Historia i tradycja

Krótkie dzieje przepisów przeciwpożarowych (cz. 11)

Kategoria: Historia i tradycje

Opisując przepisy lat 70., a nawet i 60. ubiegłego wieku, wkraczamy na obszar historii wciąż żywej, bo pracują jeszcze w Państwowej Straży Pożarnej ludzie pamiętający ich stosowanie.

W latach 60. ciężar wiedzy merytorycznej zaczęto przenosić z przepisów rangi ustaw i rozporządzeń do zarządzeń i wytycznych. Tendencję tę rozwinięto w latach 70. Tak doszło do sytuacji, w której przepisy tworzyła i wprowadzała w życie władza co prawda rangi centralnej, ale szczebla niższego niż ministerialny. System ten okazał się bardzo wygodny. Przede wszystkim dawał większą możliwość wpływania na otoczenie specjalistom danych dziedzin, a jednocześnie mniej był uzależniony od meandrów procesu legislacyjnego. Zatem uzupełnianie niedomówień, czy też niedoregulowań ustaw i rozporządzeń przebiegało szybko i sprawnie. W ten sposób kolejne dziedziny życia społecznego ubierano w następne, coraz to bardziej szczegółowe instrukcje.

Kłopoty ze „130”

Procesy te najlepiej widać na najbardziej niewdzięcznym z przepisów. Regulująca sprawy budowlane ustawa „130”, mimo że bardzo obszerna i skomplikowana, wymagała uzupełnień i komentarzy. Żeby w pełni wykonać jej dyspozycje, należało skorzystać z jeszcze kilkunastu kolejnych wytycznych, zarządzeń i instrukcji. Na przykład: klasa A odporności ogniowej elementu budowlanego stanowiła zaledwie ogólny wymóg, a konkretny element musiał go jakoś spełnić – i to rękoma majstra na budowie, tylko jak? Oczywiście wszystko powinien wiedzieć projektant, co wyrysował ściany, stropy i schody, czerpiący wiedzę z katalogów producentów, publikacji instytutów badawczych i kolejnych wytycznych... Ale w ten sposób wiedza stała się tajemną, a więc kosztowną. A poczciwe w swej wymowie prawo przedwojenne stanowiło po prostu, jakiej grubości ma być mur i nie tylko każdy majster, ale nawet każdy jego pomocnik wiedział, jak go wykonać.

Można oczywiście tłumaczyć nowy kształt przepisów wymogami postępu, ale konieczność krzyżowego wręcz godzenia kilku wymagań powodowała, że w odczytywaniu przepisów gubili się i specjaliści. Przeciętny obywatel nie był (i nie jest) w stanie osobiście sprawdzić, czy wszyscy wykonawcy jego inwestycji tak po prostu nie oszukują lub się nie mylą. Tworząc tak skomplikowane przepisy, zaniedbano coś, co wszystkim ułatwia życie, mianowicie ustandaryzowaną prostotę. Zaprzepaszczono ją trwale w latach 60. i już nigdy do niej nie wrócono. Za to próbowano objaśnić wszystko nowymi wytycznymi i instrukcjami, które w praktyce same w sobie często zastępowały znienawidzoną „130”. Oto niektóre z nich.

Minister budownictwa pod koniec lat 60. wydał szereg zarządzeń dotyczących projektowania konkretnych obiektów: bibliotek, stacji sprężarek powietrznych, stołówek studenckich, pływalni letnich, domów rencistów, zajezdni wózków akumulatorowych, żłobków itd. Ale były też zarządzenia o wymowie ogólnej, jak: Określanie odporności ogniowej elementów konstrukcji budowlanych, Prawidłowy zakres stosowania drewna w budownictwie, Wymiana pokryć dachowych w budynkach wiejskich, Stosowanie urządzeń gaśniczych i samoczynnych urządzeń sygnalizacji alarmowo-pożarowej. Do tego doszły bardzo ważne wytyczne Instytutu Techniki Budowlanej: Stosowanie styropianu w budownictwie, Obliczanie odporności ogniowej przegród budowlanych pod względem izolacyjności cieplnej, Ocena odporności ogniowej konstrukcji budowlanych.

