Okiem parkowca

Kategoria: Warsztat ratownika

Jakie wsparcie powinien uzyskać kierujący działaniem ratowniczym i powołany przez niego sztab od przedstawicieli parku narodowego? Czy KDR i służbom ratowniczym podczas akcji czy ćwiczeń wolno robić wszystko, bez wiedzy, zgody i konsultacji gospodarza chronionego prawem terenu?

Przebywając w sztabie ćwiczeń terenowych organizowanych przez Szkołę Główną Służby Pożarniczej w okolicach Przeciwpożarowej Bazy Leśnej SGSP w Zamczysku, zostałem poproszony przez redaktorkę jednej ze stacji telewizyjnych o wywiad. Bezpośrednio przed nagraniem zadała mi pytanie: „Jaka jest rola leśników (parku) w ćwiczeniach?”. Zastanawiałem się, co odpowiedzieć, gdyż znałem podstawową zasadę komunikacji z mediami: zbyt wiele informacji w jednym komunikacie zmniejsza czytelność przekazu. I oczywiście w dwóch zdaniach nie udało się zawrzeć wszystkiego. Ale spróbujmy przybliżyć to teraz.

Z głową w las

okiem parkowca 01Zgodnie z ustawą o ochronie przyrody [1] w parkach narodowych oraz w rezerwatach przyrody zabrania się: niszczenia, umyślnego uszkadzania, zanieczyszczania i dokonywania zmian obiektów przyrodniczych, a także niszczenia gleby, zakłócania ciszy, wykonywania prac ziemnych trwale zniekształcających rzeźbę terenu. Ale już w ust. 2 tego artykułu ustawodawca zapisał: „Zakazy, o których mowa w ust. 1, nie dotyczą: prowadzenia akcji ratowniczej oraz działań związanych z bezpieczeństwem powszechnym”. Czy to oznacza, że prowadzący akcje ratownicze są całkowicie zwolnieni z odpowiedzialności za szkody i nierespektowanie prawa? Wszystkie decyzje trzeba wyważyć i podejmować tak, by straty w obiektach przyrodniczych były jak najmniejsze. Kiedy jest to tylko możliwe, nie należy używać sygnalizacji dźwiękowej w obszarze leśnym (wyjątkiem są tereny zabudowane i sytuacja, gdy napotkamy turystów na drodze publicznej lub szlaku), wjeżdżać w głąb lasu samochodami gaśniczymi (lepiej pociągnąć linie wodne, gaśnicze, bo unikniemy wtedy rozjeżdżania dróg, niszczenia poboczy i dodatkowej wycinki drzew).

Od 27 sierpnia 2015 r. nie jest już wymagane zezwolenie na usunięcie drzewa lub krzewu z terenu nieruchomości w czasie „prowadzenia akcji ratowniczej przez jednostki ochrony przeciwpożarowej lub inne właściwe służby ustawowo powołane do niesienia pomocy osobom w stanie nagłego zagrożenia życia lub zdrowia” [2].

Pozwala to na samodzielne podejmowanie przez strażaków decyzji o usunięciu drzew w każdym terenie (lesie państwowym i prywatnym, parku narodowym, parku krajobrazowym). Z pewnością jest to wielkie ułatwienie dla prowadzących akcję ratowniczą w terenach zabudowanych. Jednakże w lesie, a szczególnie w parku narodowym, spójrzmy na to zezwolenie nieco życzliwiej dla przyrody. Zastanówmy się wspólnie z strażakami, czy nie należy na miejscu zdarzenia najpierw rozpoznać szybko teren i ustalić, gdzie w pierwszej kolejności rozwinąć węże gaśnicze, prądowe. Warto też poprosić gospodarza terenu, aby wyznaczył koordynatora odpowiedzialnego za bhp przy wycince drzew utrudniających akcję ratowniczą. Zgodnie z przepisami wewnętrznymi Kampinoskiego Parku Narodowego każdorazowo wyznacza go leśniczy, podobnie jest w Lasach Państwowych (instrukcja) [3].

