Aktualne wydanie, Ratownictwo i ochrona ludności Aleksandra Radlak

Tragedia noworoczna w Crans-Montana. Pożar w barze „Le Constellation” i jego konsekwencje

27 Lutego 2026

W nocy z 31 grudnia 2025 r. na 1 stycznia 2026 r., o godzinie 01.26 czasu środkowoeuropejskiego, podczas noworocznych obchodów doszło do pożaru w barze „Le Constellation” w górskim kurorcie Crans-Montana, w kantonie Valais w Szwajcarii. W wyniku zdarzenia zginęło 40 osób, a 116 osób zostało rannych. Spośród poszkodowanych aż 83 osoby doznały ciężkich oparzeń, często obejmujących znaczną część powierzchni ciała. Skala tragedii doprowadziła do przeciążenia oddziałów intensywnej terapii w kantonie Valais, co wymusiło transport rannych do innych regionów Szwajcarii oraz do szpitali w kilku innych krajach europejskich.

Charakterystyka lokalu

„Le Constellation” był popularnym barem, klubem nocnym i kawiarnią. Działał całorocznie i był nastawiony głównie na lokalnych mieszkańców, a nie na turystów. Lokal mógł pomieścić do 300 osób, natomiast dodatkowe 40 miejsc znajdowało się na tarasie. Obiekt posiadał dwie kondygnacje: parter oraz piwnicę, w której znajdował się klub nocny, połączoną z parterem wąskimi schodami. W lokalu funkcjonowała strefa palenia zarówno fajki wodnej, jak i papierosów. Wnętrze wyposażono w liczne ekrany telewizyjne transmitujące wydarzenia sportowe. Brak opłaty za wstęp przyciągał głównie młodą klientelę. W szwajcarskich mediach wcześniej pojawiały się opinie gości wskazujące na brak profesjonalizmu obsługi.

Budynek kilkupiętrowy z balkonami. Przed budynkiem rozstawione zostały białe namioty.

 

 

Bar został zakupiony i przebudowany w 2015 r. przez Jacques’a i Jessicę Moretti – małżeństwo pochodzące z Korsyki, posiadające kilka lokali w regionie. Oboje prowadzili działalność przynoszącą znaczne dochody, co znajdowało odzwierciedlenie w ich stylu życia. W 2020 r. byli objęci dochodzeniem dotyczącym możliwego nadużycia funduszy pomocowych w czasie pandemii COVID-19, jednak postępowanie to zostało umorzone. Media przypominały również o wcześniejszych wyrokach Jacques’a Morettiego we Francji, m.in. za oszustwo oraz przestępstwa związane z sutenerstwem [1].

Przepisy kantonu Valais przewidują natomiast, że licencję na prowadzenie lokalu gastronomicznego mogą uzyskać wyłącznie osoby niekarane za czyny mogące stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa prowadzonej działalności.

Przyczyny i rozwój pożaru

Według ustaleń śledczych w momencie wybuchu pożaru w lokalu przebywało ponad 100 osób. Materiały zdjęciowe i nagrania wideo wskazują, że zapłon nastąpił w momencie, gdy zapalone zimne ognie, przymocowane do butelek szampana, uniesiono bardzo blisko sufitu [2]. Ogień objął elementy sufitowe niemal natychmiast, a próby jego ugaszenia, podjęte przez personel, okazały się nieskuteczne. W ciągu kilku sekund z wnętrza lokalu zaczął wydobywać się gęsty dym, a chwilę później doszło do gwałtownego rozgorzenia. Sufit był pokryty pianką akustyczną, która – jeśli nie była ognioodporna – mogła w znacznym stopniu przyczynić się do błyskawicznego rozprzestrzenienia się pożaru oraz do wytworzenia toksycznego dymu. Taką piankę najczęściej wytwarza się na bazie poliuretanu, a ponieważ jest to materiał polimerowy o strukturze otwartokomórkowej, jego właściwości palne nie mogą być bagatelizowane. Ze względu na dużą powierzchnię właściwą oraz obecność powietrza w porach pianki tego typu wykazują podwyższoną podatność na zapłon w porównaniu z materiałami litymi. W warunkach oddziaływania płomienia lub wysokiej temperatury dochodzi do termicznego rozkładu poliuretanu, któremu towarzyszy wydzielanie palnych produktów pirolizy, co sprzyja szybkiemu rozprzestrzenianiu się ognia. Podczas spalania pianka akustyczna może topić się i kapać, a także emitować znaczne ilości dymu oraz toksycznych gazów, w tym tlenku węgla, cyjanowodoru i tlenków azotu, co stanowi poważne zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi. Właściwości palne pianki mogą być modyfikowane poprzez zastosowanie dodatków uniepalniających, które opóźniają zapłon i ograniczają intensywność spalania, jednak nawet pianki określane jako trudnopalne nie są materiałami niepalnymi i w warunkach pożaru nadal ulegają degradacji termicznej.

