Prawdy i mity o SPR

Kategoria: Ratownictwo i ochrona ludności

System powiadamiania ratunkowego (SPR) Przyjęty w Polsce model systemu powiadamiania ratunkowego (SPR) jest poddawany permanentnej krytyce przez wielu strażaków, policjantów czy dyspozytorów medycznych Czy słusznie? Przyjrzyjmy się faktom.

Pierwsze koncepcje budowy centrów powiadamiania ratunkowego (CPR) pojawiły się już dwie dekady temu. Były niezwykle różnorodne i zakładały budowę CPR w każdym powiecie, tworzenie ich wojewódzkich struktur, oparcie CPR na jednej ze służb (najczęściej PSP), mniejszą lub większą współpracę przy ich tworzeniu z jednostkami samorządu terytorialnego. Przystąpienie Polski do Unii Europejskiej zobligowało nasz kraj do wdrożenia numeru alarmowego 112 – za sprawą dyrektywy 2002/22/WE. W 2008 r. Komisja Europejska wszczęła nawet przeciwko Polsce postępowanie w związku niewykonywaniem je postanowień, co zmusiło nas do podjęcia pewnych kroków (które miały być tylko tymczasowe) i powierzenia odbioru wywołań alarmowych kierowanych na numer 112 stanowiskom kierowania Policji i PSP.

Od 2010 r. zaczęto budowę SPR w modelu operatorskim: najpierw odbywa się przyjęcie zgłoszenia w CPR, a następnie przesyłana jest formatka do odpowiedniej służby. Oczywiście takie rozwiązanie ma swoje wady, jednak warto pokreślić, że model ten jest w krajach europejskich najpopularniejszy. Rozwiązanie takie funkcjonuje w niemal 20 państwach (m.in. Belgii, Bułgarii, Chorwacji, Estonii, Gruzji, Holandii, Hiszpanii, Wielkiej Brytanii), w sześciu odbiór numeru 112 powierzono straży pożarnej (w Czechach, Danii, Niemczech, na Litwie, w Słowenii oraz na większości terytorium Francji), w siedmiu policji (w Austrii, na Cyprze, we Włoszech, na Malcie, w Norwegii, Serbii i Szwajcarii), w dwóch pogotowiu ratunkowemu (w Turcji i częściowo we Francji), a w czterech przyjęto model dyspozytorski, tj. taki, gdzie przyjmujący zgłoszenie do każdej ze służb jest również dysponentem poszczególnych SIS (Finlandia, Szwecja, Islandia i Luksemburg).

Analizując funkcjonowanie systemu powiadamiania ratunkowego w Polsce, warto podzielić rozważania przynajmniej na dwa obszary, mianowicie sferę organizacyjną
i techniczną.

Sfera organizacyjna

Przyjęcie modelu SPR, w których CPR znajdują się w strukturze urzędów wojewódzkich, jest pod kątem organizacyjnym niewątpliwie atutem. Mamy bowiem system skonsolidowany w rękach jednego decydenta (wojewody) na szczeblu wojewódzkim i niemalże jednego (ministra spraw wewnętrznych i administracji) na szczeblu centralnym. Pamiętając doświadczenia z lat ubiegłych, gdy „służby” podlegały pod Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, a CPR tworzone były pod nadzorem Ministerstwa Administracji
i Cyfryzacji, to niewątpliwie duży krok naprzód. W ramach MSWiA
w Departamencie Informatyki funkcjonuje Wydział Systemu Powiadamiania Ratunkowego, co świadczy, że na szczeblu rządowym dostrzeżono konieczność koordynacji działania całego systemu powiadamiania ratunkowego jako jednego z podstawowych systemów bezpieczeństwa państwa i jego obywateli.