Miejmy na względzie, że poszczególne resorty (np. górnictwo, przemysł chemiczny, transport) wydawały od kilku do kilkunastu rozporządzeń i zarządzeń, dotyczących ochrony przeciwpożarowej. Niektóre warto choć wymienić: Eksploatacja kotłów pyłowych, gazowych i olejowych (1972), Ochrona obiektów budowlanych od wyładowań atmosferycznych (1972), Budownictwo baz ropy i produktów naftowych oraz rurociągów dalekosiężnych do transportu ropy naftowej (1973), Stosowanie urządzeń gaśniczych, zraszaczowych oraz sygnalizacji alarmowo-pożarowej w bazach paliw (1976).  

Zmiany organizacyjne w zakresie ochrony przeciwpożarowej

Wytyczne i instrukcje nie wyczerpywały wszystkich działań w zakresie zapobiegania pożarom, które podjęto w latach 70.

Mandaty

Uregulowano kwestię nakładania mandatów. Trzeba wiedzieć, że mandat to środek karny, a zasadą prawną jest, że jeśli ukarano już kogoś za jakiś czyn, to nie podlega on innym karom, chyba że wyczerpał definicję przestępstwa. W związku z tym, gdy szereg czynów zabronionych nazwano wykroczeniami, system stał się mniej opresyjny, a bardziej przystający do wagi popełnianych czynów, zatem – skuteczniejszy w stosowaniu.

Zasadniczą regulacją był tu nowy Kodeks wykroczeń [1], regulujący w art. 82 sprawy nieostrożnego obchodzenia się z ogniem i nieprzestrzegania przepisów dotyczących zapobiegania pożarom i ich zwalczania. Jako wykroczenie traktowano: brak urządzeń lub sprzętu przeciwpożarowego, utrudnianie czyszczenia i brak napraw kominów oraz przewodów dymowych, niewłaściwą eksploatację urządzeń energetycznych lub cieplnych, za bliskie stawianie stert, naruszanie zakazów obowiązujące w lasach, brak zabiegów profilaktycznych w lasach, rozniecanie ognisk w pobliżu mostów drewnianych lub przejeżdżanie przez nie z otwartym ogniem lub z niezamkniętym paleniskiem oraz pozostawianie małoletniego do lat 7 w okolicznościach umożliwiających mu wzniecenie pożaru. Za te czyny i zaniechania groziły areszt, grzywna albo kara nagany.

Kodeksowi wykroczeń towarzyszyło nowe prawo, regulujące sposób postępowania w sprawach o wykroczenia [2], na podstawie którego uprawnienie do nakładania grzywien w drodze mandatu karnego nadano również funkcjonariuszom ochrony przeciwpożarowej wojewódzkich, rejonowych i terenowych zawodowych komend straży pożarnych oraz resortowej służby przeciwpożarowej [3]. Rozporządzeniem MSW z 1972 r. [4] upoważniono funkcjonariuszy pożarnictwa do nakładania grzywien w drodze mandatu karnego za wykroczenia określone w art. 82 § 1 Kodeksu wykroczeń. Upoważnienia do nakładania grzywien wydawali im: terenowy organ administracji państwowej stopnia wojewódzkiego funkcjonariuszom pożarnictwa pełniącym służbę w terenowych jednostkach ochrony przeciwpożarowej oraz główny inspektor ochrony przeciwpożarowej (starszy inspektor ochrony przeciwpożarowej) funkcjonariuszom pożarnictwa pełniącym służbę w resortowych jednostkach ochrony przeciwpożarowej. Jednocześnie określono zawartość upoważnienia do nakładania grzywien. Czyli na mocy obowiązujących praw grzywny mogli nakładać tylko mundurowi zawodowcy, a nie ochotnicy i cywile.