Należy mieć na uwadze, że podczas spalania standardowego wyposażenia klubu nocnego, obejmującego m.in. meble tapicerowane, pianki akustyczne, wykładziny, elementy z tworzyw sztucznych, instalacje elektryczne oraz elementy wykończenia dekoracyjnego, wydziela się złożona mieszanina toksycznych gazów pożarowych o wysokiej szkodliwości. Do najważniejszych należą tlenek węgla, powstający w wyniku niecałkowitego spalania materiałów organicznych, który wiąże się z hemoglobiną i prowadzi do ostrego niedotlenienia organizmu, oraz dwutlenek węgla, którego wysokie stężenie powoduje zaburzenia oddychania i przyspiesza utratę przytomności. Spalanie materiałów zawierających poliuretany, poliamidy i inne związki azotowe, powszechnie obecne w piankach, tapicerkach i izolacjach, prowadzi do emisji cyjanowodoru – jednego z najbardziej toksycznych gazów pożarowych, działającego szybko i śmiertelnie nawet w niewielkich stężeniach. W wyniku rozkładu termicznego tworzyw sztucznych, takich jak PVC, stosowanego w okładzinach kabli, wykładzinach i elementach wykończeniowych, uwalnia się chlorowodór, który działa silnie drażniąco i korozyjnie na drogi oddechowe oraz w połączeniu z wilgocią tworzy kwas solny. Dodatkowo w dymie pożarowym obecne są tlenki azotu, aldehydy, w tym formaldehyd i akroleina, oraz drobne cząstki sadzy, które pogłębiają toksyczność atmosfery pożarowej, ograniczają widoczność i znacząco zwiększają ryzyko szybkiego zatrucia oraz dezorientacji osób przebywających w pomieszczeniu.

Ostatecznie stwierdzono, że doszło do zjawiska flashoveru [3]: temperatura w klubie gwałtownie wzrosła, najpewniej przekraczając 500-600 °C, a pożar przeszedł z fazy lokalnej w pełni rozwiniętą, obejmując całą kubaturę pomieszczenia. Zjawisku temu, oprócz nieznośnie wysokiej temperatury, towarzyszyło intensywne promieniowanie cieplne oraz duże stężenie toksycznych gazów.

Chaos, ewakuacja, akcja ratunkowa i ofiary

Osoby znajdujące się w piwnicznej części klubu próbowały wydostać się wąskimi schodami prowadzącymi do głównego wyjścia. Szybkość rozwoju pożaru uniemożliwiła jednak skuteczną ewakuację, co doprowadziło do powstania zatoru przy drzwiach. Relacje świadków i ocalałych wskazują, że wyjście ewakuacyjne w piwnicy nie było dostępne [4]. Część osób ratowała się więc, wybijając okna.

Symulacja pożaru przedstawiona na ośmiu zdjęciach.

 

 

Pierwsze zgłoszenie o pożarze wpłynęło o godz. 01.30. Policja pojawiła się na miejscu dwie minuty później, a zaraz po niej straż pożarna. Do akcji skierowano łącznie około 150 ratowników, 10 śmigłowców i 40 karetek. Wprowadzono strefę zamkniętą oraz zakaz lotów nad miastem, a władze kantonu ogłosiły stan wyjątkowy. Punkty segregacji medycznej urządzono w sąsiednich lokalach i w oddziale banku.

