Szmerek medialny

O dniu strażaka, stereotypach i głupocie

Kategoria: Szmerek medialny

„Mam tak otwarty umysł, że od tego wiatru dostałem aż kataru” usłyszałam ostatnio. I dotarło to do mnie naprawdę we właściwym momencie. Rozmawiałam akurat na temat ubrań specjalnych w złotym kolorze. Zderzyłam się z argumentami natury iście estetycznej: No jasne, będziemy wszyscy chodzili upaćkani i wyglądali jak górnicy. Cóż, każdy może mieć oczywiście swoje zdanie, ale czasem – dla własnego zdrowia i bezpieczeństwa – warto byłoby je zmienić. Pokazują to nasi autorzy w swoich tekstach, więc nie będę się powtarzała. Może umysł czasami warto otworzyć i przyjąć to, co nowe… bez obawy o katar.

Ten często – niezależnie od wiatru – doskwiera osobom mającym uczulenie. A alergenów w dzisiejszym świecie jest naprawdę wiele. Niektórym cieknie z nosa i łzawią oczy, m.in. z powodu kurzu, sierści, pyłków topoli, brzozy, olchy albo traw. Z tymi ostatnimi wiąże się poniekąd moje uczulenie, choć na trawie mogę spokojnie się wylegiwać z radością i bez obaw o jakiekolwiek objawy. Mam uczulenie na głupotę. A ta jest nieodłączną cechą ludzi wierzących święcie, że wypalanie traw jest wprost panaceum na wszelkie związane z ziemią problemy. Przede wszystkim użyźnia... Każdego roku na wiosnę, wraz z przyrodą, odradza się wewnętrzna potrzeba podpalenia łąk. Nie docierają żadne argumenty, żadne badania nie dostarczają dowodów, które mogłyby pokonać ten, żyjący już własnym życiem, zabobon. W tym roku – ze względu na ciepłą zimę – ogień pojawił się już w lutym. W jednym z pogorzelisk, w podwarszawskich Ząbkach, strażacy odnaleźli zwęglone ciało kobiety. Ewidentnie brakuje jakiegoś uniwersalnego środka na użyźnienie… świadomości.

Każda profesja ma swoje święto. Ale czy ktoś – prócz osób, które na co dzień parają się pracą w danym zawodzie – pamięta o tym, w jakim dniu to święto przypada? Najczęściej nie. No, może młodzież szkolna, licząc na większy luz, pamięta o Dniu Nauczyciela. A co z Dniem Strażaka?

Mam wrażenie, że zdecydowana większość społeczeństwa w Polsce wie, że 4 maja to święto tych, co walczą z płomieniami. Na pewno jest to związane z szacunkiem i uznaniem, którym niewątpliwie strażacy się cieszą. To dobry dzień, na uzmysłowienie sobie, że nie jest to stan niezmienny. Formacja przez lata starała się zasłużyć na zaufanie, jednak wcale nie oznacza to, że będzie ono nieprzerwanie trwało przez kolejne dekady. Nawet najbardziej utrwalone wzorce mogą się przecież kiedyś zmienić. Jak świat światem, czarownica ze „Śpiącej Królewny” była zła i nieczuła. Podobnie hrabia Dracula, któremu nie można było przypisać raczej niczego dobrego. Aż tu nagle nadeszła moda na odczarowywanie złych postaci. Filmy pokazują ich historie prawdziwe, albo historie nieznane, a w nich złe postacie stają się dobre, wrażliwe, współczujące, honorowe itp. A dobre wróżki – niezaradne takie, że aż nie da się ich lubić. Przytoczyłam przykład przemian ze świata baśni, wydawałoby się najbardziej niezmiennego ze światów, żeby uzmysłowić, że bez pracy nawet najbardziej utrwalony stereotyp może się zmienić. Wróćmy jednak do Dnia Strażaka.

Co roku obchodzony jest 4 maja, co jednoznacznie łączy się z postacią świętego Floriana. Nie każdy jednak pamięta, że święto to wiąże się także z australijską historią. Podczas pożaru 2 grudnia 1998 r. tragicznie zginęło pięciu strażaków. Ich kolega, na ich cześć i pamiątkę wszystkich strażaków, którzy zginęli na służbie zainicjował święto. Odzew międzynarodowej społeczności był olbrzymi.

W Polsce święto początkowo było tylko zwyczajowe. Stan ten trwał do 1 lipca 2005 r., bo wówczas weszła w życie nowelizacja ustawy o Państwowej Straży Pożarnej, dodająca niezwykle rozbudowany art. 30a w brzmieniu: Dzień 4 maja jest Dniem Strażaka. W uzasadnieniu do projektu można natomiast przeczytać: Tradycyjnie w dniu 4 maja obchodzi się Dzień Strażaka, związany z męczeńską śmiercią Świętego Floriana, zmarłego dokładnie 1700 lat temu w tym dniu; prawdopodobne wydaje się skojarzenie imion Floriana z legendy z Florianusem, który żył około 900 r. we Francji i był czczony jako patron broniący od ognia; stąd też w pewnym okresie historycznym św. Florian zaczął być uznawany za patrona strażaków; wprowadzenie do ustawy o Państwowej Straży Pożarnej normy ustanawiającej Dzień Strażaka w dniu chrześcijańskiego święta Floriana usankcjonuje zwyczaj czczenia pamięci tego świętego łącznie z uhonorowaniem służby strażackiej.

Strażacy świętują ten dzień każdego roku, podczas obchodów ogólnopolskich i lokalnych. Obchodom nie ma końca. Wszystkim towarzyszą życzenia. Przede wszystkim wyrazy uznania i podziwu. W tym roku zapewne znowu dostaną moc podziękowań za poświęcenie, gotowość oraz ratowanie życia i zdrowia, często z narażeniem własnego. Każdego roku, tak naprawdę życzenia są bardzo podobne. Czytałam te z minionych lat, żeby w moich się nie powtarzać. I przyznaję, że to trudne. Nie mogę życzyć Wam mniej wyjazdów, bo to tak oklepane, że nawet pewnie nie zostanie zapamiętane. Życzę więc otwartego umysłu, żebyście mogli przyjmować nowe, lepsze i bezpieczniejsze rozwiązania niezależnie od kolorów. Życzę niezawodnego sprzętu, ciężkiej pracy nad szlifowaniem własnych umiejętności, bo nigdy nie jest dość przygotowań do wykonywania zawodu, który może zagrażać życiu. Życzę więc żądzy wiedzy, nieustannego doskonalenia i pasji. Z tym nie będę oryginalna – życzę, żeby to, co robicie, każdego dnia przynosiło coś więcej niż pieniądze, rzecz nieocenioną – satysfakcję.

eM.