Fajerwerki okiem strażaka. Sylwester #BEZPETARD
9 Grudnia 2025Jak co roku z końcem grudnia w całym kraju szykujemy się na huczne – dosłownie i w przenośni – powitanie nowego roku. Samo słowo huczny w języku polskim oznacza przede wszystkim coś okazałego i efektownego, dopiero w dalszej kolejności – głośnego. W praktyce jednak to właśnie hałas i eksplozje najbardziej kojarzą nam się z sylwestrową zabawą. W niemal każdym zakątku świata towarzyszą jej wystrzały sztucznych ogni – czyli fajerwerków, które na kilka minut rozświetlają niebo, zamieniając miasta w scenę wielkich pokazów pirotechnicznych.
Według danych przytaczanych przez Business Insider Polska od lat utrzymuje się w czołówce europejskich importerów fajerwerków. W 2019 r. sprowadziliśmy z Chin ponad 16 000 t tego typu produktów, co stanowiło 12% całego unijnego importu. Na drugim miejscu znalazła się Holandia z 31 000 t (25%), a liderem pozostają Niemcy – aż 43 000 t, czyli 34% udziału w imporcie. W skali Unii Europejskiej import fajerwerków wzrósł w latach 2013-2019 z 96 000 do 128 000 t – i wszystko wskazuje na to, że trend rosnący się utrzymuje.
Efekty fajerwerków nie kończą się jednak na kilku chwilach zachwytu. To także emisja ciężkich metali i toksycznych gazów, ogromna ilość odpadów, liczne urazy, pożary i pozostające po zabawie „niewybuchy”. Dla zwierząt – domowych i dzikich – to czas lęku, paniki, a często również śmierci. Warto więc zadać sobie pytanie: czy naprawdę zdajemy sobie sprawę z kosztu, jaki ponosimy, kupując tysiące ton tej „rozrywki”?

Czym właściwie są fajerwerki?
Za Wikipedią: w najprostszych słowach to niskowybuchowe wyroby pirotechniczne, których zadaniem jest wywołanie kontrolowanego efektu wizualnego i dźwiękowego. Wykorzystuje się je przede wszystkim w celach rozrywkowych i widowiskowych. Zasadniczo ich działanie sprowadza się do czterech głównych efektów: hałasu, światła, dymu i unoszących się cząstek – takich jak iskry czy konfetti. W zależności od konstrukcji mogą płonąć kolorowymi płomieniami i iskrami w szerokiej gamie barw: od czerwieni przez pomarańcz i zieleń po błękity i srebro.
Pod względem technicznym fajerwerki dzieli się na naziemne (fontanny, wirujące koła, petardy) oraz powietrzne, czyli takie, które po wystrzeleniu eksplodują w górze. Te drugie mogą mieć własny napęd rakietowy lub być miotane z moździerza. Typowy wyrób składa się z tekturowej lub papierowej tuby wypełnionej mieszaniną pirotechniczną. W większych zestawach poszczególne ładunki są połączone w sekwencję, tworząc rozbudowany pokaz barw i kształtów – charakterystyczne pierścienie, gwiazdy, wachlarze.
Choć dziś pirotechnika jest domeną wielu firm na całym świecie, jej kolebką pozostają Chiny – tam powstały pierwsze mieszanki wybuchowe, tam też do dziś produkuje się i eksportuje większość fajerwerków sprzedawanych globalnie.
Portal Green Matters podaje, że podstawą niemal każdego z nich pozostaje proch czarny, znany od wieków. Składa się on z azotanu potasu (pełniącego rolę utleniacza), węgla drzewnego (paliwa) i siarki (akceleratora reakcji). Do mieszaniny dodaje się związki metali odpowiedzialne za kolor, a także składniki modyfikujące kształt i sposób rozprzestrzeniania się iskier. W prostych miotaczach ręcznych proces spalania zachodzi powoli, natomiast w klasycznych rakietach – gwałtownie, co daje charakterystyczny efekt eksplozji na niebie.

Spalanie metali – efektowne, ale toksyczne
Jak przypomina portal Earth.org, chemikalia uwalniane z fajerwerków nie znikają w powietrzu. Po odpaleniu ładunku i kontakcie mieszaniny z tlenem zachodzi reakcja spalania, która daje dwa efekty: krótkotrwałe widowisko i długotrwałe zanieczyszczenie. Krótka radość przekłada się na emisję gazów cieplarnianych i pyłów, które pogarszają jakość powietrza, a pośrednio również wpływają na klimat. Do atmosfery trafiają między innymi dwutlenek węgla, tlenek węgla, tlenki azotu, dwutlenek siarki oraz liczne cząstki stałe. Powstaje toksyczna mgła – zjawisko znane jako zanieczyszczenie pyłem zawieszonym (PM). Składa się on z mieszaniny drobnych cząstek stałych i ciekłych, które przenikają do płuc i układu krwionośnego. Uważa się, że to właśnie pyły PM2,5 i PM10 są najbardziej szkodliwe – zarówno dla ludzi, jak i dla środowiska. Przykład podany przez Earth.org jest wymowny: w Indiach w dniach obchodów z pokazami pirotechnicznymi stężenie pyłu zawieszonego wzrosło nawet 35-krotnie w porównaniu z dniami bez fajerwerków.
