasie E, można było zmniejszyć odległość nawet o 50%. Jeśli powierzchnia okien mieściła się granicach 35-70%, odległość rosła o 50%, a jeśli przeszklenia w ścianie przekraczały 70% jej powierzchni, wzrastała o 100% wartości bazowej. Palne pokrycie dachu zwiększało wymaganą odległość, a stosowanie stałych urządzeń gaśniczych pozwalało na zmniejszenie odległości. Ściana przeciwpożarowa bez otworów pozwalała na zmniejszenie odległości do 3 m.

Warunki ewakuacji

Bardzo dużo miejsca poświęcono warunkom ewakuacji z budynku. Określono minimalne szerokości użytkowe biegów schodów (w ich świetle). Z uwagi na dzisiejsze gorące dyskusje w tym zakresie warto przytoczyć kilka tych wartości.

W domach jednorodzinnych i w mieszkaniach dwukondygnacyjnych – 0,70 m. W zakładach pracy, przy liczbie ludzi przypadającej na jedne schody do 50 osób – 0,90 m, a powyżej 50 – 1,20 m, komunikacja techniczna – 0,70 m. W zakładach lecznictwa zamkniętego – 1,40 z tym, że suma szerokości spocznika i szerokości biegu nie mogła być mniejsza niż 2,90 m. Przyjęto normę szerokości biegów stopni 0,60 m na każde 100 osób. Określono też maksymalną szerokość biegów – jako nie większą niż 2,40 m, zapewne w uznaniu, że lepiej mieć kilka węższych klatek niż tylko jedną szeroką. Zabroniono wykonywania na drogach ewakuacyjnych schodów zabiegowych i spiralnych oraz spoczników ze stopniami.

Wyjścia z pomieszczeń uważano za ewakuacyjne, jeżeli prowadziły: bezpośrednio na otwartą przestrzeń lub na drogę ewakuacyjną; na specjalne korytarze i tunele ewakuacyjne; do sąsiednich pomieszczeń o niskich KNP, mających wyjścia ewakuacyjne – wszystkie te wymagania były znacznie łagodniejsze od dzisiejszych. Za to sformułowano ostrzejsze wymagania dla obudowy dróg ewakuacyjnych.

Wprowadzono parametr długości dojścia ewakuacyjnego. W najgorszej sytuacji przy poważnym zagrożeniu długość ta nie mogła przekraczać 15 m (obecnie 10 m), ale bywały sytuacje, w których nie ograniczano tej długości, co dziś jest niedopuszczalne. Stosowanie SUG wodnych dawało możliwość wydłużenia długości dojść o 50%.

Strefy pożarowe

O ile wielkość pożaru przed wojną starano się uregulować maksymalnymi odstępami między ścianami przeciwpożarowymi, to w nowej edycji przepisów wprowadzono pojęcie stref pożarowych, z niezmiernie skomplikowanym, tabelaryczno-komentarzowym ujęciem zagadnienia. Za strefę pożarową należało uważać przestrzeń znajdującą się w budynku oddzieloną od innych części budynku ścianami i stropami przeciwpożarowymi, lub oddzieloną od innych obiektów budowlanych pasami terenu wolnymi od materiałów palnych i drzew iglastych. Jej maksymalna wielkość zależała od sposobu wykorzystania, wysokości, liczby kondygnacji i obciążenia ogniowego obiektu.

Ściany przeciwpożarowe powinny mieć co najmniej czterogodzinną odporność ogniową i wystawać ponad palne pokrycie dachu na wysokość nie mniejszą niż 0,60 m, a ponad niepalne pokrycie przy konstrukcji palnej dachu lub stropodachu – na wysokość nie mniejszą niż 0,30 m. Przy dachach i stropodachach o konstrukcji i podłożu z materiałów niepalnych wystarczało doprowadzenie ściany przeciwpożarowej pod niepalne podłoże lub niepalną konstrukcję stropodachu, bez względu na zapalność pokrycia.

