Rozmaitości

Rozwój to podstawa

Kategoria: Rozmaitości

Koło Naukowe Działań Gaśniczych SGSP zorganizowało w ubiegłym roku seminarium na temat rozwoju osobistego.

Miałem przyjemność je poprowadzić. Choć w tej dziedzinie sam jestem wiecznym studentem, to mogłem podzielić się spostrzeżeniami, których brakowało mi, gdy byłem w służbie kandydackiej. Odbiorcami wykładów mieli być podchorążowie, ale swoją obecnością na auli zaskoczyli nas mł. kpt. Maciej Maczkowski, który przyszedł wysłuchać wykładu swojego dawnego wychowanka, oraz liczna grupa studentów cywilnych. Celem seminarium było uświadomienie słuchaczom, jak wiele zależy od nich samych, a także faktu, że ich teraźniejsza praca nad sobą i nauka wyda owoce w przyszłej służbie.

O samorozwoju słów kilka

Pierwszy wykład dotykał tematu rozwoju. Każdy z nas ma inny pakiet umiejętności, cech charakteru, przyzwyczajeń. A także pewien talent, czyli coś, do czego mamy szczególną predyspozycję, co wychodzi nam dobrze i w co warto inwestować.

John Maxwell postawił tezę, że jeśli oszacujemy poziom naszych wrodzonych zdolności w skali dziesięciopunktowej, to przez całe nasze życie możemy je rozwinąć o dwa, maksymalnie trzy punkty. Jeśli więc ratownictwo medyczne idzie mi na dobrą siódemkę, to mogę po latach, przez swoją pracę i naukę, zostać dziesięciopunktowym ekspertem. Jeśli zaś w obliczeniach i zadaniach naukowych mam słabą trójkę, to dużo pracy będę musiał wykonać, by osiągnąć przeciętny poziom piątki lub szóstki, przy czym szansa zostania ekspertem w tej dziedzinie jest bardzo mała. Dlatego rozwój zaczyna się od przyjrzenia się sobie, spróbowania sił w różnych dziedzinach, by odkryć swoje predyspozycje, a potem konsekwentnie w nie inwestować.

Jak jednak pokazuje życie, wielu utalentowanych ludzi nie osiąga długotrwałego sukcesu, bo skupiają się tylko na pracy nad swoim talentem. Ludzi rozwijających coś więcej niż tylko talent John Maxwell nazywa ludźmi o TALENCIE+. W straży pożarnej, jak i w życiu, przydatne są różne umiejętności i cechy. Wśród nich chciałem podkreślić szczególnie tzw. umiejętności miękkie, czyli związane z cechami interpersonalnymi, komunikatywnością i cechami charakteru. Nie są ważniejsze od umiejętności typowo technicznych, zawodowych (tzw. twardych), bywają jednak często traktowane po macoszemu. Są to m.in. umiejętności organizacyjne (zarządzanie pracą swoją i cudzą – szczególnie ważne dla przyszłych dowódców), dydaktyczne (uczenia siebie i innych, ale również przedstawiania swoich pomysłów i projektów) i komunikacyjne (precyzyjnego wyrażania myśli, nawiązywania kontaktów, wysławiania się). Zwróciliśmy także uwagę na siłę naszego charakteru – budowanie swojego ja na podstawie tego, jakimi ludźmi jesteśmy, a nie tego, co myślą o nas inni, a także motywację, etykę pracy oraz ogólno rozumiane zdrowie i równowagę psychiczną. Szczególnie te ostatnie cechy są ważne dla naszego rozwoju i zachowania pewnego balansu między pracą, służbą a domem rodzinnym, hobby i wypoczynkiem.

