Nowy przyczółek PSP

Kategoria: Rozpoznawanie zagrożeń

Strażnica PSP znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie terminalu LNG. Zabezpiecza gazoport, a jednocześnie zwiększa liczbę strażaków niosących pomoc mieszkańcom prawobrzeżnej części Świnoujścia.

Bezpieczeństwo terminalu początkowo miała zapewniać Zakładowa Straż Pożarna, której utworzenie planowano na terenie inwestycji. W wyniku konsultacji oraz dialogu z interesariuszami projektu zapadła jednak decyzja, by powierzyć to zadanie Państwowej Straży Pożarnej – dzięki temu na utworzeniu JRG PSP skorzystali także mieszkańcy miasta. Nowa strażnica mieści się na Warszowie – w przemysłowej i portowej części Świnoujścia, położonej na wyspie Wolin. To główny ośrodek komunikacyjny miasta – z terminalem promów morskich, przystanią miejskiej przeprawy promowej, dworcem kolejowym i dworcem PKS. Funkcjonują tu największe zakłady przemysłowe: Port Handlowy Świnoujście, Morska Stocznia Remontowa, a od niedawna także terminal LNG. Do 2006 r. tę dzielnicę miasta zabezpieczała operacyjnie JRG nr 2, która w 2007 r. – po reorganizacji struktur zatrudnienia w województwie– została zlikwidowana, a liczbę strażaków w Świnoujściu zmniejszono o 20 etatów. W miejscu JRG utworzony został posterunek PSP z 3-4 strażakami na zmianie służbowej. Przy większych zdarzeniach wsparciem była jednostka z centrum Świnoujścia, znajdująca się na wyspie Uznam. Jednakże, ze względu na utrudnioną komunikację (przeprawa promowa), pomoc ta docierała nawet po 30 minutach.Czas dojazdu do najbardziej oddalonej części terminalu LNG z nowej JRG PSP szacuje się w najgorszym wariancie maksymalnie na 3 min.

Fundament

Budowę i wyposażenie jednostki sfinansowała spółka Polskie LNG. Koszt całości to około 20 mln zł. Rozmowy pomiędzy spółką a strażą pożarną rozpoczęły się w 2009 r., kiedy to komendant miejski PSP (w uzgodnieniu z komendantem wojewódzkim i władzami samorządowymi miasta) zaproponował współpracę w zakresie ochrony przeciwpożarowej terminalu LNG. Polegać ona miała na udostępnieniu przez straż budynku strażnicy i sprzętu na potrzeby Zakładowej Służby Ratowniczej. Propozycja ta została uwzględniona w opracowanym później Wstępnym Raporcie Zgodności z Wymogami Bezpieczeństwa Terminalu LNG (Preliminary Safety Raport). W 2012 r. prezes Polskiego LNG wystąpił do komendanta wojewódzkiego o rozważenie możliwości przekazania zadań Zakładowej Służby Ratowniczej do PSP, deklarując poniesienie nakładów finansowych na sprzęt i kadrę. Po przeprowadzeniu analizy straż pożarna określiła warunki, które powinny zostać spełnione – pozyskanie nowej działki pod budowę JRG w pobliżu terminalu z czasem dojazdu pierwszego rzutu sił interwencyjnych w ciągu 5 minut, zaprojektowanie i wybudowanie nowej siedziby JRG wraz z zapleczem, zakup niezbędnego sprzętu ratowniczo-gaśniczego oraz powiększenie stanu osobowego w jednostce. W efekcie podjętej współpracy 10 września 2014 r. podpisano dwa porozumienia, na mocy których spółka sfinansowała budowę strażnicy i wyposażyła JRGw niezbędny sprzęt ratowniczo-gaśniczy, a PSP pozyskała działkę oraz zapewniła dodatkowe 15 etatów. Trzecie porozumienie, pomiędzy prezesem spółki Polskie LNG i komendantem miejskim PSP w Świnoujściu, zawarte zostało 8 września br. i zawiera szczegółowe rozwiązania dotyczące przejęcia prawa do obiektu oraz wspólnych zobowiązań.

Trudności

Zlokalizowana w sąsiedztwie terminalu działka pod budowę jednostki była własnością miasta. Prezydent wyraził zgodę na nieodpłatne przekazanie jej do Skarbu Państwa, a docelowo PSP, stawiając warunek – wymiany działek. Działkę w pobliżu terminalu przekazano w trwały zarząd PSP w zamian za tę, którą do tej pory użytkowała PSP w prawobrzeżnej części Świnoujścia. – Teraz jesteśmy w lekkim rozkroku, bo zarządzamy obiema działkami. Ale gdy będziemy już w stu procentach gospodarować w nowym obiekcie, wystąpię o wygaszenie trwałego zarządu na poprzedniej działce, zostanie ona zwrócona do Skarbu Państwa i zgodnie z wcześniej podpisanym porozumieniem trafi do zasobów miejskich – mówi st. bryg. Witold Kalisz, komendant miejski PSP w Świnoujściu.

