Większy kaliber, większe wyzwanie (cz. 3)

Kategoria: Warsztat ratownika

Często przy wypadkach z udziałem samochodów ciężarowych problemem jest zapewnienie dostępu do poszkodowanego oraz jego uwolnienie.

Ratownictwo techniczne łączy się ściśle z ratownictwem medycznym. Decyzje muszą być podejmowane błyskawicznie (presja czasu), a jednocześnie nie ma miejsca na błędy.

Pierwsze czynności i stabilizacja
Po zabezpieczeniu miejsca działań trzeba w miarę możliwości wyłączyć silnik pojazdu. Następnie należy zabezpieczyć pojazd przed przewróceniem się i toczeniem. Pamiętajmy – pojazd zabezpieczamy przed toczeniem zawsze, nawet jeśli stoi na równej powierzchni! Załączamy hamulce postojowe i podkładamy kliny pod koła. W naczepie wystarcza odłączenie przewodów zasilających hamulce oraz zastosowanie klinów pod koła.

Może się zdarzyć, że samochód ciężarowy stoi na zboczu czy brzegu rowu. Stosuje się wówczas usztywnienie podłoża poprzez deskowanie (ułożenie desek na luźnym gruncie, dzięki któremu elementy stabilizujące się nie zapadają), a pojazd podbudowuje się elementami drewnianymi, gotowymi systemami stabilizacji aktywnej, odpowiednio długimi rozpieraczami cylindrycznymi, linami lub pasami. Zastosowanie wciągarki linowej może chronić ciężarówkę przed osunięciem.

Podbudowa drewnianymi belkami samochodów ciężarowych może nastręczyć wielu problemów, ze względu na wysoko umiejscowioną ramę pojazdu (wysoki prześwit), a co za tym idzie – niewystarczającą ilość materiałów. Należy również zapewnić stateczność pojazdu. Przy wypadkach bardzo łatwo mogą ulec zniszczeniu łączenia resorowanej kabiny z ramą. Wszystko to sprawia, że jakikolwiek ruch zwiększa zagrożenia dla poszkodowanych i strażaków. Unieruchomienie kabiny to bardzo trudne, ale niezwykle ważne zadanie. Jednym z szybszych sposobów jest przeprowadzenie w poprzek lub wzdłuż kabiny pasów napinających i przymocowanie ich do stałych elementów – np. do ramy pojazdu. Nie powinno się mocować pasów do dolnych części felg, bo nawet niewielki ruch będzie powodował ich luzowanie.
Samo poprowadzenie pasów musi być przemyślane i dopasowane do zaplanowanej techniki ratowniczej. Pas wzdłuż kabiny będzie utrudniał zdjęcie przedniej szyby, natomiast pas w poprzek kabiny utrudni odginanie poszycia w okolicach fotela.

01wiekszy kaliber cz3
Fot. 1. Stabilizacja kabiny za pomocą pasa zaczepionego o ramę pojazdu

Gdy nie dysponujemy takimi pasami, trzeba odpowiednio podbudować kabinę za pomocą drewnianych klinów. Jeśli ma resorowanie pneumatyczne, wypuszcza się powietrze z układu, a kabina osiada na podbudowie.

Trzeba także odłączyć akumulatory, co powinno zabezpieczyć przed aktywacją poduszek powietrznych. Zanim to jednak zrobimy, warto zastanowić się, do czego można wykorzystać urządzenia elektryczne, np. czy opuścić szyby, odsunąć oparcie fotela. Przy połączeniu szeregowym odłącza się najpierw przewód masowy pierwszego akumulatora, a następnie biegun plusowy drugiego akumulatora. Taka kolejność działań zabezpieczy przed iskrzeniem. Końcówki należy umieścić tak (a najlepiej zabezpieczyć taśmą izolacyjną), żeby nie stykały się ze sobą i innymi elementami.

Trzeba się liczyć z tym, że odłączenie akumulatorów będzie niemożliwe (np. ze względu na duże zdeformowanie elementów pojazdu, brak dostępu do akumulatora znajdującego się w środku kabiny czy wówczas, gdy pojazd przewróci się na bok, na którym są zamontowane akumulatory).

