Płonące Święta

Kategoria: Ratownictwo i ochrona ludności

Święta i Sylwester zbliżają się wielkimi krokami, a z nimi nieuchronnie efektowne pokazy fajerwerków. Włodarze wielu polskich miast, organizując imprezy sylwestrowe dla mieszkańców, coraz częściej rezygnują z pokazów pirotechnicznych na rzecz świetlnych, na przykład z wykorzystaniem laserów i dronów. Niestety, nie wszyscy.

Fajerwerki to bez wątpienia przepięknie wizualnie zjawisko. Należy jednak pamiętać, że to też zwyczajne materiały wybuchowe. A niebezpieczne narzędzie najlepiej oddać w ręce specjalistów.

Bilans ubiegłorocznej nocy sylwestrowej, szczególnie ze względu na wypadki z udziałem dzieci, jest zatrważający. „Petarda wybuchła w ręce 6-latka. Konieczna była amputacja palca”, „70-latkowi prawie urwało rękę”, „Kołobrzeg. 9-latek trafiony petardą”, „Sylwester w Poznaniu 2019: czworo dzieci rannych od petard trafiło do szpitala” – to tylko kilka noworocznych nagłówków z początku 2020 r. Szokujący jest fakt, że dzieci w ogóle mają styczność z tak niebezpiecznym materiałem, jakim są sztuczne ognie czy petardy.

Ku przestrodze w tym artykule przytoczę tragiczne wydarzenia spowodowane materiałami pirotechnicznymi, zarówno te z polskiego podwórka, jak i z odległego krańca kuli ziemskiej. A także w skrócie opiszę, co należy zrobić, żeby zwiększyć bezpieczeństwo przy styczności z materiałem wybuchowym oraz podam kilka ciekawostek na temat sztucznych ogni.

 

Sylwester 2019/2020 w Polsce

W ostatni dzień 2019 r. przy ul. Bakalarskiej na warszawskich Włochach doszło do pożaru pawilonu magazynowo-handlowego. Niby zwykły pawilon, podobny do innych w tej targowej okolicy, ale nie jeśli chodzi o zawartość. Był to budynek parterowy o wymiarach 40 x 10 m i wysokości 10 m, w którym magazynowano fajerwerki. 31 grudnia tuż przed godz. 13.00 nastąpił wybuch składowanych w pawilonie materiałów pirotechnicznych, a następnie doszło do pożaru obiektu. Ogień objął cały budynek oraz konstrukcję dachową. Płomienie wychodziły na zewnątrz.

Na miejscu zdarzenia szybko pojawili się strażacy. Ze wstępnych informacji wynikało, że w środku może znajdować się jedna osoba, jednak ogień nie pozwolił na przeszukanie wnętrza pawilonu. Podczas akcji gaśniczej dochodziło do wybuchów, co również utrudniało prowadzenie działań. Kolejnym utrudnieniem dla strażaków był silny wiatr. Prądy gaśnicze podawano z poziomu terenu, jak również z wysokości, z drabiny mechanicznej. W trakcie prowadzenia działań zapadł się dach pawilonu. Kłęby gęstego czarnego dymu unosiły się nad warszawskimi ulicami i były widoczne z miejsc oddalonych o kilkaset metrów od miejsca zdarzenia. Zadymienie znacząco wpłynęło na komunikację w tej okolicy, a dla bezpieczeństwa kierowców aleja Krakowska została zablokowana w obu kierunkach.

Przed godz. 14.00 potwierdzono, że nikt nie został poszkodowany, a przed 15.00 pożar udało się opanować. Sąsiedni pawilon z kwiatami został skutecznie ochroniony. Pożar został ugaszony po godz. 16.00. Na miejscu pracowało łącznie 15 zastępów straży pożarnej i 50 funkcjonariuszy.

 fajerwerki zasady bezpieczestwa aut

Pożar Okrągłego Stołu

To dotychczas najtragiczniejszy pod względem liczby ofiar śmiertelnych pożar związany z materiałami pirotechnicznymi. Makabryczne sceny rozegrały się na południowej półkuli, w samym centrum portowego miasta Limy – stolicy Peru, na obszarze potocznie nazywanym Okrągłym Stołem (hiszp. Mesa Redonda), dokładnie na skrzyżowaniu ulic Jirón Cuzco i Jirón Andahuaylas.