Kolejnym pozytywnym aspektem odbioru zgłoszeń kierowanych na numer 112
(obecnie także 997) w CPR jest fakt, że niewątpliwie odciążyło to dyżurnych stanowisk kierowania PSP, którzy mogą zająć się swoją właściwą pracą (pomocą KDR
w działaniach ratowniczo-gaśniczych). A warto zauważyć, że wszystkich wywołań tylko na numer alarmowy 112 jest około 20 mln każdego roku, a tylko co piąte kończy się przekazaniem informacji do służb.

Oczywiście niektórzy przytoczą tu argumenty, że jakość formatek tworzonych na podstawie odbioru zgłoszeń przez operatorów numerów alarmowych (ONA) w CPR pozostawia wiele do życzenia, a czas sporządzenia formatki i przesłania jej do służby odwleka szybkie zadysponowanie odpowiednich SIS. To po części prawda, choć należy tu zaznaczyć, że w razie konieczności dysponowania do zdarzenia wszystkich trzech podstawowych „służb”, a taka zachodzi najczęściej przy najpoważniejszych zdarzeniach, proces dysponowania został usprawniony. Warto również podkreślić, że ONA, którzy pracują w CPR od momentu ich tworzenia, czyli kilka lat, są niewątpliwie specjalistami w swojej dziedzinie. Świadczy o tym nie tylko liczba odebranych połączeń – choć pamiętajmy, że obciążenie dobowe przyjmowaniem zgłoszeń alarmowych w przypadku ONA i dyspozytorów poszczególnych służb jest mocno zróżnicowane (średnie obciążenie operatorów CPR oscyluje wokół 110 zgłoszeń w dzień i 60 w porze nocnej, obciążenie dobowe dyżurnych SK PSP to około kilkunastu zgłoszeń, dyspozytorów medycznych – kilkadziesiąt, a dyżurni SK Policji nie odbierają już w ogóle połączeń alarmowych). Potwierdza to także udział w samym szkoleniu, konieczność potwierdzania swoich umiejętności w trzyletnim okresie, co 3 lata bowiem każdy ONA musi przejść szkolenie i zdać ponownie egzamin, aby uzyskać certyfikat umożliwiający mu wykonywanie zawodu. Rzecz jasna przeciwnicy SPR funkcjonującego w takim kształcie podniosą argumenty, że szkolenie osób aplikujących do bycia ONA w Polsce i tak odbiega od europejskich standardów. To również prawda, ale zadajmy sobie pytanie o jakość procesu szkolenia dyżurnych operacyjnych SK PSP i Policji. W przypadku dyspozytorów medycznych pewne wymagania wynikają wprost z ustawy o PRM, natomiast trudno mówić o jakimkolwiek profesjonalnym, utrzymanym na europejskim poziomie szkoleniu, konieczności potwierdzenia umiejętności i przydatności na tych stanowiskach w służbach. Umiejętności posiadane przez dyżurnych operacyjnych powiatu (DOP) wynikają głównie (nie licząc szkoleń w WOSz w Pionkach) z posiadanego doświadczenia i zaangażowania w służbę, a nie z rozwiązań systemowych.

Na szczeblu centralnym dostrzeżono również i ten problem, czego dowodem jest powołanie Centrum Szkoleniowego w Poznaniu, przeznaczonego do przeprowadzania szkoleń i treningów przyszłych operatorów i pracowników systemu 112. Centrum przy wykorzystaniu systemu informatycznego, na którym pracują ONA, ma możliwość symulacji nadchodzących wezwań alarmowych wraz z symulacją przekazywania i potwierdzania odbioru zdarzeń przez dyżurnych (dyspozytorów).