Usuwanie szyb
Przy wykonaniu tej czynności należy odpowiednio zabezpieczyć poszkodowanego przed działaniem szklanych elementów i pyłu szklanego. Można go przykryć kocem, folią lub specjalnymi osłonami z tworzywa. Tu ważny jest też sposób usuwania szyby. Jeśli chodzi o szyby hartowane, w miarę możliwości opuszcza się je przed rozbiciem. Można również przykleić do nich szeroką taśmę klejącą, która zabezpieczy przed wpadaniem szkła do wnętrza pojazdu. Jeśli nie mamy ani taśm, ani możliwości opuszczenia szyby, to po jej rozbiciu trzeba szkło wyrzucać na zewnątrz, a nie do środka pojazdu.

Jeśli w samochodzie zastosowano szybę klejoną, po przyjeździe na miejsce akcji może się okazać, że rozbiła się i wypadła sama. Ale nawet jeśli nie jest rozbita, to jej usunięcie nie powinno sprawić żadnych problemów. Trudności mogą wynikać jedynie z rozmiarów samochodu. Usunięcie szyby przez ratowników stojących na ziemi jest praktycznie niemożliwe. Można zastosować przęsła drabin nasadkowych, to jednak niewygodne rozwiązanie – podczas usuwania szyby drabinę trzeba będzie kilkakrotnie przestawiać, bo opierając się na szybie, może wpychać ją do środka. Poza tym operowanie ciężkimi narzędziami na stopniach jest nie tyle niewygodne, co po prostu niebezpieczne. Znacznie prostszym i bezpieczniejszym sposobem jest tu sprawienie drabiny pomostowej lub specjalnej platformy ratowniczej, jeśli taką dysponujemy.

02wiekszy kaliber cz3
Fot. 2. Wygodny dostęp do kabiny samochodu ciężarowego z drabiny pomostowej

Kolejnym utrudnieniem jest ciężar samej szyby – waży ona ok. 35 kg.

Łatwiej będzie usunąć szybę osadzoną na gumowych uszczelkach. Po ich wyciągnięciu łatwo odpada. Niestety, częściej spotkamy szyby wklejane w kabinę, które trzeba usuwać za pomocą odpowiednich urządzeń.

Usuwanie drzwi
Pierwszy dostęp do osoby poszkodowanej często będzie można wykonać przez drzwi. W zależności od sytuacji, można je otworzyć i odgiąć powyżej kąta 90°, przecinając ogranicznik drzwiowy. Takie drzwi trzeba koniecznie zabezpieczyć np. linką lub taśmą, aby nie stanowiły dodatkowego zagrożenia. Choć opisywany sposób jest prosty i szybki, to czasami nie wystarczy. Niejednokrotnie konieczne będzie całkowite usunięcie drzwi. Muszą być wówczas zabezpieczone linką, jeszcze zanim strażak przystąpi do ich usuwania. Zabezpieczy to ratowników przed gwałtownym odpadnięciem tego ciężkiego elementu.

03wiekszy kaliber cz3
Fot. 3. Zabezpieczenie usuwanych drzwi linką strażacką

W pierwszej kolejności należy wykonać szczelinę, w której zacznie się rozpieranie. Zwykle wskutek kolizji powstaje już ona w okolicach słupków. A jeśli nie, można spróbować ją utworzyć za pomocą sprzętu burzącego, takiego jak łom czy hooligan, albo poprzez zgniecenie drzwi w okolicach zamka lub zawiasów za pomocą rozpieracza ramieniowego. Gdy przystępujemy do usuwania drzwi od strony zamka, warto zablokować go w pozycji otwartej za pomocą szczypiec czy klinów. W znacznym stopniu redukuje to siły potrzebne do wyrwania drzwi.

Gdy na skutek wypadku doszło do znacznych odkształceń, łatwiej jest rozpierać drzwi od strony zawiasów. W pierwszej kolejności przykłada się rozpieracz między górnym zawiasem a słupkiem, a dopiero potem między dolnym zawiasem a słupkiem. Drzwi rozpierają się wtedy do dołu, co ułatwia kontrolowanie sytuacji. Można dzięki temu uniknąć przemieszczania elementów konstrukcji w kierunku poszkodowanych. Operując rozpieraczem, należy przykładać jego końcówki do możliwie mocnego i nieuszkodzonego materiału. Tylko wtedy spełni swoją funkcję, a nie będzie zapadał się w rozpierane elementy. W razie konieczności zawiasy należy dociąć nożycami. Technika usuwania drzwi jest prosta i szybka. Wymaga użycia jedynie rozpieracza ramieniowego, niewielkich klinów oraz linki do zabezpieczenia.