Wkrótce władze doszły do wniosku, że mandatowanie to jedna z najskuteczniejszych form oddziaływania na społeczeństwo, więc już w 1976 r., po wejściu w życie nowej ustawy o ochronie przeciwpożarowej i po reformie terytorialnej kraju, strażacy ochotnicy zyskali prawo do nakładania grzywien za wykroczenia z zakresu ochrony przeciwpożarowej [5]. Kto wie, czy to nie upoważnienie do nakładania mandatów przybliżyło ochotnicze straże pożarne stylem działania do ORMO bardziej niż zarządzenia komunistów z lat 40…

Jako ciekawostkę można podać fakt, że przepisy ówczesnego Kodeksu wykroczeń dotyczące spraw ochrony przeciwpożarowej obowiązywały aż do 2010 r., gdyż wieloletnie starania strażackich władz o ich urealnienie spotykały się z kompletnym niezrozumieniem czynników politycznych.

Naukowość

Na początku lat 70. powołano do życia dwie jednostki organizacyjne, których samo istnienie musiało podnieść poziom działań zapobiegawczych, mianowicie Wyższą Oficerską Szkołę Pożarniczą w Warszawie w 1971 r. [6] (poprzednio – Szkoła Oficerów Pożarnictwa nienadająca tytułów inżynierskich) oraz w 1972 r. [7] Ośrodek Badawczo-Rozwojowy Ochrony Przeciwpożarowej w Józefowie-Dębince. Ich zaistnienie spowodowało nie tylko zgromadzenie kadry naukowej, ale również zebranie literatury, powstanie wydawnictw, pobudzenie intelektualne dziesiątków ludzi, co było wartością samo w sobie.

Nowa ustawa o ochronie przeciwpożarowej i reforma administracyjna kraju

W połowie lat 70. wprowadzono zmianę w systemie administrowania krajem, zwaną reformą. Zmiany te sięgnęły o wiele dalej niż kształt terytorialny województw, których z 15 zrobiono 49. Straciły byt rady narodowe, a w ich miejsce pojawiły się „terenowe organy administracji państwowej” szczebla wojewódzkiego i – co było zaprzeczeniem istoty zmian, polegającej na likwidacji powiatów – rejonowego, choć formalnie niżej województwa miała być tylko gmina. Po prostu nazwę powiatu zastąpiono rejonem. Tak Polska z kraju rad stała się krajem rejonów. W ślad za tym w straży pożarnej nastąpiła reorganizacja, uwidoczniona w treści nowej ustawy o ochronie przeciwpożarowej [8] z 1975 r. Nowa ustawa pokazała, że prawo Mikołaja Kopernika o zasadzie wypierania z rynku pieniądza lepszego przez gorszy może opisywać również sposób zarządzania bezpieczeństwem pożarowym. O ile bowiem w ustawie z 1960 r. na plan pierwszy wysunięto zadaniowość, o tyle w nowej najważniejsza była podległość administracyjna, ukazana zresztą w całkiem chaotycznym układzie. Określono bowiem, że terenowe organy administracji państwowej stopnia wojewódzkiego (czyli wojewodowie) i podstawowego (czyli gminy, ale wkrótce wykształciły się „rejony”) wykonują zadania ochrony przeciwpożarowej, w tym sprawują kontrolę przestrzegania przepisów o ochronie przeciwpożarowej oraz zapewniają na terenie miast i gmin zasoby wody do gaszenia pożarów. Cele te realizują przy pomocy komend straży – „tworzonych” przez nie, choć przecież już wcześniej istniały. W praktyce oznaczało to pozbawienie komendantów SP właściwości organów administracji, bo nie mogli już samodzielnie wydawać decyzji administracyjnych. Stali się jakby doradcami terenowych organów administracji państwowej szczebla… i wykonawcami ich poleceń. Całkiem interesujące jest, jakie polecenia wydawali zawodowcom kompletni laicy?

Co gorsza, nowy, ustawowy układ kolejności zadań dla straży pożarnych był taki: po pierwsze prowadzić akcje ratownicze w czasie pożarów, po drugie brać udział w zapobieganiu pożarom, po trzecie organizować szkolenia pożarnicze, a po czwarte wykonywać „inne zadania” z zakresu ochrony przeciwpożarowej. W ustawie z 1960 r. najpierw było zapobieganie. W części zapobiegawczej ustawa z 1975 r. w zasadniczych zrębach naśladowała przepisy swej poprzedniczki, z położeniem nacisku na bezpieczeństwo „zakładów”, pod którym to sformułowaniem rozumiano wszelkie mienie będące we własności państwa.