Kolejną kwestią, którą chciałem zaakcentować, jest stosunkowo duże rozproszenie SPR w Polsce. Jeszcze w 2018 r. w naszym kraju istniało prawie 750 ośrodków, w których były odbierane zgłoszenia alarmowe kierowane na podstawowe numery, nie wspominając nawet o numerach alarmowych takich organizacji ratowniczych, jak GOPR, WOPR, TOPR czy straże miejskie (gminne). Pod tym względem byliśmy prawdziwymi rekordzistami na skalę Europy. Wydaje się więc, że plany MSWiA odbioru zgłoszeń alarmowych kierowanych na numery 112, 999, 998 i 997 wyłącznie w CPR, spełniające przecież zapisy ustawy o SPR
z 2013 r., są słuszne i logiczne. W przekonaniu tym utwierdza mnie wiele faktów. Po pierwsze możliwość odbioru w CPR zgłoszeń obcojęzycznych. Na koniec 2018 r. ONA tylko z pięciu największych CPR byli w stanie odebrać połączenia alarmowe
w siedmiu językach. W Unii Europejskiej liczba podróży z przekroczeniem granicy państwowej oscyluje wokół 100 mln rocznie, przy czym 65% obywateli Wspólnoty czuje się mniej chronionymi za granicą swojego kraju, a więc profesjonalna organizacja odbioru zgłoszeń obcojęzycznych ma olbrzymie znaczenie. Dodatkowo od początku 2016 r. w ramach współpracy międzynarodowej i zasad stworzonych przez European Emergency Number Association (EENA) MSWiA wdrożyło wytyczne przekazywania zgłoszeń, które dotyczą zdarzenia mającego miejsce poza granicami naszego kraju. Oznacza to, że w razie wystąpienia zagrożenia np. na terenie Wielkiej Brytanii osoba pochodząca
z Polski i nie posługująca się sprawnie językiem angielskim może zadzwonić do członka swojej rodziny w Polsce, ten zaś, dzwoniąc na numer 112, jest pewny, że służby w Wielkiej Brytanii zostaną zawiadomione o potencjalnym zagrożeniu.

Warto również pamiętać, że zgodnie z przytoczoną wcześniej dyrektywą państwa członkowskie zostały zobowiązane do zapewnienia właściwego odbioru i obsługi wywołań jednolitego europejskiego numeru alarmowego 112 w sposób najlepiej odpowiadający krajowej organizacji systemów alarmowych. Takie wywołania należy obsługiwać co najmniej z taką samą sprawnością i skutecznością, jak wywołania krajowych numerów alarmowych,
jeśli są one w dalszym ciągu wykorzystywane. W rzeczywistości spełnienie tego wymogu może gwarantować jedynie odbiór wszystkich zgłoszeń alarmowych w jednym ośrodku operatorskim lub operatorsko-dyspozytorskim.

Sfera techniczna

Można śmiało powiedzieć, że narzędzia i oprogramowanie teleinformatyczne to serce i szkielet SPR. Na potrzeby SPR stworzono bowiem ogólnopolską sieć teleinformatyczną OST 112 i zbudowano narzędzie lokalizacyjne wraz z modułem mapowym. Stworzono także profesjonalny system informatyczny, którego chyba największym atutem jest zastępowalność poszczególnych CPR w przypadku poważnej awarii lub ponadprzeciętnej liczby zgłoszeń. W razie nieodebrania zgłoszenia alarmowego przez 30 s zgłaszający zostaje przekierowany do innego CPR, który wysyła formatkę do SK PSP, Policji czy SDM (skoncentrowane dyspozytornie medyczne) właściwych dla miejsca zdarzenia. Dodatkowo na terenie kraju istnieje sześć centrów o rozszerzonej funkcjonalności informatycznej
(CPR-RFI). Centra te mają w zasadzie tę samą właściwość funkcjonalną, co standardowy CPR, jednak wyróżniają się wyposażeniem technicznym – znajduje się w nich serwerowa część hardware oraz software SI WCPR. Na terenie kraju działa poza tym Centrum Nadzoru i Monitoringu Technicznego (CNiMT), zlokalizowane w Radomiu, które zapewnia kontrolę nad działaniem systemu informatycznego obsługującego zgłoszenia w CPR oraz przechowuje i synchronizuje wspólną bazę danych.