Wypychanie przodu kabiny
Często stosowaną metodą uwalniania poszkodowanych jest wypychanie przodu kabiny razem z deską rozdzielczą. Pozwala to uzyskać dostęp także do nóg poszkodowanego. Korzysta się tu zazwyczaj z nacięcia odciążającego. Rezygnujemy z tej metody, jeśli poszkodowanego trzeba ewakuować natychmiast – wówczas nie ma czasu na dodatkowe czynności.

Duży rozpieracz kolumnowy umieszcza się pomiędzy słupkami A i B, równolegle do podłoża, na wysokości zamka. Podczas wypychania kabiny należy obserwować, czy jej elementy konstrukcyjne nie napierają na ciała poszkodowanych.

04wiekszy kaliber cz3
Fot. 4. Wypychanie przodu kabiny bez cięć odprężających

Jeśli jest czas na dodatkowe czynności lub wypychanie kabiny nie przyniosło efektu, należy wykonać cięcie odciążające. W pierwszej kolejności nacina się dół kabiny w pobliżu podstawy słupka A oraz słupek A w jego górnej części. Aby nacięcie u dołu kabiny było odpowiednio głębokie, czasami trzeba będzie wcześniej zgnieść blachę za pomocą rozpieracza ramieniowego i wycięcia jej w literę V. Dopiero później da się wykonać głębsze nacięcia.

Podczas wypychania kabiny rozpieraczem kolumnowym w to nacięcie powinno się wbić klin. Zapobiegnie to zapadaniu się konstrukcji kabiny w miejscu nacięcia.

W razie potrzeby można dodatkowo wypchnąć dach do góry za pomocą odpowiednio długiego rozpieracza kolumnowego.

05wiekszy kaliber cz3
Fot. 5. Wypychanie przodu kabiny z zaznaczonymi miejscami cięć odprężających

Metoda trzecich drzwi
Dobry dostęp do poszkodowanego można uzyskać dzięki wykonaniu dużego otworu bocznego. Jest to tzw. metoda trzecich drzwi. Można uzyskać w ten sposób znaczną przestrzeń, jednak zanim wykorzystamy tę metodę, trzeba wszystko dokładnie przemyśleć. Przecięcie słupka B sprawi, że stracimy mocny punkt, do którego można byłoby przyłożyć np. rozpieracz kolumnowy.

Metoda ta sprawdza się w kabinach, w których za słupkiem B pozostaje jeszcze sporo przestrzeni, np. w przedłużonych kabinach samochodów dalekobieżnych. W tej technice przecina się słupek B w dwóch miejscach: zaraz nad wycięciem na koło, później tuż przy dachu, a następnie tnie się głęboko blachę kabiny w kierunku jej tylnej ściany. Trzeba pamiętać, że w słupkach B mogą znajdować się generatory gazu do napełniania poduszek gazowych i napinaczy pasów, dlatego w miarę możliwości należy zdjąć z niego tapicerkę. Konieczne jest również odcięcie pasów, aby nie przeszkadzały przy cięciu i nie stwarzały dodatkowego zagrożenia. Gdy już wykonane są cięcia u dołu i góry, odgina się nacięty element poszycia kabiny za pomocą rozpieracza ramieniowego. Jeśli jest taka potrzeba, można ten element odciąć. Pochłania to jednak o wiele więcej czasu, a iskry z ciętej blachy stanowią nie tylko dodatkowe zagrożenie dla poszkodowanego, lecz także zagrożenie pożarowe. Najczęściej wystarczające jest odgięcie. Na koniec pamiętać trzeba o osłonięciu ostrych krawędzi.

06wiekszy kaliber cz3
Fot. 6. Miejsca cięcia i kierunek odgięcia w metodzie trzecich drzwi

Usuwanie dachu
Niekiedy konieczne będzie odcięcie lub całkowite usunięcie dachu. To bardzo czasochłonna procedura, angażująca wielu ratowników, którzy nie mają możliwości pracy z ziemi (np. podczas asekuracji dachu). Niewątpliwym plusem jest jednak uzyskanie przestrzeni wokół poszkodowanego, która znacznie ułatwia pracę.