Na początku XXI w. Peru borykało się z licznymi problemami społeczno-politycznymi. Jednym z nich było ubóstwo sporej części peruwiańskiego społeczeństwa, widoczne również na stołecznych ulicach. Rejon Mesa Redonda, znajdujący się w centrum Limy, zazwyczaj jest zatłoczony – za sprawą handlu tanimi towarami, po które przyjeżdżają tłumy. W okresie świąteczno-sylwestrowym szczególnie poszukiwanym produktem są fajerwerki, tradycyjnie niezbędne do żegnania upływającego roku i witania tego nadchodzącego. Stąd dla ulicznych sprzedawców Limy, którymi często są również dzieci, importowane z Azji sztuczne ognie i petardy stanowią ważne źródło dochodu i w tym czasie handel materiałami pirotechnicznymi kwitnie, zarówno ten zarejestrowany, jak i ten nielegalny.

To była przedsylwestrowa sobota, 29 grudnia 2001 r. Wieczór, kwadrans po godz. 19.00. Na wąskich uliczkach, wzdłuż których stały stare drewniane budynki z epoki kolonialnej, tłum kupujących zaopatrywał się przed zabawą sylwestrową. Doniesienia mediów mówiły o zezwoleniu na sprzedaż około 900 t fajerwerków na obszarze Mesa Redonda, połowa była przechowywana w sklepach i mieszkaniach, resztę wystawiono przed sklepami i sprzedawano na ulicy. Z relacji świadków wynika, że towar zajmował dwie trzecie szerokości chodników i ulicy, utrudniając przejście pieszym i przejazd kierowcom. Szacuje się, że o tej porze w okolicy Okrągłego Stołu znajdowało się około 4 tys. kupujących i sprzedawców.

Do jednego ze sprzedawców podszedł klient i poprosił o zademonstrowanie działania „czekolady” – produktu pirotechnicznego o długości równej 50 cm i ilości wydzielanej energii równej jednej czwartej energii laski dynamitu. Sprzedawca, należący do grupy sprzedających nielegalnie, odpalił „czekoladę”. Część eksplodującej petardy wystrzeliła w powietrze, a część spadła na ułożone w stos fajerwerki, petardy i inne produkty wybuchowego asortymentu. Nastąpiła reakcja łańcuchowa. Materiały pirotechniczne zaczęły eksplodować, powodując kolejne wybuchy. Płomienie rozprzestrzeniały się bardzo szybko na dziesiątki wózków usytuowanych wzdłuż ulicy, na których eksponowane były fajerwerki. Z wózków pożar szybko przeniósł się na pobliskie sklepy i domy. Sytuacja wymknęła się spod kontroli, nastąpiła gigantyczna eksplozja i powstał pożar kulisty, który rozproszył się po okolicznych uliczkach, raniąc lub pozbawiając życia tych, których napotkał na swojej drodze. Na ulicach wybuchła panika; jedni desperacko uciekali, inni chronili się w swoich sklepach (w wielu przypadkach takie schronienie okazało się zabójczą pułapką), a jeszcze inni zamykali swoje sklepy przed szabrownikami. Ogień rozprzestrzenił się bardzo szybko, z łatwością przenikając przez wnętrza budynków i pojawiając się na dachach obiektów w różnych miejscach jednocześnie.

Powstał chaos, zewsząd dało się słyszeć przeraźliwe, rozpaczliwe krzyki. Oszacowano, że 20% ofiar zmarło w pierwszych 10 minutach od pożaru. To, co zobaczyli strażacy, gdy dotarli na miejsce, niełatwo było wyobrazić sobie nawet w najgorszych koszmarach. Pierwszym problemem, jaki napotkali, było utrudnione, a wręcz niemożliwe dotarcie bezpośrednio do miejsca zdarzenia. Uliczki zostały zatarasowane przez pozostałości po eksplozjach i pożarach, zwłoki, pojazdy i gapiów. Policja opanowała zbiegowisko i zabezpieczyła teren działań. Na domiar złego zużyte węże pożarnicze przeciekały, a niewystarczająca liczba hydrantów i niskie ciśnienie wody niweczyły wysiłki strażaków. Na miejsce docierały kolejne siły i środki. Aby opanować płomienie, potrzebne były dziesiątki cystern z wodą, a zadysponowano ich sześć.

Po początkowym gwałtownym rozwoju pożar ustalił się jako osiem ognisk, przybierających na sile. By objąć kontrolę nad szalejącym żywiołem, strażacy potrzebowali około 5 godz. Karetki pogotowia ratunkowego przewoziły rannych do pobliskich szpitali.