Zdaję sobie sprawę, że zawsze trzeba ponieść wstępne straty w przyrodzie, by opanować żywioł ognia, ale już po rozpoznaniu terenu i dla przyrody, i bezpieczeństwa samych gaszących lepiej włożyć dodatkowy wysiłek i np. rozwinąć linie wężowe i gaśnicze dłuższe, niż byśmy to czynili w lesie gospodarczym – unikniemy wtedy dodatkowych zniszczeń. Nie zapominajmy też, że samochód stojący blisko frontu pożaru jest bardziej narażony na niebezpieczeństwo i trudniej jest nim odjechać w nagłych nieprzewidzianych momentach, np. kiedy zabraknie wody, a ogień przyśpieszy, przechodząc z fazy pożaru pokrywy gleby (upraw, podszytów i podrostów – pożary przyziemne) do fazy pożaru całkowitego (wierzchołkowego).

Trzeba również pamiętać o formie przejściowej sztabu – zalążku (nie zawsze zostaje powołany). Umiejscowienie sztabu akcji może być tymczasowe lub docelowe. Miejsce powinno być konsultowane z gospodarzem terenu (wójt, starosta, dyrektor parku narodowego) ze względu na bezpieczeństwo, komfort pracy, komunikację, dostępność mediów technicznych (elektryczność, woda, łączność, pomieszczenia socjalne, inne). Zalążek sztabu może czasowo obradować w samochodzie łączności, dopóki KDR nie utworzy sztabu przy czynnym udziale gospodarza terenu, który udostępni np. pomieszczenia w budynku czy polanę wypoczynkową, parking leśny.

Sztab akcji

Jeżeli rozwiniemy odpowiedź na pytanie redaktorki o rolę, jaką odgrywają przedstawiciele parku w sztabie akcji, będziemy mieli spektrum wiedzy, jaką przećwiczyliśmy z podchorążymi III i V roku Szkoły Głównej Służby Pożarniczej na wspomnianych majowych ćwiczeniach terenowych pk. Liść Dębu.

Jakie są więc zadania sztabu podczas ćwiczeń (zdarzeń) na terenie parku narodowego? Przedstawmy te najważniejsze na przykładzie manewrów w Kampinoskim Parku Narodowym. Sztab powinien:

  • ustalić formy komunikowania się (kto z kim, środki łączności, cykliczność kontaktów),
  • na bieżąco przedstawiać w sztabie powoływane zespoły (grupy robocze, dowódców odcinków bojowych, specjalistów, gospodarzy terenu, itd.),
  • żądać informacji o sytuacji pożarowej monitorowanej przez KPN,  
  • otrzymać informacje o siłach i środkach KPN użytych i maksymalnych do wykorzystania,
  • ustalić czas otrzymywania meldunków sytuacyjnych (np. co godzinę, co dwie godziny),
  • otrzymać od parku mapy: gospodarczą, turystyczną w wersji papierowej oraz elektronicznej (docelowo),
  • monitorować na bieżąco strefę zadymienia, wyznaczyć przy pomocy Policji miejsca zatrzymania w ruchu drogowym na drogach dochodzących do stref zadymienia, akcji pożaru,
  • stale monitorować prognozę pogody (przy pomocy służby meteo wspomaganej przez KPN),
  • ustalić sposoby komunikacji z mediami (oświadczenia, briefing, wspólne objazdy itp.),
  • zakończyć pracę po protokólarnym przekazaniu pożarzyska zarządcy terenu (parkowi narodowemu, właścicielom gruntów prywatnych lub władzom samorządowym – mogących ustalić właścicieli lasu).

