Wojna o wodę
27 Kwietnia 2026Połączenie czynników klimatycznych, demograficznych i gospodarczych sprawia, że Bliski Wschód jest regionem świata najbardziej dotkniętym niedoborem wody. Choć zamieszkuje go aż 6% globalnej populacji, region ten dysponuje zaledwie 2% światowych zasobów słodkiej wody.
Według danych World Resources Institute z 2023 r. [1] już wtedy około 83% populacji Bliskiego Wschodu doświadczało poważnego niedoboru wody; prognozy wskazywały, że do 2050 r. problem ten dotknie niemal 100% mieszkańców. Modele klimatyczne wskazują z kolei, że w regionie Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej średnia roczna suma opadów może spaść w najbliższym stuleciu o 10-30%, co dodatkowo zwiększy presję na zasoby wodne [2]. W konsekwencji niedobory te mogą spowodować znaczące straty gospodarcze; szacuje się, że do 2050 r. sięgną one od 6 do 14% PKB państw regionu, i to bez uwzględnienia skutków ewentualnych konfliktów zbrojnych.
Nic więc dziwnego, że bezpieczeństwo wodne w rejonie Zatoki Perskiej i na terenach przyległych od dawna postrzega się jako element bezpieczeństwa narodowego. Ograniczona dostępność naturalnych zasobów wodnych wymusiła poszukiwanie alternatywnych metod pozyskiwania wody pitnej, wśród których szczególne znaczenie zyskała technologia odsalania wody morskiej [2].
Niestety, to właśnie instalacje odsalania wody morskiej, obok rafinerii, stały się jednymi z głównych celów amerykańsko-izraelskiej operacji „Epicka furia”. Iran nie pozostał bierny, czego skutki wkrótce odczuł Bahrajn.
Strategia bezpieczeństwa wodnego
Pierwsze instalacje do odsalania wody na Bliskim Wschodzie pojawiły się już na początku XX w. w Arabii Saudyjskiej, gdzie w 1907 r. uruchomiono zasilane węglem urządzenia destylacyjne, znane jako Al-Kandasa. Nazwa ta pochodzi od angielskiego słowa condenser, oznaczającego skraplacz. Choć ich wydajność była niewielka, zapoczątkowały one rozwój technologii odsalania, co w kolejnych dekadach doprowadziło do powstania największego na świecie sektora produkcji wody odsolonej. Współcześnie niemal połowa światowej produkcji wody odsolonej koncentruje się na Bliskim Wschodzie [1, 2]. Stanowi to około 60,1 mln m³ wody na dobę.
Rozwój infrastruktury odsalania wymaga ogromnych nakładów finansowych. W latach 2006-2024 państwa Bliskiego Wschodu przeznaczyły około 53,4 mld USD na inwestycje kapitałowe w instalacje odsalania wody, co stanowiło 47,5% globalnych wydatków w tym sektorze. Koszty operacyjne w tym samym okresie wyniosły około 49,3 mld USD, co stanowiło 36,1% globalnych wydatków operacyjnych związanych z tym procesem [2].
W miarę rozwoju gospodarczego i demograficznego państw Zatoki Perskiej odsolona woda stała się podstawowym źródłem zaopatrzenia ludności oraz przemysłu.
Skala infrastruktury i rozwój technologii
Do lat 80. XX w. dominującą rolę w globalnej produkcji odsolonej wody odgrywały technologie termiczne, przede wszystkim Multi-Stage Flash (MSF) oraz Multi-Effect Distillation (MED), na które przypadało łącznie około 84% jej światowej podaży [2]. Ich przewaga wynikała z wysokiej niezawodności oraz możliwości integracji z elektrowniami. Obie technologie opierają się na podgrzewaniu wody morskiej i jej odparowywaniu, a następnie skraplaniu pary wodnej w celu uzyskania wody słodkiej, różnią się jednak sposobem wykorzystania energii cieplnej.