Podobne wnioski płyną z badań przytaczanych przez amerykańską PBS (Public Broadcasting Service), które opracowano na podstawie danych z 315 lokalizacji i opublikowano w czasopiśmie Atmospheric Environment (wyd. Elsevier). Naukowcy z Laboratorium Zasobów Powietrza NOAA oraz Cooperative Institute for Climate and Satellites wykazali, że w USA podczas obchodów Dnia Niepodległości, 4 lipca, ilość zanieczyszczeń powietrza wzrasta o 42% względem dnia poprzedniego. Szczególnie istotny jest gwałtowny wzrost emisji nadchloranów – soli chemicznych, które według amerykańskiej EPA mogą zaburzać pracę tarczycy i ograniczać produkcję hormonów kluczowych dla rozwoju organizmu.
Nie lepiej wygląda to w Europie. Jak podaje portal Klimat dziennika „Rzeczpospolita”, naukowcy z Akademii Nauk Republiki Czeskiej ustalili, że coroczne użycie fajerwerków wiąże się z emisją około 12,5 t magnezu, 0,8 t tytanu i 1,2 t rubidu do atmosfery. Kolory widowisk zawdzięczamy obecności metali – bar daje zieleń (ok. 10,5 t rocznie), stront czerwień (1 t), a miedź błękit (0,5 t). W składzie pirotechniki znajdują się także: czerwony fosfor, siarka, sproszkowany cynk i wiele innych substancji, które w trakcie spalania tworzą toksyczne związki.
Również Wikipedia podkreśla, że dym i pył powstający przy spalaniu fajerwerków zawiera ślady metali ciężkich, związki siarki i węgla oraz niskie stężenia toksyn, których skład zależy od konkretnej mieszanki. Zielony kolor, uzyskiwany dzięki solom baru, jest przykładem substancji, które mogą mieć właściwości toksyczne – zarówno dla ludzi, jak i dla organizmów wodnych. Rybacy w niektórych krajach zgłaszali, że pozostałości po pokazach pirotechnicznych negatywnie wpływają na ryby i życie w zbiornikach wodnych. Wskazywano między innymi na obecność siarczku antymonu i arsenu. Choć trudno jednoznacznie określić udział fajerwerków w ogólnym poziomie zanieczyszczenia, naukowcy nie mają wątpliwości: efekt lokalny jest zauważalny.
Warto wspomnieć również o solach nadchloranowych, które stosuje się w niektórych mieszankach jako utleniacze. W formie stałej szybko rozpuszczają się w wodach gruntowych i powierzchniowych, a nawet w niewielkich ilościach mogą zaburzać wchłanianie jodu przez tarczycę. Jak przypomina amerykańska Agencja Ochrony Środowiska (EPA), długotrwała ekspozycja na nadchlorany może powodować zaburzenia hormonalne. Co istotne, od 2010 r. w USA nie obowiązują federalne normy dotyczące ich zawartości w wodzie pitnej – temat pozostaje więc przedmiotem badań i debat naukowych.
Nadchlorany, metale ciężkie i arszenik – niewidzialna strona pokazów
Część amerykańskich stanów zaczęła regulować problem zanieczyszczeń pochodzących z fajerwerków. Już w 2006 r. Massachusetts wprowadziło normy dla zawartości nadchloranów w wodzie pitnej. W Kalifornii podobne przepisy uchwalono wcześniej – ustawa AB 826 z 2003 r. (Perchlorate Contamination Prevention Act) zobowiązała tamtejszy Departament Kontroli Substancji Toksycznych (DTSC) do opracowania zasad bezpiecznego gospodarowania związkami nadchloranowymi. Regulacje przyjęto 31 grudnia 2005 r., a zaczęły obowiązywać od 1 lipca 2006 r. Rok później stan wprowadził własne normy jakości wody. W ślad za Kalifornią poszły m.in. Arizona, Maryland, Nevada, Nowy Meksyk, Nowy Jork i Teksas, które określiły nieobowiązkowe poziomy referencyjne. W 2003 r. federalny sąd okręgowy w Kalifornii potwierdził, że zanieczyszczenia nadchloranowe podlegają przepisom CERCLA (Comprehensive Environmental Response, Compensation and Liability Act), uznając je za charakterystyczny odpad niebezpieczny.