Braki w tych dziedzinach mogą przeszkodzić w pełnym wykorzystaniu swojego talentu. Rozwój to nauka na wielu płaszczyznach, a talent to naprawdę nie wszystko. Co warto podkreślić, studia polegają nie tyle na zdobywaniu wiedzy, co na przygotowaniu się do przyszłej pracy i życia. Tu nikt nie poprowadzi nas za rękę. SGSP daje olbrzymie możliwości, kadrę, materiały, staże, kontakty zagraniczne – jest to studnia, z której możemy czerpać, ale nikt tego za nas nie zrobi. Jak powiedział amerykański mówca William Bryan, „przeznaczenie nie jest sprawą przypadku, ale sprawą wyboru; nie jest czymś, na co należy czekać – jest czymś, co należy osiągnąć”. Nasz rozwój zależy wyłącznie od nas, nie warto szukać wymówek. Jeśli się nie rozwijamy, zostajemy w tyle.

Podchorążowie oczami zawodowców

Przygotowując materiał na drugą cześć wykładu, skonsultowałem się z dowódcami zmian z kilku JRG z Warszawy, by mieć szersze spojrzenie. Pamiętając swoje doświadczenia z czasów, kiedy byłem podchorążym i uwzględniając obecne jako opiekuna studentów na praktykach, chciałem ukierunkować przyszłych oficerów i przedstawić obserwacje dowódców. Pierwszą sprawą było rozprawienie się ze stereotypami.

Jeszcze jako kandydat na podchorążego często słyszałem zwroty opiewające naszą wyjątkowość: „kwiat polskiej młodzieży”, „najlepsi z najlepszych”, „duma pożarnictwa” – to tylko niektóre z nich. Aby zostać studentem, należało przejść przez trudną rekrutację: pokonać wielu kandydatów, wykazać się wiedzą i sprawnością. Ponadto – badania psychologiczne, lekarskie i przetrwanie unitarki. Absolwenci tych zmagań dobrze pamiętają te chwile, nerwy, stres, niepewność, a na końcu zasłużoną dumę podczas ślubowania. Jeśli jednak spojrzymy na rekrutację podczas zwykłego naboru do straży, organizowanego przez komendy miejskie i powiatowe, okaże się, że nie tylko nam było tak ciężko. Jeśli porównamy statystyczną liczbę chętnych na miejsce w SGSP i na wakat w komendzie, możemy się mocno zdziwić, podobnie gdy porównamy wymagania dla obu grup kandydatów. Podczas wykładu zestawiliśmy te dane.

Kiedy pójdziemy już do pracy, nasi koledzy i podwładni będą patrzyli, co ten „kwiat młodzieży” sobą reprezentuje. Pamiętać również należy, że kończąc studia, niejako przeskakujemy 10-15 lat służby, zostając od razu oficerami (w porównaniu do stażystów – szeregowych strażaków), ale nie zmienia to faktu, że potrzebujemy zdobyć jeszcze dużo doświadczenia. Skoro jesteśmy młodymi adeptami pożarnictwa, musimy mieć szacunek do tych, którzy byli przed nami – tych, którzy może mają dużo niższy stopień, ale znacznie przewyższają nas doświadczeniem, stażem służby albo wiekiem. Nie jesteśmy ważniejsi niż inni funkcjonariusze na zmianie służbowej czy w wydziale. Jednak fakt, że jesteśmy absolwentami SGSP i oficerami, zobowiązuje nas do rzetelnej pracy, odpowiedzialności za siebie i innych oraz zaangażowania w służbę.

Ważnym aspektem wykładu były również praktyki podchorążych w warszawskich JRG. Niemal wszyscy dowódcy zmian, z którymi się kontaktowałem, zaznaczyli, że na służbę stawiają się u nich bardzo różni ludzie. Ale cechą, którą zauważyliśmy wszyscy, jest pewne zagubienie i brak umiejętności odnalezienia się w toku służby. Wszyscy praktykanci (czy to podchorążowie, czy kadeci) powinni przychodzić do JRG z zamiarem poznania codziennego życia jednostki, a nie tylko zaliczenia wyjazdów do zdarzeń. Praktyki mają przygotować do każdego aspektu służby – również kontaktów z ludźmi. Warto więc w pełni uczestniczyć w służbie: w zdarzeniach, szkoleniu, pracach gospodarczych, porządkowych, administracyjnych. I znów wraca myśl, że nikt nas niczego nie nauczy, jeśli nie będziemy chcieli. Powinniśmy wychodzić z inicjatywą, pytać, obserwować. O postrzeganiu podchorążych decyduje nie tylko zestaw ich umiejętności zawodowych, lecz także umiejętności miękkie, które determinują ich zachowanie, komunikację i współpracę z pozostałymi strażakami.