Technologia MSF polega na wieloetapowym odparowywaniu podgrzanej wody w warunkach stopniowo obniżanego ciśnienia. W każdej kolejnej komorze część wody gwałtownie odparowuje, a powstała w ten sposób para ulega skropleniu i jest odzyskiwana jako woda pitna. Proces ten pozwala na wielokrotne wykorzystanie raz dostarczonego ciepła, mimo to pozostaje bardzo energochłonny i wymaga zużycia około 18,3-28,5 kWh energii na metr sześcienny wody [2]. Z kolei technologia MED opiera się na bardziej efektywnym układzie, w którym para powstająca w jednej komorze ogrzewa kolejną, dzięki czemu energia jest wielokrotnie wykorzystywana w oszczędniejszy sposób. Proces ten zachodzi w niższych temperaturach i zużywa mniej energii (około 14,2-21,6 kWh/m³), co czyni go efektywniejszym niż MSF, choć nadal kosztownym rozwiązaniem.
Mimo szerokiego zastosowania w przeszłości wysoka energochłonność tych technologii przyczyniła się do ich stopniowego zastępowania nowocześniejszymi metodami membranowymi. Wraz z rozwojem technologii membranowych coraz większe znaczenie zaczęła odgrywać odwrócona osmoza, zwłaszcza jej wariant wykorzystywany do odsalania wody morskiej. Technologia ta pochłania znacznie mniej energii (około 4-6 kWh na metr sześcienny wody), co czyni ją rozwiązaniem efektywniejszym ekonomicznie i przyjaźniejszym dla środowiska.
W rezultacie wiele państw regionu zaczęło stopniowo przechodzić z technologii termicznych na systemy membranowe lub rozwiązania hybrydowe, łączące oba podejścia, co wynika przede wszystkim z wyższej efektywności energetycznej oraz elastyczności operacyjnej tych drugich [2]. Systemy te można stosunkowo łatwo integrować z odnawialnymi źródłami energii, co ma szczególne znaczenie na Bliskim Wschodzie, gdzie poziom nasłonecznienia jest bardzo wysoki. Wymagają one jednak zaawansowanego, wstępnego oczyszczania wody przed procesem właściwej filtracji, ponieważ zanieczyszczenia, mikroorganizmy czy zakwity glonów mogą prowadzić do zapychania i uszkodzeń membran, co podnosi koszty eksploatacyjne.
Epicka furia a woda
W początkowej fazie, pod hasłami walki o „prawa kobiet” i „obalenie reżimu”, Stany Zjednoczone oraz Izrael zaatakowały głównie obiekty wojskowe, takie jak bazy rakietowe, lotniska i infrastruktura marynarki wojennej, a także funkcjonariuszy państwowych i ich rodziny. 28 lutego 2026 r. zabito m.in. najwyższego przywódcę Iranu, ajatollaha Alego Chameneiego, wraz z rodziną, w tym z 14-miesięczną wnuczką. Zbombardowano ponadto szkołę podstawową w Minabie, w efekcie czego śmierć poniosło ponad 170 osób – w większości irańskich dziewczynek w wieku od 7-12 lat. Nie sposób nie zauważyć, że walka o „prawa kobiet” przybiera w naszych czasach osobliwe formy.
Jednocześnie już w pierwszych dniach doszło do ataków na infrastrukturę krytyczną, taką jak rafinerie, magazyny paliw i instalacje odsalania wody [3]. Do 10 marca 2026 r. zidentyfikowano ponad 300 incydentów o potencjalnych skutkach środowiskowych w Iranie i państwach regionu; obejmowały one m.in. pożary, emisje toksycznych substancji oraz ryzyko wycieków ropy. Równolegle Iran przeprowadził ataki na cele w Kuwejcie, Katarze, Bahrajnie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich, co doprowadziło do powszechnej destabilizacji tamtejszej infrastruktury energetycznej i transportowej. Obecna eskalacja konfliktu wokół Iranu stanowi nowy etap w historii wpływu działań zbrojnych na zasoby naturalne. Po raz pierwszy w tak bezpośredni sposób uderzono w instalacje odsalania wody, które stanowią podstawę egzystencji ludności cywilnej w rejonie Zatoki Perskiej.