Ofiary śmiertelne miały od 14 do 39 lat, przy czym połowa z nich nie ukończyła 18. roku życia. Wśród poszkodowanych znajdowali się zarówno mieszkańcy Szwajcarii, jak i turyści zagraniczni. Wiele osób doznało oparzeń trzeciego stopnia, często obejmujących ponad połowę powierzchni ciała. Ciała ofiar były identyfikowane przy użyciu materiału DNA, odcisków palców i dokumentacji stomatologicznej. Do 4 stycznia zidentyfikowano wszystkie ofiary śmiertelne, a dzień później – również wszystkich rannych.

Nieprawidłowości w zakresie bezpieczeństwa

Śledztwo ujawniło liczne potencjalne uchybienia: brak systemu tryskaczowego, wątpliwą dostępność gaśnic, drzwi ewakuacyjne otwierające się do wewnątrz, możliwe zwężenie schodów w trakcie nieautoryzowanego remontu oraz użycie łatwopalnych materiałów izolacyjnych. Pojawiły się także informacje, że pojemność lokalu mogła być przekraczana, a w noc tragedii obecne były osoby niepełnoletnie.

Gmina Crans-Montana przyznała, że lokal nie był kontrolowany pod kątem bezpieczeństwa pożarowego od 2019 r., mimo obowiązku corocznych inspekcji. Sprawa wywołała ogólnokrajową debatę na temat skuteczności zdecentralizowanego systemu kontroli bezpieczeństwa oraz odpowiedzialności samorządów.

Ostatecznie Szwajcaria uruchomiła unijny mechanizm ochrony ludności, dzięki czemu dwudziestu czterech ciężko rannych przewieziono do szpitali w Belgii, Francji, Niemczech, Włoszech oraz w Polsce. Szpitale w zachodniej Szwajcarii były przeciążone, a leczenie oparzeń wymagało długotrwałej i specjalistycznej opieki.

Wobec właścicieli lokalu wszczęto postępowanie karne w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci i obrażeń ciała. Dochodzenia uruchomiono również we Francji i we Włoszech. Równolegle można spodziewać się roszczeń cywilnych na setki milionów franków szwajcarskich, zarówno wobec właścicieli baru, jak i wobec władz lokalnych. W całej Szwajcarii opuszczono flagi do połowy masztu, odwołano wydarzenia publiczne, a dzwony kościelne biły przez pięć minut w dniu żałoby narodowej. W uroczystościach upamiętniających wzięli udział przywódcy kilku państw europejskich, a papież przyjął rodziny ofiar w Watykanie.

Co istotne, po tragedii wstrzymano prace nad liberalizacją przepisów przeciwpożarowych, wprowadzono lokalny zakaz używania pirotechniki w zamkniętych pomieszczeniach i zarządzono kontrole wszystkich lokali publicznych. Katastrofa stała się również impulsem do szerokiej debaty na temat kultury administracyjnej kantonu Valais, zarzutów nepotyzmu oraz skuteczności nadzoru publicznego.

Analiza bezpieczeństwa pożarowego – kontekst regulacyjny i potencjalne naruszenia

Pożar w „Le Constellation” ujawnia zatem szereg potencjalnych niezgodności z fundamentalnymi wymaganiami prawa. Obiekty, takie jak bary i kluby nocne, podlegają szczególnie restrykcyjnym wymogom w zakresie kontroli źródeł zapłonu, doboru materiałów wykończeniowych, projektowania i utrzymania dróg ewakuacyjnych oraz stosowania systemów wykrywania i ograniczania rozwoju pożaru [5].

Schemat przedstawiający układ obiektu. Dwa pomieszczenia połączone schodami.Zastosowanie wewnętrznych urządzeń pirotechnicznych w zamkniętej przestrzeni, w bezpośredniej bliskości elementów konstrukcyjnych i wykończeniowych, stoi w sprzeczności z powszechną praktyką regulacyjną, zgodnie z którą takie środki są albo całkowicie zakazane, albo dopuszczalne wyłącznie po spełnieniu rygorystycznych warunków formalnych, technicznych i organizacyjnych, w tym po uzyskaniu zgody właściwego organu oraz przeprowadzeniu udokumentowanej analizy ryzyka. Równie istotne są wymagania dotyczące materiałów wykończenia wnętrz: normy bezpieczeństwa pożarowego jednoznacznie wskazują, że elementy sufitowe i ścienne w obiektach o dużym zagęszczeniu ludzi muszą charakteryzować się ograniczoną rozprzestrzenialnością płomienia i niską emisją dymu, a ich montaż nie może prowadzić do utraty deklarowanych właściwości ogniowych.

