Pluszowa historia

Kategoria: Rozmaitości

Jeden z moich pierwszych wyjazdów z OSP – pożar domu w sąsiedniej miejscowości. Widok, który zastałam po wyjściu z wozu, odcisnął się w mojej pamięci – gromadka dzieci patrzyła, jak pali im się dom. Przytulały się do siebie i płakały.

Może nie każdy to wie, ale strażacy w takich sytuacjach dają dzieciom maskotkę. My nie mieliśmy wtedy pluszowego misia, który pomógłby im przetrwać ten ciężki czas, a co dopiero mówić o kilku pluszakach…
To było już dość dawno. Jednak moja pasja, dzięki przyjaciołom z KP PSP Radziejów, a także strażakom z radziejowskiej drugiej zmiany JRG, wciąż się rozwijała. Teraz jestem studentką Inżynierii Bezpieczeństwa na Politechnice Poznańskiej i wolontariuszem zespołu ds. prewencji społecznej w Komendzie Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Poznaniu. Za każdym razem, kiedy przeprowadzamy pogadanki z dziećmi oraz przy okazji wystaw na poznańskich targach, wraz z st. kpt. Alicją Borucką, która jest koordynatorem ds. prewencji społecznej w woj. wielkopolskim, pokazujemy dzieciakom Misia Ratownika.

Mówimy, jaki jest ważny – że pomaga przetrwać poszkodowanym dzieciom trudne chwile, odwraca uwagę od bólu i przykrych widoków, a także pociesza. I właśnie podczas jednej z prelekcji, kiedy dzieci wtulały się w maskotkę, powróciło do mnie to przykre wspomnienie z pożaru. Wtedy pojawił się pomysł zorganizowania akcji „I Twój miś może zostać ratownikiem”. Zebrane maskotki zostaną przekazane do JRG, żeby już nigdy nie zabrakło ich w strażackim samochodzie, gdy będą potrzebne.

Rozpoznanie bojem

Rozmowy z poznańskimi strażakami oraz kolegami ze Szkoły Aspirantów PSP w Poznaniu nie pozostawiały wątpliwości – misie są potrzebne. Smutne statystyki pokazują, że wypadków komunikacyjnych i pożarów mieszkań jest coraz więcej, a co za tym idzie, rośnie liczba poszkodowanych dzieci. Wystąpiłam do rektora Politechniki Poznańskiej prof. dr. hab. inż. Tomasza Łodygowskiego z prośbą o zgodę na przeprowadzenie zbiórki na tej uczelni. Na pozytywną odpowiedź nie musiałam długo czekać. Kolejną osobą, do której się udałam, był wielkopolski komendant wojewódzki PSP mł. bryg. Andrzej Bartkowiak, który z radością objął akcję patronatem honorowym.

Nabór do służby

Zbiórka rozpoczęła się na Politechnice Poznańskiej jeszcze w październiku. Zaangażowanie pracowników, wykładowców i oczywiście studentów, którzy pomagali także nagłośnić akcję, przerosło moje oczekiwania. Na szczególne wyróżnienie zasługują: Michał Krysiak, Alicja Dec, Ewa Misiorna i Krysia Zielińska. A zbiórka nabierała rozpędu. Misie z uczelni przewoziliśmy do trzydziestometrowej kawalerki, gdzie wszystkie stawały przed „komisją rekrutacyjną”. Były segregowane ze względu na ich rozmiar, sympatyczny wygląd. Wspólnie ocenialiśmy ich „przytulność”. Odcinaliśmy też wszystkie guziczki, wstążeczki i ubranka, żeby były jak najbardziej jednolite. Ponadto: pranie, szycie, liczenie, pakowanie. Maskotki oceniała psycholog PSP.

O naszej akcji mówiły już nie tylko studenckie, lecz także branżowe i ogólnopolskie media. Zdecydowanie wyszła poza Politechnikę. Pomógł w tym m.in. mł. bryg. Sławomir Brandt, rzecznik prasowy wielkopolskiego komendanta wojewódzkiego PSP. Przyłączyły się liczne przedszkola i szkoły podstawowe z Poznania oraz innych wielkopolskich miast. Byliśmy obecni m.in. na targach Retro Motor Show – na stoisko KW PSP w Poznaniu przychodziły z maskotkami całe rodziny. Pluszaki dostarczano także bezpośrednio do Komendy Wojewódzkiej PSP w Poznaniu i do mojego mieszkania, które stało się centrum koordynacji. W zbiórce pomagała także Ochotnicza Straż Pożarna z Gołuchowa (pow. pleszewski), Koźmina Wielkopolskiego (pow. krotoszyński) oraz ze Zbęch (pow. kościański). Strażacy organizowali dla dzieci prelekcje dotyczące bezpieczeństwa, pokazy sprzętu i lekcje pierwszej pomocy. Udało nam się zebrać blisko 4500 maskotek, prawie 1600 z nich rozpoczęło czynną służbę. Pozostałe misie były pięknym prezentem świątecznym dla podopiecznych Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Poznaniu, a te nieco bardziej zniszczone znalazły swoje miejsce w schronisku dla zwierząt.

Każdy miś został wyposażony we wstążkę z logo akcji oraz w odblaskową opaskę – prezent od Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Poznaniu.

Początek służby

Uroczyste zakończenie naszej akcji odbyło się 9 grudnia 2016 r na terenie JRG 1 w Poznaniu. W przygotowaniu misiów do uroczystości pomagali funkcjonariusze z wydziałów: organizacji i nadzoru oraz kontrolno-rozpoznawczego poznańskiej komendy. Na spotkanie to zostali zaproszeni wszyscy komendanci miejscy i powiatowi z całej Wielkopolski, a także komendant SA PSP w Poznaniu.