Ustawowy porządek doregulowano rozporządzeniem (tym dopuszczającym możliwość nakładania mandatów przez członków OSP), które ukazało się pod koniec pierwszej połowy 1978 r., w głównych założeniach powielając treść poprzedniego (z 1969 r.). Nakazywano spisywanie protokołu z kontroli, ale jeśli nie stwierdzono nieprawidłowości, cała sprawa kończyła się notatką służbową, co miało sens. Dalej jednak następowała komplikacja, bo protokół był podstawą do działań władczych terenowych organów administracji państwowej, czyli do wydania decyzji administracyjnej, nakazującej usunięcie uchybień i nieprawidłowości. Czyli inna instytucja prowadziła postępowanie, a przedstawiciel jeszcze innej składał pod nim swój władczy podpis. W razie szczególnych zaniedbań organ stopnia wojewódzkiego mógł zakazać eksploatacji pomieszczeń lub zakazać używania maszyn i urządzeń. Bardzo przytomnie zapisano, że jeśli stwierdzono naruszenie obowiązków wynikających bezpośrednio z przepisów prawa, należało wszcząć egzekucję administracyjną lub skierować sprawę do kolegium do spraw wykroczeń. Uwaga o wszczynaniu postępowania egzekucyjnego wobec obowiązków wynikających bezpośrednio z przepisów prawa była jak najbardziej zasadna i szkoda, że nie przeniesiono jej do współczesnych przepisów, tj. do ustawy o PSP – to uprościłoby szereg postępowań i odciążyło organy od długotrwałego udowadniania, że stwierdzoną nieprawidłowość porządkową należy natychmiast usunąć.

Ustawowe zmiany w zapobieganiu pożarom miały poważne długofalowe skutki uboczne, polegające na obniżeniu rangi zapobiegania pożarom wśród zawodowej braci strażackiej. Przecież formalnie oderwano od straży pożarnych decyzyjną część myślenia o ochronie przeciwpożarowej! Niby niewiele to zmieniało, bo i tak strażacy mieli wiedzę, chodzili na kontrole, spisywali protokoły i przygotowywali projekty decyzji administracyjnych, ale ranga tych działań i dokumentów musiała w oczach komendantów spaść, skoro i tak pod nakazem widniał podpis kogo innego, nie ich. Uszeregowanie zadań strażaków w kolejności: najpierw gasimy, a potem nie tyle nawet zapobiegamy pożarom, co bierzemy udział w tym zapobieganiu, trudno wytłumaczyć czym innym, jak kompletną niewiedzą lub niechęcią czynników decyzyjnych (przy czym jedno nie wyklucza drugiego) do działalności zapobiegawczej. Można tu postawić pytanie: Jaki jest sens wzięcia udziału w zapobieżeniu pożarowi, który już się wydarzył...?

Prawdę mówiąc, ówczesne ustawowe zmiany z perspektywy czasu wyglądają jak przygotowanie gruntu pod całkowite przeniesienie zapobiegania pożarom do cywila. Szczególny wpływ wywarły one na kształt szkolnictwa pożarniczego, co autor zna z autopsji. Bardzo wygodna, a prostacka myśl: „Po co mi te przepisy (zapobiegawcze), jak będę gasił pożary!” zyskała praktyczny sens, oczywiście z absolutną szkodą dla gaszenia pożarów. Niestety, ludzie tak myślący nie sprawowali wyłącznie funkcji prądowników czy toporników, bo za kilka czy kilkanaście lat zostawali komendantami SP wszystkich szczebli, wpływając w sposób istotny na kierunek rozwoju ochrony przeciwpożarowej.