Warto podkreślić, że przedstawiciel KPN jest źródłem istotnych danych dla sztabu. Może on udzielić wielu szczegółowych informacji o miejscu zdarzenia, kluczowych dla akcji ratowniczo-gaśniczej. Oto jakie informacje może uzyskać sztab od przedstawiciela KPN:

    • sytuacja pożarowa widziana ze strony KPN,
    • zagrożenie sąsiednich terenów,
    • strefy szczególnie niebezpieczne pożarowo (łąki, uprawy, młodniki, inne powierzchnie w obszarach leśnych, nieleśne naturalne),
    • strefy zagrożone wybuchem (niewybuchy, niewypały),
    • charakterystyka powierzchni leśnej objętej pożarem i przyległej, w tym formy ochrony przyrody (obszary ochrony ścisłej, czynnej, krajobrazowej, strefy ochrony ptaków, stanowisk roślin),
    • rodzaj terenów sąsiadujących z kompleksami leśnymi, w tym usytuowania osad ludzkich w pobliżu stref akcji, zadymienia,
    • formy własności terenów objętych pożarem oraz przyległych,
    • utrudnienia terenowe (wydmy, tereny podmokłe, bagna, torfowiska),
    • przebieg szlaków turystycznych (pieszych, rowerowych, konnych),
    • zaangażowanie pilarzy (liczba, czas ściągnięcia),
    • możliwości użycia samolotów gaśniczych (wysokość kosztów, płatnik),
    • sposoby łączności wewnętrznej w parku narodowym i zewnętrznej z innymi służbami, w tym z PSP,
    • możliwości użycia ciągników z pługiem, maszyn ciężkich (np. spychaczy itp.) lub specjalistycznych maszyn i urządzeń leśnych (np. forwordery),
    • dysponowanie koordynatora ds. bhp przy pracach niebezpiecznych (ścinka i obalanie drzew, obalanie drzew przez ciągnik),
    • wykaz konsultantów i specjalistów z zakresu ochrony przeciwpożarowej KPN,
    • udostępnienie „Sposobów postępowania na wypadek pożaru, klęski żywiołowej i innego miejscowego zagrożenia” – opracowanych zgodnie z ustawą o ochronie przeciwpożarowej [4] i instrukcją [3].

Prawie wszystkie zagadnienia dotyczące pracy sztabu zostały aplikacyjnie przerobione przez studentów.

Sprawdzian w boju

Czy Puszcza Kampinoska jest zagrożona dużym, wielkoobszarowym pożarem, pożarem całkowitym? O tym, co grozi zielonym płucom Warszawy, pisałem w nr. 7/2008 PP. Kampinoski Park Narodowy nadal należy do I (najwyższej) kategorii zagrożenia pożarowego, jako jedyny park narodowy w Polsce (obok Wielkopolskiego Parku Narodowego, który ma I kategorię dla niewielkiej części). Zgodnie z obowiązującym rozporządzeniem [5] otrzymuje 34 pkt, a więc powyżej 25 pkt przyznawanych dla I kategorii zagrożenia pożarowego. Pożary lasów występujące w Kampinoskim Parku Narodowym stanowią 57% pożarów, jakie mają miejsce we wszystkich parkach narodowych. Nawet w Biebrzańskim PN, największym powierzchniowo, dochodzi do mniejszej liczby pożarów (15%, głównie powierzchni nieleśnej lub klasyfikowanej według wymagań unijnych na innych powierzchniach w obszarach leśnych, nieleśnych naturalnych – niedrzewostanowych).

Tydzień po ćwiczeniach na stronach internetowych i ekranach telewizorów wszystkich stacji ukazywały się od rana komunikaty „Puszcza Kampinoska płonie”. Wiadomość zelektryzowała całą Polskę. Nawet dyrektor KPN, przebywający służbowo we Francji, gdy zajrzał do internetu, aby zobaczyć, co słychać w Polsce, na moment zamarł. Ale zadzwonił do nas i się uspokoił. Na szczęcie pożar pokrywy gleby (przyziemny) szybko został zlokalizowany i rozpoczęła się długa akcja dogaszania. Fakt, że późno i przypadkowo zauważony pożar o powierzchni ok. 4 ha został zlokalizowany już na powierzchni 6 ha, jest dużą zasługą strażaków. Ale po kolei.