Podsumowanie

Jak widać, powszechnych przepisów przeciwpożarowych przybywało i na szczęście nadawano im czytelną postać. Przepisy budowlane w 1966 r. przyjęły taki natomiast kształt, że rozumiał je nie tylko mało który przeciętny człowiek, ale mało który inżynier. Należało pogodzić ze sobą kilkanaście zmiennych: wielkich, nielogicznych tabel; przenikających się wzajemnie kategoryzacji oraz sieć niczego w szczególności niewyjaśniających komentarzy i wyjątków. „130-ka” to drastyczny przykład urzędniczego stanowienia prawa, liczącego się tylko z intencją, a nie ze skutkiem. Wyszło z tego naprawdę imponujące pole do błędów, wypaczeń i nadużyć.

St. bryg. Paweł Rochala jest zastępcą dyrektora Biura Rozpoznawania Zagrożeń KG PSP

Przypisy

 [1] Ustawa z 13 kwietnia 1960 r. o ochronie przeciwpożarowej (DzU nr 20, poz. 120).

 [2] Rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych z 8 czerwca 1962 r. w sprawie kontroli stanu bezpieczeństwa pożarowego (DzU nr 41, poz. 189).

 [3] Rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych z 14 stycznia 1969 r. w sprawie kontroli stanu bezpieczeństwa pożarowego (DzU nr 5, poz. 38).

[4] Ustawa z 14 czerwca 1960 r. Kodeks postępowania administracyjnego (DzU nr 30, poz. 168), ustawa z 17 czerwca 1966 r. o postępowaniu egzekucyjnym w administracji (DzU nr 24, poz. 151).

[5] Zarządzenie przewodniczącego Komitetu Budownictwa, Urbanistyki i Architektury oraz ministra spraw wewnętrznych z 15 października 1963 r. w sprawie uzgadniania z organami ochrony przeciwpożarowej projektów budowlanych (Dz. Bud. nr 22, poz. 75).

 [6] Rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych z 2 maja 1969 r. w sprawie zabezpieczenia przeciwpożarowego budynków (DzU nr 16, poz. 120).

 [7] Rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych z 14 stycznia 1969 r. w sprawie bezpieczeństwa pożarowego podczas żniw i omłotów oraz przy składowaniu płodów rolnych (DzU nr 4, poz. 30).

 [8] Rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych z 28 lutego 1967 r. w sprawie klasyfikacji obiektów budowlanych i zakładów pracy pod względem niebezpieczeństwa pożarowego i zagrożenia wybuchem (DzU nr 8, poz. 34).

 [9] Rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych z 10 września 1966 r. w sprawie bezpieczeństwa przeciwpożarowego w malarniach i lakierniach (DzU nr 40, poz. 242).

[10] Rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych oraz przewodniczącego Komitetu Budownictwa, Urbanistyki i Architektury z 11 czerwca 1962 r. w sprawie bezpieczeństwa pożarowego stacji paliw płynnych (DzU nr 40, poz. 174).

[11] Rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych z 15 czerwca 1964 r. w sprawie przeciwpożarowego zaopatrzenia wodnego (DzU nr 25, poz. 163).

 [12] Ustawa z 31 stycznia 1961 r. Prawo budowlane (DzU nr 7, poz. 46).

 [13] Rozporządzenie przewodniczącego Komitetu Budownictwa, Urbanistyki i Architektury z 21 lipca 1961 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać obiekty budowlane budownictwa powszechnego (DzU nr 38, poz. 196).

 [14] Rozporządzenia ministra budownictwa i przemysłu materiałów budowlanych z 11 czerwca 1966 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać obiekty budowlane budownictwa powszechnego (DzU nr 26, poz. 157).

 [15] Zarządzenie ministra budownictwa i przemysłu materiałów budowlanych z 29 czerwca 1966 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać obiekty budowlane budownictwa powszechnego (Dz. Urz. MB z 1966, nr 10, poz. 44).

styczeń 2016