Już 7 marca – w pierwszych dniach intensyfikacji działań zbrojnych po rozpoczęciu pod koniec lutego bombardowań Iranu przez Stany Zjednoczone i Izrael – irański minister spraw zagranicznych Abbas Araghchi poinformował o ataku na zakład odsalania wody na wyspie Keszm, który zaopatrywał około 30 wiosek. Zdarzenie to natychmiast ukazało skalę potencjalnych skutków humanitarnych konfliktu [4, 5]. Dzień później, 8 marca, rząd Bahrajnu oskarżył Iran o przeprowadzenie ataku z użyciem bezzałogowców na bahrajńską instalację odsalania wody. Uderzenie to spowodowało szkody materialne, choć nie doprowadziło do natychmiastowego przerwania dostaw ani spadku wydajności sieci wodociągowej [5]. W kolejnych dniach pojawiły się doniesienia o uszkodzeniach infrastruktury w Kuwejcie oraz Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdzie odłamki przechwyconych pocisków i dronów spadały na przybrzeżne kompleksy energetyczno-wodne. Dowodzi to, że nawet działania obronne mogą stwarzać poważne zagrożenie dla systemów zaopatrzenia w wodę [6].
Infrastruktura wodna przestaje zatem być jedynie tłem konfliktu, a zaczyna funkcjonować jako bezpośredni cel lub narzędzie oddziaływania strategicznego. Ma to szczególne znaczenie, biorąc pod uwagę, że udział instalacji odsalania w zaopatrzeniu w wodę pitną wynosi odpowiednio: około 95% w Bahrajnie, 90% w Kuwejcie, 86% w Omanie, 79-70% w Arabii Saudyjskiej, niemal 100% w Katarze oraz około 40-42% w Zjednoczonych Emiratach Arabskich [7]. W Izraelu instalacje odsalania dostarczają około 80% wody pitnej lub – według innych ujęć – stanowią około połowy całkowitych zasobów, co również wskazuje na ich strategiczne znaczenie [8].
Należy zauważyć, że niektóre społeczności są szczególnie zagrożone; dostęp do wody w Izraelu i na terytoriach palestyńskich od dekad jest skrajnie nierównomierny zarówno pod względem ilości, jak i sposobu jej pozyskiwania. Zasoby wodne Palestyńczyków są kontrolowane przez Izrael, a dostęp do nich regulują m.in. porozumienia z Oslo II (1995 r.), które przyznały stronie izraelskiej około 80% zasobów wspólnych wód podziemnych Zachodniego Brzegu, pozostawiając Palestyńczykom zaledwie 20% bez pełnych praw własności do tych zasobów. W praktyce Palestyńczycy często wykorzystują jeszcze mniejszą ich część. W efekcie wielu z nich musi kupować wodę od izraelskich dostawców lub z dostaw cysternami.
W niektórych społecznościach wiejskich zużycie to spada nawet do 20-30 litrów na osobę na dobę, a więc znacznie poniżej minimum rekomendowanego przez Światową Organizację Zdrowia (100 l/os./dobę). Średnie zużycie wody przez Palestyńczyków wynosi około 70-90 litrów na osobę na dobę, przy czym w Strefie Gazy sytuacja jest szczególnie trudna z powodu zanieczyszczenia wód, zniszczenia infrastruktury oraz konieczności korzystania z małych instalacji odsalania lub wody dowożonej. W warunkach całego regionu nawet częściowe uszkodzenie infrastruktury wodnej – jak w przypadku Keszm czy Bahrajnu – wywołuje zrozumiały niepokój.
Kluczowym czynnikiem zwiększającym ryzyko systemowe jest koncentracja produkcji wody w niewielkiej liczbie dużych instalacji oraz ich powiązanie z infrastrukturą energetyczną, co czyni je wprawdzie wysoce wydajnymi, ale zarazem wyjątkowo podatnymi na zakłócenia. Szacuje się, że ponad 90% odsolonej wody w regionie pochodzi z zaledwie kilkudziesięciu dużych zakładów, co oznacza, że każdy z nich stanowi potencjalny krytyczny punkt awarii (ang. single point of failure), którego uszkodzenie może sparaliżować zaopatrzenie całych aglomeracji [6]. Już wcześniej ostrzegano, że zniszczenie jednego kluczowego zakładu mogłoby doprowadzić do konieczności ewakuacji Rijadu w ciągu tygodnia, ponieważ stolica Arabii Saudyjskiej była w ponad 90% uzależniona od jednej instalacji odsalającej. Współcześnie ryzyko to dodatkowo potęgują wzrost demograficzny i postępująca urbanizacja.
