Juliet Crew – perła Afryki

Kategoria: Rozmaitości

Widziałam strażaków w mundurach i duże czerwone samochody. Natychmiast się zainteresowałam i chciałam dowiedzieć się więcej. Kobiety z Republiki Południowej Afryki, bądźcie dumne z tego, co osiągnęłyście – mówi Vuyiseka Arendse, dowódczyni zespołu strażaków w RPA składającego się wyłącznie z kobiet.

Zadania i organizacja zawodowej straży pożarnej w Republice Południowej Afryki są dość podobne do tego, co znamy z własnego podwórka. Za bezpieczeństwo pożarowe, zgodnie z Konstytucją Republiki Południowej Afryki, odpowiedzialne są władze municypalne nadzorowane przez rząd prowincji oraz na szczeblu centralnym ministerstwo spraw wewnętrznych. Ustawa o działalności straży pożarnej z 1987 r. (FBSA) jest podstawowym aktem prawnym regulującym zadania straży pożarnej i przewiduje ustanowienie, utrzymanie, zatrudnienie, koordynację i standaryzację usług straży pożarnej. Zgodnie z FBSA władze lokalne mają tworzyć i utrzymywać straż pożarną w celu zapobiegania powstawaniu i rozprzestrzenianiu się pożarów, gaszenia pożarów, ochrony życia i mienia przed ogniem lub innym lokalnym zagrożeniem, a także zapewnienia podstawowego zakresu ratownictwa medycznego.

Ochronę przeciwpożarową oprócz straży pożarnych będących w strukturach państwowych mogą zapewniać również firmy prywatne. Jedną z nich jest NCC Environmental Services, działająca na terenie Prowincji Zachodniej (Western Cape), której stolicą jest Kapsztad. Żeby było ciekawiej, Kapsztad to jedna z trzech stolic Republiki Południowej Afryki. W Pretorii urzęduje władza wykonawcza, w Kapsztadzie władza ustawodawcza, a w Bloemfontein – sądownicza.

Drużyna Juliet

„Ogień nie widzi płci” – z takiego założenia wyszedł Charl Steenkamp, dyrektor oddziału NCC Environmental Services, tworząc jednostkę Juliet Crew. Miała ona udostępnić kobietom możliwość zdobycia zawodu strażaka. Została utworzona w ramach partnerstwa NCC Environmental Services i organizacji rozwoju młodzieży Akademii Chrysallis, przy wsparciu rządu Western Cape. W styczniu zaczęła działać jako jedna z brygad w sieci zespołów strażaków operacyjnych NCC Environmental Services.

Firma NCC ma podpisane umowy z Południowoafrykańskimi Parkami Narodowymi (klaster południowy), czy innymi agencjami rządowymi, takimi jak CapeNature, Cape Winelands, a także władzami samorządowymi Overbergu, Stellenbosch i Overstrand. W przypadku poważnych zagrożeń stanowi również rezerwę operacyjną Kapsztadu. Jest to firma wielobranżowa, świadcząca również usługi z zakresu ochrony przeciwpożarowej, zarządzania kryzysowego czy obsługi nieruchomości, również dla sektora prywatnego, a do jej klientów należy około 35 prywatnych właścicieli ziemskich, wśród nich właściciele winnic, na rzecz których świadczy usługi związane z bezpieczeństwem pożarowym, ale także specjalizuje się w zarządzaniu środowiskiem, różnorodności biologicznej, ochronie oraz bhp.

Pandemia COVID-19 znacząco uszczupliła szeregi strażaków w Prowincji Zachodniej, ze względu na dużą liczbę zachorowań. Długotrwałe upały sprzyjały powstawaniu kolejnych pożarów, a dostępność ratowników była mocno ograniczona. Z tego powodu dyrektor oddziału NCC Environmental Services w Western Cape podjął decyzję o rozpoczęciu rekrutacji nowych strażaków, aby sprostać zadaniom związanym z ochroną przeciwpożarową na podległym sobie terenie. Jednakże nie była to zwykła rekrutacja – Steenkamp postanowił wzmocnić swoje siły, organizując szkolenie dla 15 kobiet.

Dzięki temu powstała unikalna w skali całego kontynentu jednostka składająca się wyłącznie z kobiet. Wybrały one dla swojego zespołu nazwę Team Juliet albo Crew Juliet. Inspiracją dla tej nazwy był wojskowy alfabet fonetyczny, w którym J jak Juliet jest jedynym żeńskim deskryptorem.

Pierwszą akcją bojową, w której Juliet Crew sprawdziła swoje umiejętności, był pożar na mokradłach Noordhoek (styczeń 2020 r.). Udało się go stłumić, a tym samym uratować lokalny ekosystem.

Jednostka dokumentuje swoje działania oraz informuje o prowadzonych akcjach na Facebooku i na stronie NCC. Funkcję nadwornego fotografa pełni sam dyrektor Steenkamp, deklarując tym samym swoje zaangażowanie w tworzenie pozytywnego klimatu dla działań tej nietypowej jednostki. Ale nie tylko on ma zasługi dla rozwoju jednostki. Mowa tu o nietypowym jak na straż pożarną sponsorze, bo czy słyszał ktoś, żeby gdziekolwiek na świecie istniała marka wina, z której sprzedaży część zysku przeznacza się na utrzymanie lokalnej straży pożarnej? W tym przypadku tak jest.