Odginanie dachu trzeba rozpocząć od usunięcia szyby przedniej, szyb bocznych i tylnych oraz przecięcia pasów bezpieczeństwa. Następnie za pomocą nożyc hydraulicznych przecina się słupki A, na wysokości ok. 10 cm nad deską rozdzielczą. Ta wysokość gwarantuje pozostawienie niewielkiej przestrzeni do podparcia dla rozpieracza kolumnowego, jeśli pojawi się konieczność jego użycia. Jednocześnie pozostałość po odciętym słupku nie jest na tyle wysoka, żeby przeszkadzała w działaniach. Konieczne jest zadysponowanie co najmniej dwóch ratowników, którzy mają za zadanie asekurację dachu – nie może opaść na głowy poszkodowanych. Następnie odcina się słupki B, słupki C i zdejmuje dach.

Całkowite zdjęcie dachu może przysporzyć kłopotów, a to pochłania cenny czas. Szczególną trudność sprawić może przecięcie słupka C, który jest niejednokrotnie grubszy od pozostałych. Może być potrzebne wykonanie nacięć w kształcie litery V. Dodatkowy problem pojawi się, gdy w tylnej ścianie kabiny nie będzie okienek. Spowoduje to znaczne wydłużenie czasu odcinania dachu. Niezbędna będzie piła do stali. Podczas jej używania należy kontrolować stale lot iskier i zabezpieczyć przed nimi poszkodowanych. Doskonale sprawdzi się tu również piła szablasta z odpowiednim brzeszczotem.

Gdy samochód ciężarowy leży na boku, po usunięciu szyb i odcięciu pasów odcina się położone wyżej słupki A, B oraz C. Następnie trzeba naciąć dach u dołu, przy słupku A oraz C i odgiąć go w stronę podłoża. Oczywiście istnieje możliwość całkowitego odcięcia dachu. Zawsze należy zabezpieczyć ostre i wystające elementy. W wypadkach, w których samochód ciężarowy leży na boku, mniej czasu zajmie ratownikom stabilizacja pojazdu – w zasadzie będzie już stabilny. W tym przypadku trzeba ustabilizować dokładnie kabinę.

Szczególną uwagę należy zwrócić na przewożony ładunek.

Ciężarówka na boku
Wiele trudności pojawi się, gdy ciężarówka przewróci się na bok od strony pasażera. Poszkodowany kierowca będzie znajdował się na dużej wysokości i choć dostęp do niego będzie bardzo dobry, to jego ewakuacja wymusi konieczność zaangażowania większej liczby ratowników, wykorzystania dodatkowego sprzętu (np. platformy ratowniczej) i pochłonie więcej czasu. Dachy niektórych kabin są wykonane z bardzo lekkich tworzyw sztucznych. Dzięki temu będzie możliwe wykonanie otworu dostępowego zamiast odcinania lub odginania dachu.

Odgięcie lub całkowite odcięcie dachu to bardzo trudna technika, wymagająca użycia sprzętu hydraulicznego, a przy całkowitym odcięciu dachu – także piły do stali lub szablastej. Metoda jest również niezwykle czasochłonna, ale po jej wykonaniu otrzymuje się najszerszy dostęp do poszkodowanego.

07wiekszy kaliber cz3
Fot. 7. Technika odgięcia dachu, gdy pojazd leży na boku

Pojazd na dachu
Sytuacja stanie się szczególnie trudna wtedy, gdy samochód ciężarowy będzie leżał na dachu. Dostęp do poszkodowanego uzyskuje się przez przednią szybę. Gdy zniszczenia są na tyle duże, że dach jest wciśnięty do krawędzi okien, wtedy pierwszy dostęp uzyskuje się poprzez usunięcie drzwi. Ewakuacja poszkodowanego jest w tym przypadku niezwykle trudna i wymaga dużej ostrożności. Poszkodowany musi być ustabilizowany na każdym etapie akcji ratowniczo-gaśniczej, aby po odcięciu pasów z impetem nie upadł na podłoże. Wymaga to od ratowników dużej koncentracji i zgrania. Przestrzeń do uwolnienia poszkodowanego można powiększać przez wycinanie odpowiednich słupków Należy pamiętać o wcześniejszym zastąpieniu ich rozpieraczem kolumnowym lub podbudową drewnem, aby wyeliminować gwałtowne opadnięcie kabiny.