Z drugiej strony, musiał istnieć poważny opór wszelkiej administracji cywilnej przed przejęciem zadań zapobiegania pożarom. W tym samym czasie, gdy regulowano sposób wydawania decyzji administracyjnych przez władze cywilne, ukazało się zarządzenie [9] o konieczności uzgadniania pod względem ochrony przeciwpożarowej założeń techniczno-ekonomicznych inwestycji budowlanych (czyli projektów, na podstawie których wznoszono budynki). Uzgodnienia należało dokonać z rzeczoznawcą do spraw zabezpieczeń przeciwpożarowych zatrudnionym w biurze projektowym. Jeśli takie biuro nie miało rzeczoznawcy, uzgodnienia dokonywano z „właściwym terenowym organem administracji państwowej szczebla wojewódzkiego”, co wprost wskazuje niby władzę cywilną, ale w praktyce trafiano do komend wojewódzkich SP. Władze cywilne nie dysponowały bowiem żadną przydatną tu wiedzą. Ta od lat, a właściwie od zawsze, związana była z zawodowymi strażami pożarnymi i strażakami. To z tego środowiska wywodziła się i wywodzi większość rzeczoznawców. Ustalenie zaś, że projekty budynków mają być uzgadnianie w komendach SP, ostatecznie powodowało, że nasza formacja, mimo „reform”, miała istotny wpływ na projektowanie m.in. następujących budynków: wyższych niż 25 m; przeznaczonych dla grup liczących powyżej 50 osób (kina, teatry, cyrki); szpitali, domów opieki społecznej, zakładów pracy zatrudniających inwalidów; obiektów biurowych, internatów, hoteli; zakładów poprawczych, więzień i aresztów śledczych; archiwów, muzeów, bibliotek; budynków produkcyjnych i magazynowych wysokich kategorii zagrożenia pożarowego. Sprawdzano m.in. następujące zagadnienia (nazwy ówczesne): usytuowanie względem sąsiednich obiektów, kwalifikację obiektu do KNP i zagrożenia wybuchem, obliczenia wielkości obciążeń ogniowych i stref pożarowych, ustalenie klasy odporności ogniowej budynku, określenia stopnia rozprzestrzeniania się ognia, wyposażenia obiektu w klapy odciążające, w klapy dymowe, urządzenia sygnalizacji pożaru, urządzenia gaśnicze, wentylacyjne, światła bezpieczeństwa oraz zapewnienie dojazdu jednostkom straży pożarnych.

Jak widać, zakres do sprawdzenia był duży i obejmował tyle elementów, że ciężko wymienić je z pamięci, a ich prawidłowe zastosowanie wymagało całkiem konkretnej wiedzy specjalistycznej, wręcz inżynierskiej. Siłą rzeczy wiedza ta musiała obejmować wszystkie nauki ścisłe na poziomie wykonywania samodzielnych obliczeń projektowych i rysunku technicznego. Konieczność jej pochłonięcia w programie rozszerzonym o pożary i meandry budownictwa musiała natrafiać na opór każdego środowiska, jako czegoś niezmiernie skomplikowanego i trudnego do ogarnięcia. Stan ten trwa zresztą trwa do dziś. Nasze środowisko nie było (i nie jest) na tym polu wyjątkiem. Strażacki opór przed nadmiarem wiedzy od początku lat 70. XX w. próbowano pokonywać za pomocą publikacji uzupełniających. Trzeba przyznać, że na tym polu wykazano się wysiłkiem naprawdę imponującym. A oto i przegląd bazy wiedzy każdego rzeczoznawcy z lat 70.

Wytyczne, instrukcje, zarządzenia, normy…

Jak już wspominałem, rolę przepisów pełniły wszelkiego rodzaju instrukcje. W Komendzie Głównej SP zadbano, by strażacy mieli dostęp do bazy wiedzy. Nie było Internetu, ale przy KG SP powołano do życia Działowy Ośrodek Informacji Naukowo-Technicznej, w którym w formie kart katalogowych publikowano wszelkie uregulowania prawne różnych organów i instytucji dotyczące ochrony przeciwpożarowej, w tym zapobiegawcze. Charakterystyczne, pęczniejące z roku na rok katalogi w kolorze czarnym, czerwonym i szarym zagościły w każdej jednostce ochrony przeciwpożarowej. Były one o tyle cenne, że utrwalano w nich również te spośród wytycznych i zarządzeń, których nie publikowano, tylko rozsyłano w formie pism okólnych. Poza tym jednolita forma wszystkich przepisów sprawiała, że były łatwe do przechowywania i utrzymania w porządku, a poręczny format (B5) czynił je wygodnymi w użytkowaniu. Dopiero te katalogi dają obraz wysiłku włożonego w przygotowanie i wdrożenie przepisów z dziedziny zapobiegania pożarom oraz wszelkich innych przepisów dotyczących straży pożarnych.