2 rgb aut
Członkinie wyjątkowego zespołu wybrały dla niego nazwę nawiązującą do litery J jak Juliet, która jest jedynym żeńskim deskryptorem w wojskowym alfabecie fonetycznym

Jednostka za wino

Jedyną kobiecą drużynę przeciwpożarową dotuje winnica Huis Van Chevallerie. Pomysł tego wsparcia powstał nieco ponad rok temu. – Historia Juliet Crew przemówiła do mnie. Ich podróż w środowisku zdominowanym przez mężczyzn odzwierciedla wiele moich własnych doświadczeń w rolnictwie. Jednocześnie zagrożenia pożarami stanowią poważny problem dla rolnictwa. Wspieranie Juliet Crew w ich przedsięwzięciach, jako część tego istotnego elementu ochrony upraw przed zniszczeniami wywołanymi przez pożary, ma sens – twierdzi Christa von La Chevallerie, właścicielka winnicy Swartland, w której produkowane są między innymi: Filia Chenin Blanc Kap Klassiek i Nuwedam Old Vine Chenin Blanc.

Inspiracja właścicielki winnicy Huis van Chevallerie do wspierania Juliet Crew jest związana z nią i historią produkcji wina w okręgu Paardeberg w Swartland. Ojciec Christy, Juergen, kupił 110-hektarową farmę Nuwedam w 1956 r., a ona i jej siostra urodziły się i wychowały na tej posiadłości. Wpływ kobiet tkwi w samej istocie tego przedsięwzięcia. – Moja babcia uprawiała tu winorośl i prowadziła firmę przez 10 lat, zanim mój ojciec i matka pobrali się w 1970 r. – dodaje Christa.

Nadzwyczajne inicjatywy transformacyjne wymagają nietypowych rozwiązań. Firmy takie jak nasza finansują transformację z własnych kieszeni – twierdzi współwłaściciel NCC Environmental Services Dean Ferreira. – Wszystkie nasze inne załogi mają kontrakty, a zatem są samofinansujące. Ale Juliet Crew nie jest na tym etapie. Dążymy do tego, aby to zrównoważyć, ponieważ potrzebujemy pracy tej załogi przez 12 miesięcy w roku.

Pieniądze zebrane od sponsorów, między innymi ze sprzedaży „strażackiego” wina Circa Pinotage Brut Rosé, zostaną przeznaczone na wybudowanie i wyposażenie strażnicy ze wszystkimi niezbędnymi elementami, łącznie z dopasowanymi do kobiecych sylwetek ubraniami specjalnymi oraz sprzętem gaśniczym. Do wina producent zachęca jego sugestywnym opisem: „Wspaniały jasnołososiowy kolor i lekka nuta truskawki i maliny sprawiają, że jest nieco mniej owocowe, ale dzięki temu dobrze wyważone. Lekko słony karmelowy charakter nadaje temu musującemu winu niepowtarzalne wykończenie i sprawia, że może pasować do wielu przystawek, ryb, wędlin, dań głównych z owoców morza, a także potraw w stylu azjatyckim”.

– Juliet Crew jest wciąż w powijakach i ma bardzo ograniczony budżet, dlatego wsparcie ze strony Huis van Chevallerie jest mile widziane. Reagowanie na pożary, utrzymywanie w gotowości pełnej załogi, z odpowiednim ekwipunkiem operacyjnym to niezwykle kosztowne zadanie. Kwatery dyżurne nie tylko zmniejszają koszty transportu publicznego, ale też zapewniają bezpieczne miejsce wyposażone pod kątem potrzeb kobiet na czas przed wezwaniem do pożaru i po nim, w którym może stacjonować samochód ratowniczo-gaśniczy wraz z niezbędnym wyposażeniem, służą także jako baza szkoleniowa – podkreśla dyrektor Ferreira.

Przekazane fundusze są udostępniane przez organizację non-profit NCC Environmental Services Greener Futures Academy i kierowane w 100% do Juliet Crew. Przekazanie takiej darowizny umożliwia uzyskanie ulgi podatkowej na podstawie południowoafrykańskiego certyfikatu 18A.

3 rgb aut
Pierwsza akcja Juliet Crew – pożar na mokradłach Noordhoek (styczeń 2020 r.)

Jak zostać strażakiem w RPA?

Postanowiłem znaleźć więcej informacji i odpowiedzi na pytania dotyczące procesu rekrutacyjnego w strażach pożarnych na terenie RPA. Każda prowincja ma własne wymagania, ale podstawowe są takie same na terenie całego kraju. Zatem trzeba mieć odpowiednik naszej matury, zawodowe prawo jazdy i zdać test sprawnościowy, np. w Kapsztadzie. Składa on się z biegu na 2,4 km (mężczyźni w mniej niż 12 minut, kobiety w mniej niż 13 minut), 30 pompek w 60 sekund, 30 brzuszków w 60 sekund oraz przeniesienia dwóch 25-kilogramowych pojemników na odległość 100 m. Kandydaci nie mogą mieć klaustrofobii ani lęku wysokości.