W kontekście ewakuacji przepisy kładą nacisk nie tylko na liczbę i szerokość wyjść, lecz także na ich rzeczywistą funkcjonalność w warunkach stresu, zadymienia i jednoczesnego napływu użytkowników z różnych stref obiektu. Dodatkową warstwą ochrony, przewidzianą w standardach technicznych, są systemy wczesnego wykrywania, alarmowania i automatycznego gaszenia, które mają na celu wydłużenie dostępnego czasu bezpiecznej ewakuacji i ograniczenie intensywności pożaru w jego początkowej fazie. Brak regularnych, udokumentowanych kontroli przeciwpożarowych oraz skutecznego egzekwowania zaleceń pokontrolnych podważa podstawową zasadę systemów regulacyjnych, zgodnie z którą bezpieczeństwo nie jest stanem osiąganym jednorazowo, lecz procesem wymagającym ciągłego nadzoru. W ujęciu branżowym zdarzenie to potwierdza, że nawet formalnie obowiązujące przepisy nie zapewniają ochrony, jeżeli są traktowane selektywnie lub uznaniowo, a ich egzekwowanie ustępuje presji ekonomicznej i operacyjnej, co w obiektach zgromadzeń publicznych prowadzi do nieakceptowalnego poziomu ryzyka dla życia ludzkiego.

Globalny wzorzec

Pożar w barze „Le Constellation” w Crans-Montana nie jest zdarzeniem odosobnionym ani incydentem wynikającym z wyjątkowego splotu okoliczności. Wpisuje się on w dobrze rozpoznawalną kategorię katastrof w obiektach zgromadzeń publicznych, w których dochodzi do jednoczesnej awarii kilku kluczowych warstw ochronnych: kontroli źródeł zapłonu, odporności ogniowej materiałów wykończeniowych, skutecznej ewakuacji oraz nadzoru regulacyjnego. Analiza porównawcza z innymi masowymi pożarami o podobnej dynamice – w szczególności z tragedią w sali weselnej „Al-Haitham” w irackim Karakosz (2023), pożarem klubu „Kiss” w Santa Maria w Brazylii (2013), pożarem klubu „República Cromañón” w Buenos Aires (2004) oraz pożarem klubu „The Station” w West Warwick w USA (2003) – ujawnia powtarzalny, niemal podręcznikowy schemat rozwoju zdarzeń, niezależny od kontynentu, systemu prawnego czy poziomu rozwoju infrastruktury.

We wszystkich wymienionych przypadkach inicjatorem zdarzenia było użycie pirotechniki wewnątrz budynku – rac, „zimnych ogni”, wulkanów scenicznych – generujących strumienie iskier o temperaturach znacznie przekraczających temperaturę zapłonu lekkich materiałów wykończeniowych. W amerykańskim klubie „The Station” zastosowano cztery instalacje emitujące iskry na wysokość ok. 4,6 m przez kilkanaście sekund; już po kilku sekundach doszło do zapalenia pianki poliuretanowej zastosowanej jako prowizoryczne wygłuszenie sceny. Podobnie w Santa Maria i Buenos Aires zapłon objął pianki akustyczne i elementy sufitowe, a w Karakosz i Crans-Montana – lekkie dekoracje oraz materiały podsufitowe. W każdym z tych przypadków ogień bardzo szybko przeniósł się do strefy podsufitowej, gdzie intensywne nagrzewanie i kumulacja gorących gazów pożarowych doprowadziły do gwałtownego wzrostu mocy pożaru (HRR) i szybkiego przejścia do fazy pełnego rozgorzenia (flashover).