Zarządzenia, wytyczne i pisma komendanta głównego SP

W ówczesnym systemie prawnym nawet pismo organu miało moc prawa. Oto część regulacji wpływających na bezpieczeństwo obywateli (w nawiasie data publikacji): Zabezpieczenie przeciwpożarowe pomieszczeń biurowych (1961), Przygotowanie obrony przeciwpożarowej w ramach samoobrony zakładów pracy (1969), Zaopatrzenie budynków w sprzęt pożarniczy (1970), Zasady zaliczania pomieszczeń, urządzeń technologicznych i składowisk materiałowych poza budynkami do właściwej KNP i kategorii zagrożenia wybuchem (1971), Przeciwpożarowe zabezpieczenie: magazynów nawozów sztucznych oraz środków ochrony roślin, suszarń pasz treściwych (1971), Operacyjne plany obrony przeciwpożarowej: zakładów przemysłowych (1971), lasów (1973), Zabezpieczenie ppoż. procesów spawalniczych (1974), Powołanie i zakres działania komisji ds. rzeczoznawców zabezpieczeń przeciwpożarowych (1975), Przeglądy stanu technicznego gaśnic i agregatów gaśniczych (1975), Bazy chemicznych środków gaśniczych (1976), Zasady i tryb sporządzania planów ewakuacji ludzi z obiektów zagrożonych pożarem (1976), Zasady, metody i środki oraz kierunki propagandy pożarniczej (1976), Podejmowanie i inicjowanie przez komendy wojewódzkie SP działań w zakresie zwiększonego zagrożenia pożarowego (1977).

Polskie Normy

To najważniejszy dział po przepisach w randze ustaw i rozporządzeń, obrazujący główny wysiłek zapobiegawczy w zakresie powszechnej ochrony przeciwpożarowej. Oznaczano je PN. W latach 70. w zakresie ochrony przeciwpożarowej obowiązywały m.in. następujące: Klasyfikacja pożarowa materiałów i elementów konstrukcji budowlanych (1964), Barwy i znaki bezpieczeństwa (1964), Metoda badania odporności ogniowej konstrukcji budowlanych (1964), Pożarnicze tablice informacyjne (1965), Przeciwpożarowe zbiorniki wodne (1967), Drogi i otwory drzwiowe. Wytyczne projektowania (1968), Hydranty wewnętrzne 52 (1968), Hydranty wewnętrzne 25 (1969), Tworzywa sztuczne: Oznaczanie temperatury zapalenia (1969), Gazy. Podział, nazwy, określenia (1970), Metoda badania palności materiałów (1970),  Obliczanie obciążenia ogniowego i wyznaczanie względnego czasu trwania pożaru (1970), Sieci wodociągowe: wymagania dotyczące źródeł zasilania i rozmieszczenie hydrantów zewnętrznych (1971), obliczanie zapotrzebowania wody do celów przeciwpożarowych do zewnętrznego gaszenia pożarów (1971), instalacja wodociągowa wewnętrzna przeciwpożarowa (1972), Elektryczne urządzenia przeciwwybuchowe (1972), Warunki bezpieczeństwa w instalacjach chłodniczych (1972), Klapy dymowe (1974), Urządzenia zraszaczowe (1974), Sprzęt pożarniczy. Podział i nazwy (1975), Zbiorniki transportowe do gazów. Barwy i oznakowanie (1975), Suche piony (1976), Składowanie węgla kamiennego (1976), Urządzenia sygnalizacji alarmu pożaru (1976), Agregaty gaśnicze (1977).

Normy branżowe

Część ochrony przeciwpożarowej znalazła się w normach branżowych, oznaczanych BN. Oto niektóre z nich: Odległości bezpieczne gazociągów wysokiego ciśnienia (1971), Farby emulsyjne powierzchniowe ogniochronne (1974), Centralki sygnalizacji pożaru (1974), Tablice ostrzegawcze przy przewozie materiałów niebezpiecznych (1977).