Odgięcie kolumny kierowniczej
Po wypadku koło kierownicy niejednokrotnie uciska klatkę piersiową poszkodowanego, utrudniając mu oddychanie. Można wówczas delikatnie odsunąć fotel, a w razie konieczności odciąć koło kierownicy za pomocą sprzętu hydraulicznego. Ponieważ jest to praca w obrębie działania poduszki powietrznej, trzeba zachować szczególną ostrożność.

W ostateczności odgina się całą kolumnę kierowniczą. Do tego celu niezbędne będą łańcuchy do rozpieracza ramieniowego i drewno do zabezpieczenia. Jeden łańcuch mocuje się na kolumnie kierownicy, a drugi na stałym elemencie pojazdu (np. na ramie). Łańcuchy podbudowuje się drewnem, aby nie wcinały się w metalową konstrukcję. Następnie poprzez zwieranie ramion rozpieracza ściąga się łańcuchy do siebie, odciągając tym samym całą kolumnę kierownicy.

Jest to kontrowersyjna metoda, przez niektórych dowódców wręcz zakazana. Podczas jej stosowania kolumna kierownicy, która ma budowę przegubową, może zacząć uciskać nogi poszkodowanego. Uważam jednak, że jeśli używa się tej techniki ze świadomością zagrożeń, z dużym wyczuciem i ostrożnością (jak zresztą przy każdej technice, gdyż niebezpieczeństwo dla poszkodowanego może wystąpić zawsze), można ją zastosować w razie konieczności, aby osiągnąć cel ratowniczy.

Uderzenie w stałą przeszkodę
Uderzenie w przeszkodę, np. betonowy słup, ścianę czy drzewo, może spowodować, że obiekt wciśnie się do wnętrza kabiny. Przynosi to znacznie gorsze skutki niż np. zderzenie czołowe przy takiej samej prędkości. Poszkodowany może odnieść bardzo ciężkie obrażenia, często dochodzi do różnego rodzaju zakleszczeń. Pierwszy dostęp do poszkodowanych w większości wypadków uzyska się od strony nieuszkodzonej. Od tej strony będzie także prowadzona ewakuacja. Aby powiększyć przestrzeń wokół poszkodowanego, należy usunąć nie tylko jak największą ilość materiału, który dostał się do kabiny (cegły, drzewo), lecz także usunąć jej elementy konstrukcyjne. Jeśli nastąpiło zderzenie z konstrukcją budynku, szczególną uwagę należy zwrócić na jego stan. Jeśli grozi zawaleniem, być może niezbędna będzie szybka ewakuacja poszkodowanego oraz użytkowników budynku lub stabilizacja jego elementów.

Zderzenie z samochodem osobowym
Specyficzne problemy stwarza sytuacja, w której samochód osobowy znajdzie się pod samochodem ciężarowym. Aby zwiększyć bezpieczeństwo użytkowników samochodów osobowych, stosuje się obowiązkowo wokół ramy specjalne zderzaki uniemożliwiające wjazd pod ciężarówkę. Nazywa się to kompatybilnością wymiarową [1].

08wiekszy kaliber cz3
Fot. 8. Metalowe elementy wokół ramy, uniemożliwiające wjazd samochodu osobowego pod ciężarowy – kompatybilność wymiarowa

W tego typu zdarzeniach największe szkody odniosą najczęściej pasażerowie samochodu osobowego. Często niemożliwa jest ich ewakuacja przez drzwi czy odcięty dach. Wtedy wykonuje się specjalny tunel z tyłu samochodu osobowego. Oczywiście w pierwszej kolejności należy dokonać stabilizacji obu pojazdów ze szczególnie staranną podbudową ciężarówki, pod którą znajduje się inny samochód. Następnie usuwa się tylną szybę auta osobowego. Kolejnym etapem jest usunięcie pokrywy bagażnika i tylnych siedzeń (względnie ich opuszczenie) oraz usunięcie za pomocą sprzętu hydraulicznego dachu nad przestrzenią do ewakuacji.

Można również dokonywać podnoszenia samochodów ciężarowych za pomocą standardowego i niewyszukanego już dziś sprzętu, będącego w wyposażeniu praktycznie każdego samochodu GBA Rt lub SRt. Nie wiąże się to z aż tak dużymi nakładami, wymaga jednak doskonałej znajomości parametrów wyposażenia, znajomości technik ratowniczych, kreatywności oraz doskonałego wyszkolenia i zgrania zespołu ratowniczego. Ale czy nie jest to wymaganie stawiane każdemu ratownikowi?