O biedzie panującej w tym kraju świadczyły liczne apele pracowników służby zdrowia o darowizny na niezbędne, a brakujące środki medyczne.

Na miejscu w działaniach ratowniczo-gaśniczych brało udział ponad 400 strażaków ochotników i 40 wozów strażackich. W tym miejscu warto nadmienić, że peruwiański system ochrony przeciwpożarowej opiera się tylko na ochotnikach i w głównej mierze finansowany jest z międzynarodowych dotacji.

Bilans tej tragedii jest zatrważający: 277 ofiar śmiertelnych, 247 rannych i 180 osób zaginionych. W niektórych przypadkach identyfikacja ofiar pożaru była niemożliwa. Eksplozje i pożary zniszczyły cztery budynki. Spłonęło 15 samochodów. Powierzchnia zniszczeń objęła 4500 m2. Straty materialne oszacowano na około 10 mln dolarów.

Wystarczyła jedna petarda, by w zaledwie kilka minut peruwiańska Mesa Redonda zamieniła się w piekło na ziemi, w którym ogień uwięził kupujących i sprzedających. Pytanie, czyja głupota była większa: czy klienta, który poprosił o prezentację petardy, czy sprzedawcy, który jej dokonał, pozostawiam bez odpowiedzi.

Można powiedzieć, że w pewnym też sensie pożar powstał z biedy, przez tanie fajerwerki zbywane przez sprzedawców próbujących zarobić parę centymów na ludziach próbujących zaoszczędzić parę centymów (1 centym to 1/100 sola – peruwiańskiej waluty).

 fajerwerki fot pexels 2 aut

Jak obchodzić się z fajerwerkami

Historię, obowiązujące przepisy oraz informacje, jak bezpiecznie używać sztucznych ogni, przedstawił Artur Kądziela w artykule „Bezpieczne odpalanie” w grudniowym numerze PP z 2017 r. Poniżej zostaną przytoczone w dużym skrócie ogólne zasady bezpieczeństwa przy stosowaniu materiałów pirotechnicznych. Należy pamiętać, że w kolorowym kartonowym opakowaniu znajduje się niebezpieczny materiał wybuchowy.

Zakup

Co warto wiedzieć i na co zwrócić uwagę podczas zakupów sztucznych ogni?

Po pierwsze rób zakupy tylko u sprzedawców posiadających pozwolenie na sprzedaż pirotechniki. Zakup fajerwerków u przypadkowej osoby, jak wiadomo z tekstu powyżej, może skończyć się źle. W przypadku materiałów wybuchowych istotny jest odpowiedni sposób ich przechowywania.

Przed zakupem należy sprawdzić, czy opakowanie nie ma żadnych niepokojących wybrzuszeń, wgnieceń czy pęknięć. Warto sprawdzić nazwę producenta oraz jego dane adresowe, typ i klasę wyrobu. Wyrób pirotechniczny powinien mieć odpowiednie oznakowanie CE, a także instrukcję obsługi w języku polskim, zawierającą informację dotyczącą sposobu odpalenia. Tak, wiem, wyrażenie „instrukcja obsługi” automatycznie uruchamia w naszych głowach odczucie, że to najnudniejsza część tej wystrzałowej zabawy i najlepiej byłoby ją pominąć, ale naprawdę jest bardzo istotna. Przeczytaj ją, poświęć parę minut, żeby dowiedzieć się, jak postępować bezpiecznie. Bezwzględnie należy stosować się do zaleceń producenta!

Ostatnie i najważniejsze – fajerwerki mogą kupić tylko osoby pełnoletnie.