Jednocześnie instalacje odsalania wody stanowią łatwy cel ataków fizycznych. Znajdują się one na wybrzeżach, nierzadko w odległości zaledwie kilkudziesięciu kilometrów od terytorium potencjalnego przeciwnika, a ich funkcjonowanie zależy od nieprzerwanych dostaw energii, co oznacza, że atak na infrastrukturę energetyczną może pośrednio doprowadzić do ich unieruchomienia. W obecnym konflikcie zjawisko to jest już widoczne – irańskie ataki doprowadziły do wstrzymania wydobycia ropy i gazu w części państw Zatoki Perskiej. Pomimo że dotychczasowe uszkodzenia określane są jako ograniczone, wszystkie strony konfliktu wykazują gotowość do uderzeń w infrastrukturę wodną, co może doprowadzić do szybkiej eskalacji, a w skrajnym scenariuszu – do masowej katastrofy humanitarnej w regionie.
Państwa Zatoki Perskiej próbują przeciwdziałać temu ryzyku poprzez budowę rezerw strategicznych oraz rozwój alternatywnych źródeł zaopatrzenia – m.in. mobilnych instalacji odsalania o wydajności 5 000-10 000 m³ na dobę, tworzenie zapasów w rurociągach czy przygotowywanie planów racjonowania wody do poziomu około 180 litrów na osobę na dobę. Dostępne rezerwy wystarczą jednak zaledwie na kilka dni lub tygodni, co nie gwarantuje długoterminowego bezpieczeństwa w przypadku systemowych zakłóceń [7].
Czarny deszcz nad Teheranem
Co więcej, już w pierwszych dniach po rozpoczęciu amerykańsko-izraelskich bombardowań 28 lutego potwierdzono uderzenia w co najmniej cztery instalacje naftowe wokół Teheranu, w tym rafinerię oraz składy paliw w dzielnicach Szahran i Aghdasije, a także w mieście Karadż. Te ostatnie zostały trafione w dniach 7-8 marca; w kolejnych dniach nadal płonęły, generując ogromne chmury dymu widoczne na zdjęciach satelitarnych. Skala emisji była na tyle duża, że doprowadziła do zjawiska „czarnego deszczu”, powstającego w wyniku wymieszania opadów atmosferycznych z sadzą, cząsteczkami ropy, tlenkami siarki i azotu oraz metalami ciężkimi uwolnionymi podczas spalania paliw. W efekcie opady te nie tylko pogorszyły jakość powietrza, lecz także doprowadziły do bezpośredniego skażenia gleby i zasobów wodnych, co potwierdził m.in. irański wiceminister zdrowia Ali Dżafarian, wskazując, że już w pierwszych dniach po atakach doszło do zanieczyszczenia środowiska wokół Teheranu.
Światowa Organizacja Zdrowia ostrzega, że uszkodzenia infrastruktury naftowej mogą prowadzić do skażenia żywności, wody i powietrza, a konsekwencje zdrowotne będą szczególnie poważne dla dzieci, osób starszych oraz przewlekle chorych [9, 10]. Badania wskazują ponadto, że spalanie ropy w warunkach niedoboru tlenu prowadzi do emisji nie tylko sadzy i tlenku węgla, lecz także wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych, benzenu czy formaldehydu; są to substancje o udowodnionym działaniu kancerogennym. Co istotne, w Teheranie (położonym u podnóża gór Elburs, gdzie często dochodzi do zjawiska inwersji temperatury), zanieczyszczenia te mogą utrzymywać się w atmosferze przez wiele dni lub tygodni, potęgując narażenie na nie populacji liczącej od 10 do 18,5 mln mieszkańców [11]. Opady deszczu, które zazwyczaj oczyszczają powietrze, w tym przypadku spotęgowały skażenie środowiska, ponieważ rozpuszczone w wodzie zanieczyszczenia łatwiej przenikają do ludzkiego organizmu, oddziałując na układ nerwowy, krwionośny, a także na narządy wewnętrzne, takie jak wątroba czy nerki.
Nic dziwnego, że obok bezpośrednich skutków zdrowotnych obserwuje się narastające ryzyko długoterminowych katastrof środowiskowych o charakterze regionalnym, a nawet globalnym, wynikających z ataków na systemy wydobycia, transportu i magazynowania paliw kopalnych. Obecnie dochodzi do emisji szerokiego spektrum zanieczyszczeń – od cząstek stałych i tlenków azotu po dioksyny, furany i metale ciężkie – które mogą oddziaływać na środowisko zarówno lokalnie, jak i transgranicznie [3]. Szczególnie niebezpieczne są incydenty na morzu – zatopienie jednostek pływających czy uszkodzenie infrastruktury portowej może prowadzić do rozległych wycieków ropy, czego przykładem jest powstanie plamy ropy o długości około 20 km po niedawnym zatopieniu irańskiej fregaty IRINS Dena u wybrzeży Sri Lanki.