Kolejnym wnioskiem z wykładu była propozycja, by praktykanci przychodzili na kilka służb po kolei (np. przez kilka tygodni) na tę samą zmianę, w jednej JRG. Można się spodziewać, że zwiększyłoby to ich zaangażowanie w służbę, bo byliby stale w jednym miejscu i pracowaliby z tymi samymi ludźmi. Ponadto, zdobywaliby wiedzę i umiejętności, biorąc udział w całym cyklu doskonalenia zawodowego dla zmiany w JRG, zaś podsumowanie tych praktyk mogłoby zakończyć się opinią dowódcy zmiany. Oczywiście, jest to tylko pomysł pozbawiony ram administracyjno-organizacyjnych, ale – co warto zauważyć – zbliżony do aktualnie prowadzonych szkoleń podstawowych w zawodzie strażak.

Przywództwo w warunkach bojowych

Podczas ostatniej, trzeciej części wykładu rozmawialiśmy o istocie przywództwa i współpracy w służbie. Kwestie te były już poruszane na łamach PP. Wspomnieć należy jednak o jeszcze innym, powiązanym z przywództwem aspekcie. Otóż jeszcze 20 lat temu oficerowie byli rzadkością w podziale bojowym. Statystyki opisujące system zmianowy w PSP potwierdzają tę tezę: „procentowy udział kadry oficerskiej w ogólnej liczbie strażaków pełniących służbę w rozkładzie zmianowym wzrósł z 0,84% w 1991 r. do 8,10% w 2011 r.”*. Co z tego wynika? Otóż środowisko podziału bojowego – tak jak w wojsku na tzw. pierwszej linii – nie jest naturalnym miejscem dla oficerów. W wojsku to sierżant dowodził oddziałem, a porucznik zajmował miejsce w sztabie i przydzielał zadania. Podobnie w straży pożarnej – podział bojowy jest miejscem, gdzie wykonuje się konkretną, fizyczną pracę, często w trudnych warunkach. Skoro jednak jako młodzi oficerowie chcemy być częścią tej pracy – to musimy się do niej dopasować i jej nauczyć, jednocześnie okazując szacunek i takt ludziom, którzy już tam są. Nie przychodzimy do JRG, by udowodnić brak wiedzy czy kompetencji pracownikom, ale by im w przyszłości pomóc, przeszkolić, poprowadzić. Nasza codzienna praca będzie najlepszą wizytówką.

Zaczynając pracę w JRG, założyłem, że nie przyszedłem tu naprawiać świata, ale uczyć się, obserwować, analizować i zbierać pomysły. Gdy zostałem dowódcą sekcji, mogłem wprowadzać je w czyn, znając swoje środowisko, jego zalety i wady. Bo jak to się mówi w ratownictwie – działania powinno się zawsze poprzedzić solidnym rozpoznaniem.

kpt. Marek Wyrozębski jest dowódcą zmiany w JRG 3 w Warszawie
Dziękuję reprezentantom Koła Naukowego Działań Gaśniczych przy SGSP za zaproszenie na seminarium, jego uczestnikom za obecność, a dowódcom z warszawskich JRG za konsultacje merytoryczne.

*System zmianowy i codzienny oraz według pionów służby, 20 lat Państwowej Straży Pożarnej, Wydawnictwo SA PSP, Kraków, 2012, str. 167.

1   2

fot. Remigiusz Popek 

Podpisy do zdjęć:
Fot. 1 Typy podchorążych na podstawie krzywej Gaussa. Omówiono pięć najbardziej charakterystycznych grup podchorążych i ich cechy.
Fot. 2. TALENT+ wybrane umiejętności i wartości przydatne w służbie

luty 2017