Zgłoszenie od kierowcy jadącego trasą nr 7 (Warszawa-Gdańsk) przekazano do stanowiska kierowania komendanta powiatowego PSP w Nowym Dworze Mazowieckim o 7.52. Akcja ratowniczo-gaśnicza rozpoczęła się o godz. 8.15 od ustalenia przez leśniczego miejsca adresu pożaru (nr oddziałów, nr pododdziałów) i doprowadzenia trzech pierwszych samochodów gaśniczych dojazdem pożarowym w głąb puszczy, kilometr od drogi Palmirskiej. Aby szybko umiejscowić pożar, leśniczy musiał podjechać i wspiąć się na wieżę obserwacyjną (dyżur obserwatorów był planowany dopiero od 9.00). Przez cały czas trwania pożaru na drodze Palmirskiej nie było widać dymu ani czuć zapachu spalenizny, wiatr tradycyjnie wiał w kierunku Warszawy.

Pożar został zlokalizowany około 13.10, zaraz po zmineralizowaniu pasów zaporowych wzdłuż całego obwodu pożaru (cztery miejsca przedzielone trzema drogami leśnymi – rys. 1). Najtrudniej było w godzinach 10.00-11.00, gdyż pożar wzniecił się płomieniem na całej powierzchni. Obejmował stary drzewostan (70-, 100- i 200-letni, o małej ilości podszytu). Na szczęście Puszcza Kampinoska broni się przed dużymi pożarami. Wiatr, a właściwie jego brak, był i jest naszym sprzymierzeńcem, bo rzadko dochodzi do dużych pożarów (19 w historii parku, co stanowi 1,15% wszystkich pożarów). Puszcza znajduje się w strefie tzw. ciszy wietrznej – około 70% wiatrów wieje z prędkością poniżej 1 m/s. To nie sprzyja intensyfikacji rozwoju pożaru. W tym dniu odnotowaliśmy prędkość wiatru na poziomie 1-3 m/s. Gdyby wiatr się wzmocnił, mógłby dopuścić ogień do przedmieść stolicy, gdyż Kampinoski Park Narodowy, jako jeden z trzech parków narodowych w świecie, graniczy bezpośrednio ze stolicą kraju. Wspólna granica pomiędzy parkiem a Warszawą to 2,5 km w obszarze leśnym.

Kampinos poligonem doświadczalnym

Już od 45 lat w Zamczysku Nowym koło miejscowości Górki szkoli się przyszła kadra oficerska strażaków. Znajduje się tu Przeciwpożarowa Baza Leśna SGSP. Każdy absolwent kierunku inżynieria bezpieczeństwa pożarowego przechodził tu szkolenie na tzw. kandydatce oraz inne zajęcia praktyczne W rozmowach z pracownikami parku oficerowie z rozrzewnieniem wspominają to miejsce. Od czasu największego pożaru w historii parku (w 1983 r.) strażacy mazowieccy nazywają Kampinos poligonem doświadczalnym. Pożar całkowity objął wówczas powierzchnię 106 ha młodnika sosnowego. Do 2003 r. mieliśmy jeszcze dziewięć pożarów powyżej 10 ha, w tym trzy w pobliżu Warszawy. Ostatnie groźne pożary całkowite odnotowaliśmy w 2000 r. i 2006 r. na terenie starego pożarzyska Janówek. Ostatnia dekada to w miarę spokojny czas –  udawało się ugasić pożary w zarodku, aż do  4 czerwca tego roku.