Miejsce odpalenia

Wybierz stosowną lokalizację, tak by oddalić się i zachować odpowiednią odległość od miejsca odpalania materiałów pirotechnicznych – co najmniej 10 m. Pamiętaj, że wybuchająca petarda może spowodować oparzenia rąk i twarzy, a także inne poważne skaleczenia ciała, utratę wzroku, palców czy dłoni. Przewiduj tor lotu oraz miejsce upadku pozostałości sztucznych ogni. Zwróć uwagę na drzewa, zaparkowane samochody i linie energetyczne wokół miejsca, gdzie chcesz je odpalić. Co powinno być oczywiste, ale dla wielu takie nie jest, fajerwerki odpalają tylko dorośli i to dorośli odpowiadają za bezpieczeństwo widzów. Nie pozwól dzieciom zbliżać się do sztucznych ogni, nawet jeśli bardzo tego chcą – to dla ich bezpieczeństwa. Jeszcze coś – trzeźwość to również warunek bezpiecznego odpalania fajerwerków, a jak wiadomo, o osobę trzeźwą podczas sylwestrowej nocy wcale nie jest łatwo – więc może warto poszukać chętnego przed rozpoczęciem zabawy? Wybij sobie z głowy próbę odpalania sztucznych ogni w pomieszczeniach zamkniętych, na balkonie czy w oknie – może skończyć się tragicznie. Aby zapobiec urazom oczu, używaj okularów ochronnych, odpalając fajerwerki.

Odpalenie

A teraz kilka wskazówek przed samym wystrzałem. Odpalaj fajerwerki, stojąc z boku, a źródło ognia trzymaj w wyciągniętej ręce. Odpalaj je pojedynczo. Nigdy nie pochylaj się nad fajerwerkami. Po odpaleniu natychmiast oddal się od odpalonej petardy, nie rzucaj nią i nie odpalaj, trzymając ją w ręce. Niewypał? Nie próbuj odpalać go po raz drugi. Nie podchodź do niego co najmniej przez 15 min po próbie odpalenia – zapłon może nastąpić z opóźnieniem.

Na zakończenie

Między zabawą sylwestrową i fajerwerkami można postawić znak równości, zawsze idą w parze. Fajerwerki to wręcz synonim Sylwestra. Jednak emocje związane ze sztucznymi ogniami mogą również wiązać się z przykrymi wydarzeniami. Każdego roku dochodzi do wielu wypadków związanych z użyciem petard i sztucznych ogni, również śmiertelnych. Większość z nich spowodowana jest nieprzestrzeganiem norm bezpieczeństwa. Zastosuj się do przytoczonych tu zasad i bądź bezpieczny podczas nocy sylwestrowej!

   

Ciekawostki

Skąd fajerwerki mają kolor?

Barwnikiem fajerwerków są metale – pierwiastki, które podczas procesu spalania wyzwalają fale świetlne o różnej długości. Aby uzyskać kolor niebieski, należy wykorzystać miedź, zielony – bar, żółty – sód, czerwony – stront lub lit, srebrny lub biały – tytan i magnez itd. To nie koniec możliwości, mieszanie ze sobą poszczególnych pierwiastków, na przykład połączenie chloru z barem, skutkować będzie jaskrawą zielenią. W przypadku sztucznych ogni najtrudniejszy do uzyskania, ze względu na ścisły przedział temperaturowy spalania, jest kolor niebieski.

Jakie składniki chemiczne wchodzą w skład sztucznych ogni?

Proch czarny to podstawowy materiał wybuchowy, zarówno w postaci czystej, jak i mieszanki z innymi substancjami chemicznymi. Materiały barwiące składają się z utleniacza i substancji palnej. Jako utleniacze stosuje się na przykład azotany, chlorany, chromiany i siarczany, a jako substancje palne metale nieszlachetne: magnez, aluminium, cynk lub niemetale: fosfor, siarkę i węgiel oraz węglowodory.

Budowa fajerwerków

Fajerwerki to małe rakiety – zbudowane są z dwóch podstawowych części. Pierwsza z nich to skompresowany proch w solidnym korpusie. Podczas spalania prochu tworzą się duże ilości gazu, wytwarzając siłę odrzutu, która pozwala wznieść rakietę w powietrze. Druga z kolei to ładunki o podobnej mieszance, ale już nie w tak solidnej obudowie. Zazwyczaj jest to główny ładunek, a dookoła mniejsze kuliste ładunki – nazywane gwiazdkami. Gwiazdki po eksplozji głównego ładunku zostają rozrzucone i cały czas się tlą, formując piękne wzory na niebie. Ich skład to przede wszystkim proch lub mieszanka na bazie chloranów z dodatkiem soli metali barwiących.

Cóż za prędkość i temperatura!

Niektóre fajerwerki osiągają prędkość 240 km/h, a palą się w temperaturze około 2000°C. Uważaj też na zimne ognie – pręt może nagrzać się do temperatury 650°C.

  

 

mł.kpt. Renata Golly pełni służbę w Biurze Rozpoznawania Zagrożeń w Komendzie Głównej PSP
fot. Renata Golly, Pixabay