Od 2018 r. wszystkie CPR są przygotowane do odbioru zgłoszeń z systemu eCall (ogólnoeuropejski system szybkiego powiadamiania o wypadkach drogowych). To niezwykle istotne, zważywszy że od kwietnia 2018 r. producenci są zobowiązani do montażu w samochodach osobowych i dostawczych produkowanych na terenie UE elementów nadawczo-odbiorczych tego systemu. Komisja Europejska szacuje, że w pełni wdrożony system skróci czas reakcji ratowników o 40 proc. w miastach i o 50 proc.
w terenie niezabudowanym, co może oznaczać uratowanie do 2,5 tys. osób rocznie. Dzięki temu Polska dołączyła wreszcie do krajów, w których system ten w pełni funkcjonuje – warto dodać, że w niektórych państwach europejskich zgłoszenia z tego systemu są przyjmowane już od kilku lat.

Wyzwania

Oczywiście przed SPR stoi wiele wyzwań. Priorytetowe według mnie jest dołączenie Polski do grona krajów, gdzie zgłoszenie alarmowe można przesłać poprzez sms, bez konieczności logowania się w jakimkolwiek systemie. Niewątpliwie takie rozwiązanie ułatwiłoby, choć może należałoby powiedzieć „umożliwiło”, dokonywanie zgłoszeń alarmowych osobom niepełnosprawnym (głuchoniemym), choć niektóre kraje poszły jeszcze dalej i ułatwienia dla osób głuchoniemych objęły również przekaz wideo (poprzez język migowy) czy możliwość przesłania faxu.

Kolejnym wyzwaniem jest zaimplementowanie w CPR nowych narzędzi lokalizacyjnych. Mowa tu o metodzie AML (Advanced Mobile Location). Pozwoliłoby to na zwiększenie dokładności lokalizacji dzwoniącego – jak twierdzą specjaliści z EENA, nawet 4000 razy. Przy zastosowaniu tej usługi błąd lokalizacji wynosi 30-50 m, a nierzadko mniej niż 10 m.

W sferze organizacyjnej moje obawy wzbudza stosunkowo duża rotacja osób zatrudnionych na stanowiskach ONA. Wydaje się to niestety trendem stałym, zważywszy na niskie wynagrodzenie i brak właściwej ochrony prawnej operatorów. Bez znaczącego podwyższenia wynagrodzenia operatorów CPR przy obecnej sytuacji na rynku pracy zatrzymanie tych ludzi, często młodych, ambitnych, otwartych na wyzwania, wykształcanych, bezproblemowo poruszających się w świecie nowych technologii, będzie niezwykle trudne.

Na pewno wyzwaniem będzie również redukcja liczby zgłoszeń niezasadnych. Krokiem we właściwym kierunku była w tej mierze nowelizacja Kkodeksu wykroczeń dokonana z inicjatywy prezydenta RP w 2018 r., która wprowadziła nawet penalizację za blokowanie numeru alarmowego, utrudniające pracę danego CPR. To jednak nie wystarczy. Wydaje się, że niezbędna jest szeroko zakrojona kompania społeczna dotycząca funkcjonowania CPR i wszystkich numerów alarmowych, a także systemowa edukacja dzieci już od najmłodszych lat.

Pewne obawy budzi we mnie również brak otwartości na pełniejszą integrację w ramach SPR. Mam tu na myśli oddanie numeru alarmowego 998 do obsługi w CPR. Wydaje się, że to niechybnie nastąpi, czy tego chcemy, czy nie. Pytanie tylko, co nasza formacja wniesie, aby maksymalnie usprawnić funkcjonowanie systemu na terenie całego kraju i czy wykorzysta doświadczenia Policji, która ten proces ma już za sobą.

st. kpt. dr inż. Łukasz Szewczyk jest dowódcą Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 1  KM PSP w Krakowie
fot. Wikipedia

kwiecień 2019