09wiekszy kaliber cz3
Fot. 9. Uzyskanie przestrzeni nad samochodem osobowym poprzez podniesienie autobusu. (bryg. T. Krasowski z JRG 2 Siedlce)

Mimo że ratownicy powinni znać wszelkie techniki uwalniania, sytuacja na miejscu akcji będzie czasem radykalnie ograniczała lub nawet uniemożliwiała użycie standardowych metod. Nie będzie można ich zastosować ze względu na bezpieczeństwo zarówno ratowników, jak i osób poszkodowanych, brak dostępu, położenie pojazdu, stan poszkodowanych wewnątrz pojazdu, niemożliwe do wyeliminowania zagrożenia występujące w otoczeniu miejsca zdarzenia itp. [4]. Warto więc rozważyć przemieszczenie pojazdu. Iana Dunbara, konsultanta Holmatro w dziedzinie ratownictwa, autora książki „Techniki ratownictwa drogowego” twierdzi: Wydaje się, że ewentualność przemieszczenia pojazdu (lub przestawienia w inne położenie) zaprzecza wszystkiemu, co wiemy o prowadzeniu akcji ratowniczej i zasadach stabilizacji pojazdu, ale musimy pamiętać, że prowadzenie akcji ratowniczej wymaga subtelnej równowagi między następującymi czynnikami: bezpieczeństwem, dostępnym czasem (w oparciu o informacje medyczne), lokalizacja poszkodowanych, ich ułożenie w pojeździe oraz dynamicznie zmieniający się stan medyczny [4]. Wniosek jest jeden – czasami nie da się przeprowadzić skutecznych działań bez przemieszczenia pojazdu. Standardowe techniki ze względu na stan poszkodowanego mogą zabierać zbyt dużo czasu i bez wstępnego przemieszczenia po prostu nie będzie już kogo ratować. Decyzja o wykorzystaniu tej techniki musi być podjęta z dużą odpowiedzialnością, na podstawie rzetelnego i dokładnego rozpoznania i swoistego bilansu zysków i strat. Dobrze, jeśli opiera się na doświadczeniu wynikającym z wielu ćwiczeń i być może akcji ratowniczych.

***
Wypadki z udziałem samochodów ciężarowych są zdarzeniami trudnymi, dlatego należałoby się zastanowić, czy liczba i charakter ćwiczeń prowadzonych w jednostkach ratowniczo-gaśniczych przygotowuje strażaków do tego typu działań. Operowanie narzędziami hydraulicznymi na tak dużych pojazdach znacznie odbiega od tych przeprowadzanych na małych samochodach osobowych, a przecież ratownicy muszą w obu przypadkach działać tak samo sprawnie.

Literatura
[1] Prochowski L., Żuchowski A. „Pojazdy samochodowe. Samochody ciężarowe i autobusy”, wyd. II uaktualnione, Warszawa 2006.
[2] Cimolino U., Heck J., Linde Ch., Springer H., „Ratownictwo techniczne podczas wypadków z udziałem samochodów ciężarowych”, Warszawa 2008.
[3] Zasady organizacji ratownictwa chemicznego i ekologicznego w KSRG, Warszawa, lipiec 2013.
[4] Ian Dunbar, „Techniki ratownictwa drogowego Holmatro”, 2014.
[5] Morris B., „Techniki awaryjnego podnoszenia i stabilizacji Holmatro”, 2008.
[6] Morris B., „Techniki ratownictwa drogowego Holmatro”, 2004
[7] Schroeder M., „Z podestu bliżej”, „Na ratunek” 2008, nr 2, s. 44-46.
[8] Praca zbiorowa pod kier. Sural Z., „System szkolenia członków ochotniczych straży pożarnych biorących bezpośredni udział w działaniach ratowniczych. Szkolenie z zakresu ratownictwa technicznego dla strażaków-ratowników OSP”, CNBOP 2008.


Kpt. Rafał Podlasiński jest dowódcą sekcji w JRG 15 w Warszawie, członkiem specjalistycznej grupy poszukiwawczo-ratowniczej
Fot. Autor i T. Krasowski (zdjęcie autobusu z fot. 9)

Data publikacji: kwiecień 2015