Zanieczyszczenia generowane przez fajerwerki są problemem nie tylko podczas spalania. Toksyczne gazy (m.in. CO i CO₂) oraz produkty kondensacji metali utrzymują się w powietrzu także po ostygnięciu. U osób cierpiących na astmę lub nadwrażliwość chemiczną dym pirotechniczny może powodować duszności, kaszel i pogorszenie stanu zdrowia. Dlatego część amerykańskich samorządów ogranicza użycie pirotechniki, powołując się na Clean Air Act, który zezwala na lokalne regulacje dotyczące ochrony jakości powietrza.
Zespół badaczy z NYU School of Medicine oraz Lamont-Doherty Earth Observatory (Uniwersytet Columbia) opublikował na platformie PubMed Central (National Library of Medicine, NCBI) szczegółowe badanie toksykologiczne pyłów po pokazach fajerwerków. Analizując emisje z dziesięciu różnych wydarzeń, naukowcy potwierdzili, że cząstki PM10 pochodzące z fajerwerków wywołują w komórkach nabłonka dróg oddechowych i śródbłonka płuc zwiększone wytwarzanie reaktywnych form tlenu (ROS). Testy in vivo na myszach wykazały korelację między wzrostem ROS a stanem zapalnym płuc. Najbardziej toksyczne próbki zawierały około 40 000 ppm ołowiu i 12 000 ppm miedzi – to właśnie one wywoływały najsilniejszą reakcję zapalną i największy wzrost liczby neutrofili (białych krwinek odpornościowych) w płynie z płukania oskrzelowo-pęcherzykowego.
Z kolei badania Politechniki Wiedeńskiej ujawniły nielegalne wykorzystanie związków arsenu w pirotechnice. Analiza cząstek zawieszonych w powietrzu podczas noworocznych fajerwerków w Wiedniu wykazała znaczne stężenia arsenu, antymonu, bromu i baru. W kilku próbkach niespalonych produktów znaleziono ślady arsenu na poziomie 1,4 μg g⁻¹, co sugeruje jego celowe dodanie w celu uzyskania intensywnego niebieskiego koloru płomienia – praktykę niezgodną z prawem i potencjalnie groźną dla zdrowia.
Zagrożenie pożarowe i „niewybuchy” – dramaty, które powtarzają się co roku
Jak przypomina portal Pacjent.gov.pl, każdej nocy sylwestrowej w Polsce dochodzi do wielu tragicznych wypadków związanych z nieostrożnym obchodzeniem się z fajerwerkami, petardami i innymi materiałami pirotechnicznymi. To wyroby zawierające substancje wybuchowe, które w nieodpowiednich rękach stają się bronią przeciwko samym użytkownikom. Według danych Państwowej Straży Pożarnej, aż 80% ofiar stanowią mężczyźni w wieku 19-50 lat. Najczęściej odnotowywane urazy to poparzenia i rozerwanie dłoni, uszkodzenia oczu i słuchu, a także amputacja palców czy całych kończyn. Zdarzają się również poparzenia chemiczne dróg oddechowych oraz rozległe oparzenia skóry twarzy, klatki piersiowej i nóg.
Szczególnie niebezpieczne są tzw. niewybuchy – ładunki, które z różnych powodów nie zadziałały, a następnie zostają znalezione przez dzieci lub ciekawskich dorosłych. Ich ponowne odpalenie często kończy się tragedią.
W polskim prawie obowiązują wyraźne ograniczenia w zakresie używania fajerwerków. Kodeks wykroczeń i przepisy lokalne dopuszczają ich odpalanie w miejscach publicznych jedynie 31 grudnia i 1 stycznia. Strzelanie wcześniej lub korzystanie z pozostałości po zabawie jest nielegalne. Odrębne regulacje mogą obejmować także strefy przestrzeni powietrznej, np. w pobliżu lotnisk. Zabronione jest również wnoszenie materiałów pirotechnicznych na imprezy masowe i zgromadzenia, a sprzedaż takich produktów osobom niepełnoletnim jest przestępstwem.
Jak informował kilka lat temu rzecznik PSP bryg. Karol Kierzkowski, w noc sylwestrową 2022/2023 strażacy interweniowali przy 498 pożarach przed północą i 866 kolejnych po północy. Szacuje się, że około 700 z nich było bezpośrednio spowodowanych fajerwerkami. Najwięcej zdarzeń odnotowano na Dolnym Śląsku, Śląsku, w Wielkopolsce i na Mazowszu. W wyniku pożarów zginęły dwie osoby. Dominowały pożary traw, tuj przydomowych, śmietników, altanek i wiat garażowych – poinformował serwis Polsat News, powołując się na dane PSP.