Przygoda zaczyna się od stopnia strażaka, który uzyskuje się po czterech miesiącach szkolenia. Kolejne stopnie wtajemniczenia wiążą się z koniecznością przejścia szkoleń i zdania egzaminów w zależności od stanowiska. Rangi nie są jednolite w całej RPA, podobnie jak w Stanach Zjednoczonych. Najczęściej spotykamy następujące stopnie związane z zakresami odpowiedzialności: dowódca plutonu (Platoon Commander), dowódca zmiany (Station Commander), dowódca JRG (Divisional Chief), zastępca komendanta (Deputy Chief), a następnie komendant (Chief).

Cechy kandydata

Na stronie www prowadzonej przez Urząd ds. Zarządzania Kryzysowego w Johannesburgu, na której zamieszczane są informacje związane z tym zawodem, między innymi kwestie interesujące kandydatów, podano „przepis” na idealnego południowoafrykańskiego strażaka. Składają się na niego następujące przymioty:

  1. Musi przede wszystkim chcieć pomagać ludziom, a wynagrodzenie, które otrzymuje, powinno być kwestią drugorzędną.
  2. Jeśli jego motywacją są pieniądze, to powinien wybrać inną karierę. Bycie strażakiem to służba.
  3. Musi być uczciwy i godny zaufania, ponieważ wykonując swoją pracę, będzie wchodził do prywatnych domów i firm.
  4. Powinien umieć rozwiązywać problemy i nie ulegać panice w stresujących sytuacjach.
  5. Musi traktować tę pracę poważnie, ponieważ od niego zależy życie innych ludzi i jego własne.
  6. Powinien być zdyscyplinowany i wykonywać rozkazy swojego dowódcy.
  7. Powinien być optymistą i mieć pozytywne nastawienie do świata.
  8. Powinien być skromnym i zaangażowanym w pomoc ludziom będącym w potrzebie.
  9. Powinien być sprawny fizycznie, ponieważ ten rodzaj pracy jest wyjątkowo obciążający.

Są też wskazówki pozwalające rozwiać wątpliwości. Kto raczej nie powinien rozważać zawodu strażaka?

  1. Jeśli nie zgadzasz się z filozofią: „Robimy to z miłości do pracy i pieniądze nie są ważne”, to nie jest praca dla ciebie.
  2. Trzymaj się z daleka, jeśli uważasz, że jest to wspaniała przygoda i jeśli chcesz to robić tylko dla pieniędzy.
  3. Codzienna służba odbije się na życiu twoim i twojej rodziny przez długie lata – miej tego świadomość.
  4. Jeśli nie możesz znieść widoku krwi lub przerażających sytuacji, nawet nie myśl o dołączeniu do straży pożarnej.
  5. Ostatecznie zastosuj w praktyce powiedzenie: „Jeżeli nie lubisz ciepła w kuchni, trzymaj się od niej z daleka”.

W podsumowaniu załączono taką informację: „(…) możemy was zapewnić, że jest to najlepsza praca na świecie, ponieważ pomaganie ludziom, nawet kosztem niezliczonych poświęceń w życiu osobistym, przede wszystkim daje ogromną satysfakcję – bo uratowaliście komuś życie. Pamiętajcie jednak – są bardzo strażacy odważni, są strażacy starzy, ale nie ma starych bardzo odważnych strażaków…”.

Zarobki

Średnia pensja strażaka w RPA wynosi 123 270 randów rocznie, czyli około 2600 zł miesięcznie. W szeroko rozumianej branży ochrony przeciwpożarowej zarobki kształtują się następująco:

Według portalu NUMBEO koszty utrzymania w RPA są o 2,56% wyższe niż w Polsce (dane dla wszystkich miast, bez uwzględnienia czynszu), a koszt najmu mieszkania średnio o 10,64% niższy.

***
Republika Południowej Afryki to naprawdę piękny kraj, choć osobiście znam jedynie Prowincję Zachodnią – tę, której stolicą jest Kapsztad. Określenie rainbow nation, czyli tęczowy naród, którego użył Nelson Mandela, opisując społeczność RPA, nie jest niestety do końca prawdziwe. Kraj, w którym obowiązuje 11 oficjalnych języków, zamieszkiwany przez 12 grup etnicznych z dużym rozwarstwieniem społecznym, to nie najprostsze miejsce do życia. Napięcia na tle rasowym dotyczą nie tylko niechęci do bogatych białych, ale również, a nawet przede wszystkim, konfliktów pomiędzy czarną większością. Niemniej jednak warto odwiedzić Kapsztad zimą – tam wtedy jest lato.

 

dr inż. Paweł Wolny jest adiunktem badawczo-dydaktycznym na Wydziale Inżynierii Procesowej i Ochrony Środowiska Politechniki Łódzkiej

Zdjęcia dzięki uprzejmości NCC Wildfires