Retoryka a rzeczywistość
W tym kontekście szczególnie uderzająca jest rola państw, które przedstawiają swoje działania jako obronę porządku międzynarodowego i wartości humanitarnych, a w praktyce przyczyniają się do ich systematycznej erozji. Trudno bowiem pogodzić deklaracje o ochronie ludności cywilnej z bombardowaniem szkół lub atakami na infrastrukturę, od której funkcjonowanie tej ludności bezpośrednio zależy – wodociągową, energetyczną czy sanitarną. Jeszcze trudniej ignorować fakt, że w regionie, w którym miliony ludzi żyją poniżej minimalnych standardów dostępu do wody, uderzenia w instalacje odsalania czy rafinerie nie są „skutkiem ubocznym wojny”, lecz działaniami o przewidywalnych, długofalowych konsekwencjach humanitarnych i środowiskowych. W tym sensie retoryka o „minimalizacji strat” coraz wyraźniej rozmija się z rzeczywistością.
Co więcej, dane empiryczne potwierdzają, że nie mamy do czynienia z incydentalnymi przypadkami, lecz z narastającym trendem – z najnowszej aktualizacji bazy Water Conflict Chronology [4] wyraźnie wynika, że przemoc związana z dostępem do wody dynamicznie eskaluje i przybiera coraz bardziej systemowy charakter. W 2024 r. odnotowano aż 420 incydentów, co oznacza wzrost o blisko 20% względem roku poprzedniego, z kolei w całym najnowszym zestawieniu uwzględniono 844 nowe zdarzenia wynikające z konfliktów o te zasoby.
Ostatecznie ukazuje to głębszy problem: współczesne konflikty coraz częściej toczą się w warunkach, w których prawo międzynarodowe służy bardziej do uzasadniania działań zbrojnych niż do realnego ograniczania ich zakresu. Jeżeli zatem Bliski Wschód stanowi dziś laboratorium przyszłych konfliktów, to najbardziej niepokojącym eksperymentem nie jest wcale sama „wojna o wodę”, lecz normalizacja sytuacji, w której państwa deklarujące obronę ładu międzynarodowego zarazem przyczyniają się do jego upadku.
Aleksandra Radlak jest tłumaczką tekstów technicznych i naukowych na język angielski, a także tłumaczką literatury oraz autorką powieści, opowiadań i artykułów
Przypisy
[1] Raport World Resources Institute, 2023 r. https://www.wri.org/insights/highest-water-stressed-countries
[2] N. Khanzada, Desalination and the Middle East: research, practices, implications, and prospects, „npj Clean Water”, 2026 r.
[3]CEOBS, Operation Epic Fury: emerging environmental harm and risks in Iran and the region, https://ceobs.org/operation-epic-fury-emerging-environmental-harm-and-risks-in-iran-and-the-region/.
[4] M. Shimabuku, P. Gleick, J. Dery, L. Wilson, Water Conflict Chronology 2025 Update, Pacific Institute, 2025 r.
[5] C. McCormick Hibbert, Attacks on desalination plants in the Middle East threaten vital freshwater supplies for civilians, „Northeastern Global News”, 2026r.
[6] Zespół redakcyjny Fanack Water, When Water Becomes A Weapon: Desalination Plants Under Attack, Fanack Water, 2026r.
[7] T. Luck, How the war in Iran is putting vital water resources in jeopardy, „Christian Science Monitor”, 14.03.2026 r.
[8] L. Schroeder, How targeting water changes the entire face of the war, „Responsible Statecraft”, 10.03.2026 r.
[9] M. Poynting i in., Why air strikes on Tehran oil facilities are causing black rain, BBC, 10.03.2026 r.
[10] D. Gayle, Bombing of Iran’s oil infrastructure to have major environmental fallout [...], „The Guardian”, 10.03.2026 r.
[11] L. Mitlan, A. Clark, Toxic pollution from Iran war will spread and last for decades, „Los Angeles Times”, 17.03.2026 r.
Aleksandra Radlak jest tłumaczką z angielskiego i rosyjskiego oraz autorką m.in. powieści, opowiadań i felietonów