Według statystyk American Academy of Ophthalmology za 2021 r. najczęściej poszkodowane części ciała to: dłonie i palce (30% obrażeń), nogi (23%), głowa, twarz i uszy (16%) oraz oczy (15%) – dane cytowane przez BBC.

Śmierć, stres i chaos w świecie zwierząt
Powszechnie wiadomo, że zwierzęta źle znoszą sylwestrowe wystrzały, lecz niewielu zdaje sobie sprawę, że co roku giną przez nie tysiące z nich. Przyczyną jest zarówno atak serca wywołany stresem, jak i bezpośrednie trafienie ładunkami pirotechnicznymi. Portal Earth.org opisuje liczne przypadki ucieczek psów i kotów z domów – przestraszone hukiem, gubią się, wpadają pod samochód, często nie wracają już nigdy.
Badania prowadzone w Niemczech, Danii i Holandii z wykorzystaniem nadajników GPS pokazały wpływ pokazów fajerwerków na arktyczne gęsi wędrowne. W noc sylwestrową ptaki masowo opuściły miejsca noclegowe i już do nich nie powróciły. Podobne obserwacje przeprowadzono na Uniwersytecie Amsterdamskim – tam naukowcy z Instytutu Bioróżnorodności i Dynamiki Ekosystemów wykorzystali radary meteorologiczne, które zarejestrowały, że po eksplozjach tysiące ptaków wodnych wzbiły się na wysokość nawet 500 m. Takie nagłe migracje w środku zimy kończą się często wyczerpaniem i śmiercią zwierząt.
Jak podkreśla RSPCA (brytyjskie Królewskie Towarzystwo Zapobiegania Okrucieństwu wobec Zwierząt), dźwięki fajerwerków pozostają dla zwierząt „nieprzewidywalne i całkowicie poza ich kontrolą”. Wysokie częstotliwości, niewyczuwalne dla człowieka, są dla nich szczególnie drażniące – prowadzą do paniki, porzucania młodych i zaburzeń w cyklu rozmnażania oraz karmienia (źródła: al.org.au, kwqc.com).
Odpady po zabawie
Po każdej nocy sylwestrowej na ulicach pozostaje mnóstwo śmieci. Fajerwerki konsumenckie to papier, karton, metalowe druty, tworzywa sztuczne i resztki chemiczne – część z nich nie ulega biodegradacji. Według GreenEcoServices.com, CommercialWaste.trade i China.org.cn coraz więcej państw ogranicza sprzedaż pirotechniki właśnie z powodu zagrożeń środowiskowych i problemów z utylizacją odpadów. Woda deszczowa wypłukuje z pozostałości metale ciężkie i resztki prochu, które trafiają do gleby i rzek, potęgując skalę zanieczyszczenia.
Co zamiast fajerwerków?
Coraz więcej miast, instytucji i osób prywatnych rezygnuje z tradycyjnych pokazów pirotechnicznych, zastępując je nowoczesnymi, bezpieczniejszymi formami świętowania. Zamiast huku i dymu coraz częściej pojawiają się pokazy laserowe, mapping 3D, iluminacje świetlne i drony synchroniczne, które tworzą efektowne obrazy na niebie bez szkody dla ludzi, zwierząt i środowiska. Takie rozwiązania wdrożyły już m.in. Kraków, Wrocław i Warszawa, a w wielu mniejszych miastach wprowadzono całkowity zakaz używania petard przez osoby prywatne.
Alternatywą może być również wspólne świętowanie z muzyką, zimnymi ogniami lub pochodniami, które nie generują hałasu ani toksycznych oparów. Coraz większą popularność zyskują także inicjatywy społeczne i kampanie edukacyjne – jak akcja #BEZPETARD, promująca świadome, spokojne i odpowiedzialne świętowanie.
Na zakończenie
Lista skutków ubocznych masowego odpalania fajerwerków jest długa i przygnębiająca: pożary, urazy, śmierć zwierząt, toksyczny dym, odpady i hałas. A wszystko po to, by przez chwilę poczuć więcej emocji – często po alkoholu czy innych substancjach. Trudno nie zadać pytania: czy naprawdę potrzebujemy huku i dymu, by dobrze się bawić? Czy kilka minut widowiska warte jest takiego kosztu – i co to mówi o nas samych?
st. bryg. w st. sp. SZYMON KOKOT jest strażakiem od 1999 r., druhem OSP, a także fundatorem oraz prezesem Fundacji cfbt.pl.
Tworzył system szkolenia GPW w kraju, był pierwszym i jedynym dotąd strażakiem w CERN. Jest członkiem licznych strażackich organizacji międzynarodowych
Sylwester #BEZPETARD
Obszerna bibliografia dostępna jest u autora artykułu (szymon@cfbt.pl)