Spółka Polskie LNG ogłosiła przetarg na projekt i budowę nowej JRG wraz z zagospodarowaniem terenu w ramach przedsięwzięcia „Organizacja jednostki straży pożarnej na potrzeby społeczności lokalnej oraz terminala LNG w Świnoujściu”, który zakończył się wyłonieniem wykonawcy. Strażnicę wybudowano w ciągu niemalże roku. Aby przyspieszyć realizację prac wykorzystano ułatwienia wynikające z ustawy o inwestycjach w zakresie terminalu regazyfikacyjnego skroplonego gazu w Świnoujściu, która znacznie skracała procedury budowlane. Decyzja o pozwoleniu na budowę strażnicy została wydana 28 maja 2015 r. Sama budowa ruszyła jednak znacznie później, działka znajdowała się bowiem na obszarze Natura 2000. Porastał ją las. Z wycinką trzeba było czekać do czasu, gdy minie okres lęgowy ptaków. – Jeśli nie zdążylibyśmy wyciąć lasu w ciągu wyznaczonych dni, ponownie czekałaby nas wizytacja przedstawicieli ochrony środowiska i inwestycja znowu mogłaby się przesunąć w czasie – wyjaśnia st. bryg. Witold Kalisz. Na dodatek działka usytuowana jest na terenach podmokłych, o zróżnicowanej rzeźbie terenu (liczne pagórki, oczka wodne, uskoki), co przysporzyło kolejnych trudności. – Oczywiście wcześniej były robione odkrywki geologiczne, które miały odpowiedzieć na pytanie, czy jest w ogóle szansa na posadowienie obiektu na tym terenie. Opinie były pozytywne, ale grunt trzeba było nie tylko osuszyć, lecz także zagęścić, by uzyskał odpowiednią nośność – dodaje komendant.

Kadra i sprzęt

Strażnica składa się z dwóch głównych części – administracyjnej, przeznaczonej na biura komendy miejskiej, oraz jednostki ratowniczo-gaśniczej z garażami i warsztatem naprawczym (łączna kubatura to 11 tys. m3). Znajduje się tam również najnowocześniejszy w województwie, a niewykluczone, że i w kraju, warsztat naprawy i konserwacji sprzętu ochrony dróg oddechowych. Wydzielono dwa wejścia i dwie różne strefy dostępu, dzięki czemu przychodzący do komendy petenci nie będą musieli przechodzić przez pomieszczenia JRG (tak jak to było w dotychczasowej siedzibie KM PSP).

Załogę nowej JRG stanowią w większości strażacy pełniący wcześniej służbę na posterunku (18 etatów). Ogłoszony też został nabór, w ramach którego przyjęto do służby dziewięciu nowych ludzi. Są dziś pełnoprawnymi i wyszkolonymi strażakami. – Jeśli chodzi o pozostałe sześć osób, których brakowało do wymaganych 33, by utworzyć JRG, zdecydowałem, że spróbujemy ściągnąć do nas absolwentów szkół pożarniczych, zwłaszcza z SGSP. Mam duże braki w kadrze oficerskiej, więc takie rozwiązanie uznałem za optymalne. I udało się. Przyszło do nas trzech absolwentów Szkoły Głównej Służby Pożarniczej, a w przyszłym roku po promocji trafi kolejny oficer. Mamy też dwóch aspirantów po szkole w Krakowie – podkreśla st. bryg. Witold Kalisz.

Imponujące jest wyposażenie nowej JRG. Zakupy sprzętu były realizowane na bieżąco ze środków spółki Polskie LNG na podstawie zawartego porozumienia. Jednostka otrzymała m.in.: ciężki samochód ratowniczo-gaśniczy Scania, dwa średnie samochody ratowniczo-gaśnicze, w tym jeden z modułem proszkowym, samochód ratownictwa wysokościowego z drabiną mechaniczną (42 m), samojezdny agregat proszkowy na przyczepie z działkiem, samochód osobowy do przewozu ratowników, samochód rozpoznawczo-ratowniczy typupickup, samochód kwatermistrzowski do 3,5 t oraz nośnik kontenerów z 10 t środka pianotwórczego. Na szczególną uwagę zasługuje zdalnie sterowany agregat proszkowy AP-250, który dotychczas nie występował w żadnej jednostce straży pożarnej w kraju. Jest to prototyp wykonany na potrzeby zabezpieczenia terminalu LNG przez firmę Jamar z Polic. Pozwala na działanie z dużej odległości, bez konieczności narażania ludzi. Drabina Magirus o wysokości ratowniczej 42 m z łamanym ostatnim przęsłem także jest stosunkową nowością w regionie (dotychczas jedyny taki egzemplarz stanowił wyposażenie łódzkich strażaków).

