Szmerek medialny

Rola oficera

Kategoria: Szmerek medialny

Dzisiaj – dość nietypowo – chciałabym przedstawić Państwu nie najnowszą już prasę. Artykuły, o których będzie mowa, opublikowane zostały bowiem w latach 1935 i 1936, a ich autorem jest insp. poż. S. Pągowski. Aż ciśnie się na usta stwierdzenie, że są cokolwiek nieaktualne. Czy aby na pewno?

 

Nie byłam w stanie przejść obojętnie obok tekstu zatytułowanego „Wartości oficera-dowódcy w ideologii Marszałka Józefa Piłsudskiego”. Co prawda Marszałek poświęcał całą swoją uwagę wojsku, jednak – jak zapewnia autor – straż jest organizacją, w której także występują dowodzący i dowodzeni, a obie grupy mają określone zadania i funkcje. I podobnie jak w armii, skuteczność walki z pożarami będzie zależała od cech dowódcy i od tego, jakie rozkazy wyda podczas akcji. Piłsudski określił więc straż pożarną mianem „siostrzycy armii”. Przeczytałam, że od oficerów oczekuje się więcej, jako od przewodników i wychowawców rzeszy szeregowców. Podstawową cechą oficera powinna być umiejętność wyrabiania u swoich podwładnych ambicji i honoru, a co ważniejsze – sami powinni takie cechy mieć. Niestety, już na początku XX wieku pojawiały się wątpliwości, czy faktycznie te cechy u oficerów się pojawiają. Autor zarzuca im chociażby „brak tej odrobiny ambicji, aby interesować się postępami wiedzy pożarniczej i tem, co się dzieje w świecie strażackim”. Lekarstwem na to miałoby być wypracowanie u samych oficerów przekonania, że ich tytuł jest zaszczytem, który pociąga za sobą liczne obowiązki i zadania, przede wszystkim obowiązek doskonalenia się.

Na uwagę zasługuje także podkreślanie ciężaru odpowiedzialności za podwładnych. Jeśli więc dowódca przydziela im określone zadania, to powinny być one dostosowane do umiejętności danej osoby. Z jednej strony musi być ona przecież dobrze przygotowana, żeby im podołać, z drugiej – rozkazy mają odzwierciedlać założony plan działania. Nie mogą być przypadkowe, nieprzemyślane i chaotyczne. Oficer będzie czuł na „swym policzku palący wstyd upokorzenia”, jeśli akcja się nie uda, pożar się rozrośnie, działania strażaków nie będą spójne i skuteczne, a już na pewno, gdy któryś z nich przypłaci nieudaną akcję swoim życiem bądź zdrowiem. Jeśli coś się nie powiedzie, grzechem oficera jest winić za to podwładnych, bo przecież źródłem porażki jest on sam – to on coś zaniedbał lub czegoś w porę nie przewidział.

Rolą oficera jest także dbałość o sprawność fizyczną i psychiczną podkomendnych. Nie oznacza to jednak, że ma nie być wymagający – wręcz przeciwnie. „Każdy dowódca musi w swoim własnym bezpośrednim interesie odczuwać i mierzyć ciągle wartości swych podwładnych.”

Miarą moralności strażactwa mieli być oficerowie zaangażowani, pełni poświęcenia, zapału i przedsiębiorczości. Odsetek ludzi nazywanych przez autora tyłowcami, którzy jedynie liczą na przetrwanie, odbębniając swoje obowiązki po linii najmniejszego oporu, powinien być jak najmniejszy, aby w ogóle o takiej moralności mówić.

Podobne twierdzenia znaleźć można w artykule opublikowanym rok później, zatytułowanym „O powołaniu oficera strażackiego. Więcej obowiązków niż zaszczytów, więcej trosk niż uznania”. Czytamy w nim, że straż potrzebuje światłych oficerów, wykwalifikowanych, dzielnych, wyczuwających swe zadania i realizujących obowiązki. Ich zaletami winny być: wysokie poczucie godności osobistej, rozumiane jako poczucie honoru, prawość, uczciwość, silna wola, wytrwałość, równowaga duchowa i wiara w swe siły. Dzięki temu będą mogli być męscy, samodzielni i odważni. Odwaga jest jednak rozumiana jako wyraz świadomości dotyczącej poskramiania pożaru, następstwo przyjętego planu działania, dowód realizowania woli. „Dużo łatwiej jest odegrać przez chwilę rolę bohatera, niż być stale odważnym, w poczuciu odpowiedzialności, w inicjatywie kierowniczej, w świadomem przezwyciężaniu przeszkód, w sumiennym samokrytycyzmie względem siebie, w poczuciu utrzymywania się na wysokości swego zadania i dobrego kierowania innymi.”