Z inżynierskiego punktu widzenia kluczowe znaczenie ma zachowanie materiałów wykończeniowych. Pianki poliuretanowe, polistyrenowe i inne tworzywa polimerowe charakteryzują się nie tylko niską odpornością na zapłon, lecz przede wszystkim bardzo wysoką emisją dymu i toksycznych produktów spalania. W Santa Maria około 90% ofiar zmarło w wyniku inhalacji cyjanowodoru i tlenku węgla; w Buenos Aires instytut INTI oszacował, że stężenie HCN mogło osiągać wartości rzędu 200-250 ppm, śmiertelne w ciągu minut; w klubie „The Station” raport NIST wykazał, że już po około 90 sekundach od zapłonu warunki w strefie przebywania ludzi przekroczyły granice przeżywalności z powodu wysokiej temperatury i toksyczności dymu. Ten sam mechanizm był obserwowany w Karakosz i Crans-Montana, gdzie dostępny czas bezpiecznej ewakuacji (ASET) uległ drastycznemu skróceniu, stając się krótszy niż wymagany czas ewakuacji (RSET), co w praktyce przesądziło o wysokiej liczbie ofiar.

Symukacja rozprzestrzeniania się pożaru przedstawiona na 6 schematach.Równie istotnym elementem wspólnym była niewydolność systemów ewakuacyjnych. W Buenos Aires cztery z sześciu drzwi były zamknięte lub zablokowane; w Santa Maria istniało tylko jedno wyjście; w Karakosz drogi ewakuacyjne były w praktyce nieistniejące; w „The Station”, mimo formalnego istnienia czterech wyjść, zdecydowana większość ludzi skierowała się do jedynego znanego wejścia frontowego, gdzie doszło do śmiertelnego zatoru w wąskim korytarzu; natomiast w Crans-Montana geometria i przepustowość wyjść nie były dostosowane do rzeczywistego obciążenia i dynamiki zdarzenia. Inżynieria bezpieczeństwa od dekad uwzględnia zjawiska zachowań tłumu – efekt „znanej drogi”, spadek prędkości poruszania się w dymie, utratę orientacji – jednak w każdym z tych przypadków system egress nie posiadał wymaganej nadmiarowości ani odporności na błędy użytkowe.

Na szczególną uwagę zasługuje również rola systemów ochrony czynnej. W „The Station” raport NIST [6] jednoznacznie wykazał, że obecność instalacji tryskaczowej ograniczyłaby rozwój pożaru do strefy sceny i umożliwiła bezpieczną ewakuację wszystkich osób. Obiekt był jednak zwolniony z obowiązku jej instalacji, podobnie jak wiele starszych budynków rozrywkowych na świecie. Analogicznie w Karakosz, Buenos Aires i Santa Maria systemy detekcji, alarmowania i tłumienia były nieobecne lub niesprawne, a w Crans-Montana — mimo formalnych wymogów — ich skuteczność okazała się niewystarczająca w rzeczywistych warunkach zdarzenia.

Z perspektywy regulacyjnej różnice między tymi pożarami są pozorne. W Iraku problemem był brak norm i ich egzekwowania, w Argentynie i Brazylii – systemowe tolerowanie naruszeń i fałszywe dane w dokumentacji. W Stanach Zjednoczonych były to wyjątki prawne dla starszych budynków, a w Szwajcarii – zawód mechanizmów kontroli i nadzoru.

Z technicznego punktu widzenia wszystkie te przypadki potwierdzają ten sam fakt: bezpieczeństwo pożarowe w obiektach zgromadzeń jest systemem wielowarstwowym, w którym jednoczesna awaria kontroli zapłonu, doboru materiałów, ewakuacji i egzekwowania przepisów prowadzi do gwałtownej eskalacji i katastrof o niemal identycznej dynamice oraz skutkach, niezależnie od miejsca na świecie.

ALEKSANDRA RADLAK jest tłumaczką z języka angielskiego i rosyjskiego oraz autorką m.in. powieści, opowiadań i felietonów

 

 

Aleksandra Radlak Aleksandra Radlak

Aleksandra Radlak jest tłumaczką z angielskiego i rosyjskiego oraz autorką m.in. powieści, opowiadań i felietonów

do góry