Sport i rekreacja

Twardziele na starcie

Kategoria: Sport i rekreacja

Piękna gotycka toruńska starówka oraz licznie zgromadzeni mieszkańcy i turyści w ostatni weekend czerwca już po raz ósmy byli świadkami widowiskowego wydarzenia.

Od 30 lat strażacy z całego świata rywalizują o tytuł Najtwardszego Strażaka w dwóch formułach: europejskiej Toughest Firefighter Alive oraz amerykańskiej Firefighter Combat Challenge. Toruń to jedyne miejsce na świecie, gdzie strażacy w czasie jednej imprezy sportowej mogą rywalizować w obu formułach – TFA i FCC równocześnie. A że Komenda Miejska PSP w Toruniu to prawdziwi organizacyjni profesjonaliści, impreza ta z roku na rok cieszy się coraz większym zainteresowaniem.

W pocie i spiekocie

Do rywalizacji stanęło 299 zawodników. Do stałych już uczestników z Niemiec, Wielkiej Brytanii, Francji, USA, Słowenii, Estonii, Litwy, Czech, Austrii, Gibraltaru oraz Polski dołączyli w tym roku strażacy z Włoch, Portugalii, a nawet Nowej Zelandii. Oprócz indywidualnych zmagań zawodnicy walczyli także w konkurencjach tandemów i sztafet. Konkurencję tandemowąpodzielono na cztery kategorie: w tandemie męskim zwyciężyła Warszawa przedLitwą i Szczecinem, w tandemie żeńskim najlepszy okazał się duet niemiecko-słoweński, który pokonał Niemki oraz Estonki, wtandemie 40+ wygrał duet ze Szczecina przed Niemcami i Wielką Brytanią, zaś w tandemie mix triumfowaliSłoweńcy przed Bielsko-Białą i Litwą.

Drugi dzień mistrzostw to również formuła Firefighter Combat Challenge, rywalizacja indywidualna oraz finały bardzo widowiskowych sztafet, których mistrzami zostali Litwini przed dwiema sztafetami z zachodniopomorskiego. Indywidualnie rywalizowano w trzech kategoriach wiekowych. Kolejność w najmłodszej kategorii: 18-39 lat okazała się również kolejnością w kategorii OPEN. Bezkonkurencyjny był Laurynas Urbonavicius z Litwy, zwyciężając z czasem 1:22:68, który pokonał swojego kolegę Jurgisa Rumiancevasa (1:23:68) oraz Radosława Komorka ze Szczecina (1:23:97). Ubiegłoroczny zwycięzca Rafał Bereza tym razem musiał zadowolić się miejscem czwartym. W kolejnej kategorii – 40-44 lata dwa pierwsze miejsca należały do Polski: Marka Kamińskiego ze Szczecina oraz Radosława Gwadera z Choszczna (ubiegłoroczny zwycięzca), a trzecie do Joachima Posanza z Niemiec. W kategorii 45+ zwyciężył Francuz Vincent Heiligenstein przed Mariuszem Lasotą z Białogardu i Herbertem Krennem z Austrii. Triumfator tej kategorii wiekowej sprzed roku Marek Garbicz z Choszczna tym razem był siódmy. Wśród „twardych pań” zwyciężczynią została Matej Pretnar ze Słowenii przed Anją Hartmann z Niemiec i Agnieszką Figułą.

Mistrz oddał koronę

W ostatnim, trzecim dniu mistrzostw odbyła się wyczekiwana przez kibiców i zawodników europejska formuła Toughest Firefighter Alive. Po raz pierwszy w historii gospodarzem Mistrzostw Europy (TFA), które zawsze rozgrywano w Niemczech, była Polska, a konkretnie Komenda Miejska PSP w Toruniu. Podobnie jak w FCC, rywalizacja toczyła się w niej w trzech kategoriach wiekowych.W przedziale 18-39 lat z wyraźną przewagą, bo aż blisko 15 s, wygrał Lukáš Novák z Czech. Drugie miejsce wywalczył wielokrotny triumfator TFA w Toruniu Marcin Zdziebło z KP PSP Żory, a trzecie Vit Malenovsky z Czech.W kategorii 40-44 lat tak jak rok temu najlepszy okazał się Marek Kamiński ze Szczecina, pokonując Niemców Joachima Posanza oraz Alexandra Meyera.W kategorii 45+ wygrał natomiast Daniel Kouril z Czech. Drugi był Herbert Krenn z Austrii, a trzeci Mariusz Lasota. Ubiegłoroczny zwycięzca Zbigniew Miciak z Golubia-Dobrzynia, choć był tym razem szósty, z czasem 10:27:14 ustanowił swój rekord życiowy. Wśród kobiet w TFA zwyciężyła Mateja Pretnar. Druga była Agnieszka Figuła, a trzecia – Michaela Ticha z Czech. W kategorii OPEN najlepszy był Lukáš Novák. Kolejne miejsca zajęli Marcin Zdziebło i Vit Malenovsky.

Zwycięzcą Mistrzostw Europy i zdobywcą pucharu przechodniego oraz tytułu Najtwardszego Strażaka został Lukáš Novák. W finale finałów Najtwardszym z Najtwardszych, czyli zwycięzcą obu formuł – TFA i FCC, został natomiast Laurynas Urbonovicius.

Tak jak w ubiegłym roku, także na tegorocznych zawodach było kilka niespodzianek. W sporcie już tak bywa – raz się wygrywa, innym razem trzeba przełknąć gorycz porażki. To, co jednak łączy wszystkich startujących tu zawodników, to niesłabnący duch sportowej rywalizacji, a przede wszystkim nieznająca granic strażacka przyjaźń.

red.

fot. Stanisław Sowa, Bogdan Romanowski/arch. „Przeglądu Pożarniczego”

lipiec 2016