Co spowodowało, że nie doszło do pożaru całkowitego, choć kilka miejsc sprzyjało szybkiemu przerzutowi ognia w górne warstwy drzewostanu – korony drzew? Przede wszystkim na wydmach nie było dużo podrostów, podszytu, leżaniny. Po drugie – ogień nie dotarł do drzewostanów młodszych i bogatszych w roślinność. Po trzecie – wiatr nie był jeszcze duży, a proces spalania został zapoczątkowany nocą lub nad ranem, zachodziło więc nie pełne spalanie, lecz tlenie. Przy dużej porannej wilgotności powietrza dym nie przemieszczał się do góry, brak utleniacza nie sprzyjał szybkiemu spalaniu ściółki. W pierwszej fazie pożaru, to jest narastania mocy procesu spalania, pożar pokrywy gleby (przyziemny) przeobraził się w pożar podpowierzchniowy i dlatego tak długo, bo aż trzy doby, trwała akcja gaszenia i dogaszania. Na całej powierzchni pożaru było silne zadymienie, jedynie na obrzeżach pożaru, wokół drzew oraz w zalegającej leżaninie widać było ogień. Warstwa murszu o głębokości tylko 5-10 cm tliła się bardzo wolno. Cechą charakterystyczną pożaru podpowierzchniowego jest palenie bezpłomieniowe, wysokie temperatury (około 1000 oC), mała intensywność spalania, powolne tempo rozwoju, długi czas trwania (nawet do kilku miesięcy), duże zadymienie terenu.

Chcąc zmniejszyć siły pierwszego nocnego dozoru pożarzyska, zadzwoniłem do Wojewódzkiego Stanowiska Koordynacji Ratownictwa z zapytaniem, czy istnieje możliwość zadysponowania studentów SGSP do pożaru w Palmirach w celu gaszenia zarzewi ognia i wykonania szpadlami pasów zaporowych w miejscach, gdzie nie mógł wjechać ciągnik. Po kilku minutach otrzymałem pozytywną odpowiedź. Zgodnie z procedurami uruchamiania JRG SGSP, Krajowe Centrum Koordynacji Ratownictwa i Ochrony Ludności podjęło przychylną dla nas decyzję i zadysponowało w pierwszym dniu 40 podchorążych strażaków, a w następnych dniach samochody JRG SGSP. Na miejsce przyjechali głównie studenci z trzeciego roku – ci sami, którzy ćwiczyli z nami w maju w okolicy PBL SGPP w Zamczysku. Pierwszego dnia przez cztery godziny podchorążowie zrobili naprawdę dużo. Dzięki nim można było spać spokojnie, a dozór ograniczyć do minimum, co pozwoliło zwolnić z nocnego dozoru ochotników i ułatwiło przyszłe decyzje KDR.

W wieczornej rozmowie z podchorążymi dzieliliśmy się spostrzeżeniami z prowadzonej akcji. Nie wyczułem niezadowolenia, przeciwnie – akcję gaszenia Puszczy Kampinoskiej pozytywnie zapamiętają na długie lata. Sprawdziło się powiedzenie: im więcej potu na ćwiczeniach, tym mniej krwi w boju.

Włodzimierz Szaga
jest głównym specjalistą ds. ochrony przeciwpożarowej i spraw obronnych w Kampinoskim Parku Narodowym

Fot. Włodzimierz Szaga

Przypisy

[1] Ustawa o ochronie przyrody (tj. DzU z 25 sierpnia 2009 r. nr 151, poz. 1220, z późn. zm.).
[2] Zgodnie z art. 29 pkt. 7 ustawy o zmianie ustawy o samorządzie gminnym oraz niektórych innych ustaw z dnia 25 czerwca 2015 r (DzU z 28 lipca 2015 r. poz. 1045), w tym art. 83f ust. 1 pkt. 13 ustawy o ochronie przyrody.
[3] Zgodnie z pkt 8.4.4. „Instrukcji ochrony przeciwpożarowej lasu” PGL LP, Warszawa 2012.
[4] Zgodnie z art. 4 ust. 1 pkt 7 ustawy o ochronie przeciwpożarowej (DzU z 24 sierpnia 1991 r. nr 81, poz. 351, z późn. zm.).
[5] Rozporządzenie ministra środowiskaz 9 lipca 2010 r. zmieniające rozporządzenie w sprawie szczegółowych zasad zabezpieczenia przeciwpożarowego lasów (DzU nr 137, poz. 923).