Zdaje się, że to, o czym wówczas pisano, mimo upływu lat wcale nie uległo przedawnieniu. Niewątpliwie świat się zmienia, a nowa rzeczywistość stawia oficerom nieznane dotąd wymagania, narzucone chociażby przez globalizację.. Obecnie muszą stać się wzorem dla strażaków również na tym polu. I nie chodzi przecież jedynie o znajomość języka obcego, a raczej o szeroko pojętą komunikację międzykulturową, czyli rozumienie i bycie rozumianym przez inne audytorium. Niezbędne jest to chociażby podczas misji zagranicznych, a w tych strażacy także uczestniczą. Wyzbycie się stereotypów i krzywdzących opinii o innych narodowościach wymaga wiele pracy i odpowiedniego kształcenia.

Współczesne analizy roli oficerów w różnych służbach pokazują, jak może wpływać na podwładnych złe dowodzenie. Chyba najbardziej obrazowy przykład został przedstawiony w materiale Marka Gorzki pt. „Zmiana systemowa w Polsce w narracjach przedstawicieli grup dyspozycyjnych”*. Autor analizował rozmowy z ludźmi pełniącymi służbę w momencie zmian ustrojowych. Jeden z jego rozmówców wspomina, że młodzi ludzie chcieli pracować, byli zaangażowani, ale „im tę pracę wybito z głowy po prostu […]. A jak próbował się wychylić […] to im skrzydła poobcinano. […]. Wyprodukowano taką masę bezwładną, którą można kierować.” Oficerowie jako kadra dowódcza mają olbrzymi wpływ na całą formację. Mogą ukształtować profesjonalny zespół, który będzie sobie radził w każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji. Mogą też stworzyć masę, będącą zbiorem ludzi bez poglądów i – co gorsze – bez żadnego zaangażowania.

Zmieniają się zasady realizowania obowiązków oficera. Ciekawym przykładem jest analiza przeprowadzona już współcześnie w referacie „Od zarządzania przez rozkazy, do zarządzania na drodze negocjacji”*, którego autorem jest Holender Abraham De Swaan. Wziął on pod uwagę zmiany, które nastąpiły w społeczeństwie na przestrzeni XX wieku. Jego zdaniem zarówno rozwój kapitalizmu i tworzenie społeczeństwa przemysłowego, jak i emancypacja kobiet i rewolucja seksualna – wszystko to ma wpływ na zmianę metody dowodzenia. Kierowanie przez nakazy zmieniło się w kierowanie przez negocjację, co jest odbiciem zmian organizacji relacji międzyludzkich. Główną przyczyną było zmniejszenie dystansu między wszystkimi jednostkami w społeczeństwie, między kobietą i mężczyzną, rodzicami i dziećmi, a także między przyległymi szczeblami w organizacjach, co sprawia, że częściej mówi się o zespole niż o podwładnych i przełożonych. Czy istnieje niebezpieczeństwo, że podczas prowadzenia działań ratowniczo-gaśniczych także pojawią się negocjacje? A może już się zdarzają?

Z jednej strony mamy więc stałe wartości, które niemalże od zawsze miały cechować oficerów, z drugiej nowe wyzwania i modyfikacje narzucane rozwojem społeczeństwa – choć może się zdawać, że brzmi to niczym socjologiczne science fiction. Będąc oficerem PSP, trzeba się w tym odnaleźć, zachować wyznawane wartości, ideały formacji, profesjonalizm, a przy tym nie zgubić siebie. Urlop może być dobrym czasem na rozważania, gdzie się jest, gdzie powinno, a gdzie chce się być na zawodowej ścieżce.

eM.

Data publikacji: lipiec 2015