Podsumowanie

Na przełomie lat 60. i 70. XX w. przepisy dotyczące zapobiegania pożarom tworzyły wielki system, co prawda sprawiający wrażenie kompletności, za to trudny do ogarnięcia dla jednego człowieka. Jednak w porównaniu z tym, co mamy dziś, ówczesne przepisy nie są żadnym wyzwaniem ilościowym. W dodatku stare przepisy, z wyjątkiem „130”, jawią się jako proste w stosowaniu instrukcje, a mocno trwają w dzisiejszych rozporządzeniach. No i trzeba dodać, że obmyślone wówczas wytyczne, instrukcje i podręczniki żyją nadal, bo są ustawicznie przepisywane do instrukcji bezpieczeństwa pożarowego czy instrukcji technologiczno-ruchowych.  

Niestety, nie wszystko wówczas się udało. W ustawie o ochronie przeciwpożarowej z 1975 r. szare zapobieganie pożarom ustawiono w pozycji uzupełniającej względem działań ratowniczych, co nie przybliżyło zasadniczego celu ochrony przeciwpożarowej, jakim było, jest i będzie ograniczenie liczby i rozmiarów zdarzeń niebezpiecznych, a co za tym idzie – liczby ich ofiar. Praktycznie rzecz biorąc, skutki mentalne ówczesnego kroku w tył trwają po dziś dzień.

No i do dziś trwa zatruty owoc „130”, w postaci chyba nieśmiertelnej struktury warunków techniczno-budowlanych, to jest wielkiego worka z wielorakimi, nieczytelnymi wymaganiami, opatrzonymi abstrakcyjnymi hasłami, z których trzeba samodzielnie układać mozaiki wymagań dla projektowanych obiektów.

Następny odcinek będzie poświęcony próbie naprawienia tej łamigłówki. Czy udanej...?

st. bryg. Paweł Rochala jest zastępcą dyrektora Biura Rozpoznawania Zagrożeń KG PSP

Przypisy

[1] Ustawa z 17 maja 1971 r.  Kodeks wykroczeń (DzUnr 12, poz. 114).

[2] Ustawa z 17 maja 1971 r. Kodeks postępowania w sprawach o wykroczenia (DzUnr 12, poz. 116).

[3] Rozporządzenie prezesa Rady Ministrów z 8 grudnia 1971 r. w sprawie nadania funkcjonariuszom niektórych organów uprawnień do nakładania grzywien w drodze mandatu karnego (DzU nr 35, poz. 308).

[4] Rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych z 5 maja 1972 r. w sprawie określenia wykroczeń, za które funkcjonariusze niektórych organów podlegających nadzorowi ministra spraw wewnętrznych upoważnieni są do nakładania grzywien w drodze mandatu karnego, oraz zasad i sposobu wydawania upoważnień (DzU nr 19, poz. 143).

 [5] Rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych z 23 marca 1976 r. w sprawie kontroli stanu ochrony przeciwpożarowej, określenia wykroczeń, za które członkowie ochotniczych straży pożarnych upoważnieni są do nakładania grzywien w drodze mandatu karnego oraz zasad i sposobu wydawania upoważnień (DzU nr 15, poz. 94).

 [6] Rozporządzenie RM z 30 czerwca 1971 r. w sprawie utworzenia Wyższej Oficerskiej Szkoły Pożarniczej w Warszawie (DzU nr 18, poz. 178).

 [7] Zarządzenie nr 81 MSW z 14 sierpnia 1972 r. w sprawie utworzenia Ośrodka Badawczo-Rozwojowego Ochrony Przeciwpożarowej w Józefowie-Dębince (Dz. Urz. MSW 1972, nr 7, poz. 24).

 [8] Ustawa z 12 czerwca 1975 r. o ochronie przeciwpożarowej (DzU nr 20, poz. 106).

 [9] Zarządzenie ministra spraw wewnętrznych z 12 maja 1978 r. w sprawie uzgadniania pod względem ochrony przeciwpożarowej założeń techniczno-ekonomicznych inwestycji budowlanych (MP nr 17, poz. 57).

luty 2016