Wraz z wielkopolskim komendantem wojewódzkim PSP mł. bryg. Andrzejem Bartkowiakiem miałam zaszczyt przekazać symboliczne misie na ręce komendantów, podziękować wolontariuszom oraz pracownikom KW PSP w Poznaniu za okazaną mi pomoc i wsparcie.

Końca nie widać...

Do akcji włączyły się także inne województwa. Skontaktował się ze mną kpt. Radosław Kozicki z KW PSP w Warszawie, koordynator ds. prewencji społecznej w woj. mazowieckim. Chciał zorganizować podobną zbiórkę na terenie Mazowsza. Akcja uzyskała aprobatę mazowieckiego komendanta wojewódzkiego PSP st. bryg. Jarosława Kurka, komendanta głównego PSP nadbryg. Leszka Suskiego oraz wojewody mazowieckiego Zdzisława Sipiery. Z wielką radością uczestniczyłam w jej inauguracji 16 grudnia 2016 r. w Komendzie Wojewódzkiej PSP w Warszawie. Uroczystość otworzył mazowiecki komendant wojewódzki PSP, witając zaproszone dzieci, które przybyły wraz ze swoimi pluszowymi towarzyszami. Do akcji przyłączyła się także grupa „Zapaleni do pomocy” z SGSP. Od tej pory prawie każdego dnia dostaję od kpt. Radosława Kozickiego „misiowy newsletter”. Zawsze są to wspaniałe i wzruszające informacje, ale chyba najbardziej zaskakująca była ta o paczkach misiów z Wielkiej Brytanii, nadesłanych przez polskich strażaków mieszkających w Anglii! Akcja na terenie województwa mazowieckiego trwa do 31 stycznia.

Miś Ratownik to przytulanka wręczana przez służby ratownicze dzieciom w sytuacjach nieszczęśliwych wypadków. Ma symbolizować rodzinne ciepło i poczucie bezpieczeństwa. Może nadać zdarzeniu zupełnie inny kontekst emocjonalny, stając się pomocą w przepracowaniu traumy. To ważne szczególnie dla najmłodszych, którzy – między innymi z powodu braku odpowiedniego zasobu słów – nie będą w stanie nazywać trudnego doświadczenia.

Nie wystarczy wręczyć misia – trzeba jeszcze wiedzieć, jak to zrobić. Dla dziecka liczy się cały kontekst sytuacyjny. Wszystko, co wydarzy się w trakcie akcji, będzie emocjonalnie skojarzone z misiem. Dobrze, żeby te skojarzenia przywoływały w pamięci troskliwych i pełnych zainteresowania ratowników. Miś ma wtedy szansę pełnić swoją terapeutyczną funkcję również na długo po zdarzeniu.

Podczas wręczania misia i rozmowy z dzieckiem warto ukucnąć lub uklęknąć, tak by wzrok mieć na tym samym poziomie, co dziecko i nie patrzeć na nie z góry. Jeśli tylko jest taka możliwość, ratownik powinien zdjąć wtedy hełm. Pozostając w nim, strażak może budzić przerażenie w małych uczestnikach zdarzeń.

Emocje dzieci są bardziej zmienne niż dorosłych, a co więcej –w dużej mierze zależą od emocji osób w najbliższym otoczeniu. Można powiedzieć, że dziecko zaraża się nimi. Szczególnie ważne są dla dziecka emocje mamy. Dlatego też tak istotne jest, by w trakcie udzielania wsparcia dzieci nie miały styczności z osobami pogrążonymi w panice czy histerii.

Ważny jest też ton głosu ratownika – powinien być spokojny i wyciszony. Misia można podarować dziecku, mówiąc, że będzie jego przyjacielem – wprowadza on wtedy zarówno kontekst zabawy, jak i daje poczucie bezpieczeństwa.

Dziecko (szczególnie do piątego roku życia) szybko się dekoncentruje. I tu właśnie bardzo pomaga nam pluszak – skupia uwagę na przyjaznym ratowniku, odciągając ją od dramatycznych wydarzeń. Misia można dziecku wręczyć przed wywiadem medycznym i uzyskiwać informacje o małym poszkodowanym niejako przez misia, czyli na przykład pytać: „Co boli misia? Czy miś się wystraszył?”. Dziecku często jest łatwiej przenieść własny ból czy doznania emocjonalne na zabawę i zabawki, niż mówić o nich wprost.

Poza tym warto nazywać przedmioty i osoby w otoczeniu dziecka, na przykład: „To jest pan ratownik, ma na imię… i jest moim kolegą. On teraz obejrzy Twoją nóżkę”. Ważne, by dziecko wiedziało, co się z nim dzieje i że jest w otoczeniu życzliwych osób, które chcą pomóc jemu i jego bliskim.

Oczywiście jeśli to tylko możliwe, staramy się nie udzielać wsparcia dzieciom w oderwaniu od najbliższych. Ich obecność jest najlepszym gwarantem bezpieczeństwa. Natomiast w sytuacji ich nieobecności lub kiedy są zbyt mocno poszkodowani, by być przy dziecku, Miś Ratownik może zostać prawdziwym ratownikiem, pomóc w trakcie zdarzenia i towarzyszyć dziecku na długo po nim.

opr. mł. kpt. Joanna Pluczyńska, psycholog w KW PSP w Poznaniu

Marta Lewandowska jest inicjatorką akcji „I Twój miś może zostać ratownikiem”
fot. Sławomir Brandt

styczeń 2017