Na obecnym etapie rozwoju rynku LNG codziennie z terminalu wyrusza w Polskę co najmniej 10 cystern z ciekłym LNG, a ich liczba będzie sukcesywnie wzrastać. I jest tylko kwestią czasu, kiedy dojdzie do zdarzenia drogowego z udziałem którejś z nich– mówi st. bryg. Witold Kalisz, komendant miejski PSP w Świnoujściu.

Ta część Świnoujścia, w której zlokalizowana jest nowa JRG, to polskie okno na świat. Każdy statek, który wpływa do Szczecina, musi przepłynąć przez Świnoujście. Wiele statków cumuje tylko i wyłącznie u nas, ponieważ ich zanurzenie przekracza dopuszczalne na naszym torze wodnym. Port cały czas się rozwija. Mówiąc krótko: przez miasto, poza terminalem, „przetacza” się cała tablica Mendelejewa – od materiałów wybuchowych, poprzez amoniak, chlor, różnego rodzaju kwasy. Przewożone są wszystkimi rodzajami transportu – koleją, drogą, wodą. Może nam się tutaj więc zdarzyć dosłownie wszystko.

Terminal jest tylko jednym z obiektów, który zabezpieczamy, ale za to szczególnym, generującym specyficzne zagrożenia. Podstawowym medium w terminalu jest ciecz, która ma temperaturę od –162ºC w dół, czyli jest cieczą kriogeniczną. Powstał on na moim terenie operacyjnym, zostałem więc skierowany przez komendanta wojewódzkiego PSP na pierwsze w Polsce studia podyplomowe w zakresie eksploatacji i transportu LNG, organizowane przez Akademię Górniczo-Hutniczą w Krakowie i Akademię Morską w Szczecinie. Na studiach zdobyłem wiedzę na tyle, że byłem w stanie ułożyć programy szkoleniowe dla swoich strażaków i przygotować ich praktycznie do działań na wypadek zdarzenia z LNG. Mogę więc z czystym sumieniem powiedzieć, że moi strażacy wiedzą, jak w takiej sytuacji postępować. Szkolenia teoretyczne podparte zostały praktyką zdobytą podczas ćwiczeń na terminalu.

Ale problem jest zupełnie inny: na obecnym etapie rozwoju rynku LNG codziennie z terminalu wyrusza w Polskę co najmniej 10 cystern z ciekłym LNG, a ich liczba będzie sukcesywnie wzrastać. I jest tylko kwestią czasu, kiedy dojdzie do zdarzenia drogowego z udziałem którejś z nich. To może nastąpić w każdym punkcie Polski. Zagrożenie, które jest związane z transportem ciekłego LNG, właściwie nie dotyczy Świnoujścia, bo odległość z terminalu do granicy naszego powiatu wynosi 5-6 km. To zagrożenie przenosi się poza powiat.

Niestety strażacy nie wiedzą, w jaki sposób postępować w zdarzeniach z ciekłym LNG. Nikt ich w tym zakresie nie przeszkolił, to zupełnie inny rodzaj postępowania, niż nas uczono. Tutaj woda lub piana nie wchodzi w grę. Nie ma nic gorszego niż zetknięcie się tej cieczy z wodą. Do tego dochodzą zagrożenia wynikające z kriogeniki. Ale tego strażacy nie wiedzą, i to nie tylko zawodowi, których przecież szybciej można objąć programem szkoleniowym, lecz przede wszystkim ochotnicy. To oni w większości powiatów są zazwyczaj pierwsi przy zdarzeniach na drodze. Odpowiednie przeszkolenie naszych ludzi na wypadek zdarzeń z LNG to naprawdę pilna kwestia. Nie powinniśmy czekać, aż coś się wydarzy i obnaży nasze braki, lecz już teraz przygotowywać się na różne scenariusze.

Elżbieta Przyłuska
Serdecznie dziękuję bryg. w st. spocz. mgr inż. Robertowi Włodarczykowi – głównemu specjaliście ds. wsparcia technicznego w Polskie LNG za nieocenioną pomoc w przygotowaniu materiału.

fot. archiwum KM PSP w Świnoujściu, archiwum Polskie LNG SA

listopad 2016 r.