Ratownictwo i ochrona ludności

Walka o ląd (cz. 1.)

Kategoria: Ratownictwo i ochrona ludności

Woda jest dla Holendrów dobrodziejstwem i przekleństwem jednocześnie. Wyspecjalizowali się jednak w sposobach walki z transgresją morza.

Ta walka to działania polegające m.in. na budowie obwałowań brzegów morskich i koryt rzecznych, a także kanałów odwadniających, osuszaniu terenów nadmorskich i jezior. Z kolei dzięki dobrze rozwiniętej flocie i handlowi morskiemu Królestwo Niderlandów (potocznie – Holandia) stało się jedną z potęg gospodarczych Europy, a żyzna gleba wydawała i nadal wydaje obfite plony.

Krótka historia

Holandia jest krajem nizinnym, a 25% jego powierzchni zajmują depresje. Szacuje się, że obniżają się one o ok. 10 cm przez 100 lat. Ze względu na ukształtowanie terenu, sąsiedztwo Morza Północnego oraz obecność trzech wielkich rzek (Renu, Mozy i Skaldy) w Holandii zachodzą ciągłe zmiany o charakterze geograficznym. Już około 500 r. p.n.e. zamieszkujący ten teren Fryzowie budowali tzw. terpy (wioski) na sztucznie usypanych wzniesieniach. Można je również spotkać w Polsce, na Żuławach, gdzie w XVI w. osiedlali się Holendrzy. W III w. n.e. podniósł się poziom morza, a występujące często powodzie sprawiły, że Fryzowie masowo emigrowali z terenów nadbrzeżnych.

W średniowieczu na terenie Niderlandów budowano pierwsze zapory z drewna, kamieni i ziemi. W okresie XIII-XV w. zmieniał się kształt wybrzeża, powstały Wyspy Zachodniofryzyjskie oraz zatoka Zuiderzee, a było to spowodowane wdarciem się Morza Północnego w głąb lądu. W XVI w. stosowano techniki osuszania jezior i torfowisk, upowszechniane na całym świecie – wszędzie tam, gdzie osiedlili się Holendrzy. Polegały one na budowie obwałowań i grobli, a otoczone w ten sposób obszary stanowiły prototyp polderów.

Początkowo próby regulowania poziomu wody sprowadzały się do tworzenia otworów w wałach. Z czasem stosowano urządzenia do wypompowywania wody napędzane siłą ludzkich rąk, a później wykorzystujące także konie i woły. Przełomem w technice osuszania terenów zalewowych było zastosowanie w XV w. wiatraków [1]. Ich działanie sprawiało, że woda z polderów była odpompowywana do kanałów odprowadzających. Rozmieszczenie w rzędzie, w którym każdy kolejny wiatrak znajdował się wyżej niż poprzedni, umożliwiło pompowanie wody do kanałów położonych wyżej. Wynalezienie pompy parowej, a w kolejnych latach silnika tłokowego i elektrycznego wyparło tradycyjne wiatraki.

Holendrzy od kilku wieków budują obwałowania brzegów morskich, kanałów odwadniających i koryt rzek. Aby zdobyć kolejny kawałek ziemi, osuszają tereny nadmorskie. Ciągła walka z żywiołem wpłynęła na charakter i usposobienie Holendrów. Są pracowici, wytrwali, działają zespołowo i łatwo mobilizują się w obliczu klęski żywiołowej. Warunki klimatyczne i geograficzne kraju, a także kultura i obyczaje holenderskie znalazły odzwierciedlenie nawet w sporcie narodowym, czyli łyżwiarstwie szybkim. W odległych czasach łyżwy stanowiły najłatwiejszą metodę przemieszczania się, zarówno dla dorosłych jadących do pracy, jak i dla dzieci pędzących do szkoły. Oprócz jazdy na łyżwach holenderskie dzieci już od najmłodszych lat są oswajane z wodą poprzez naukę pływania. Funkcjonuje tu system Zwem-ABC, który ma w przyjazny sposób nie tylko nauczyć dzieci pływać, lecz także radzić sobie w sytuacji zagrożenia w wodzie. System składa się z trzech certyfikatów. Już po zdobyciu pierwszego (A) dziecko potrafi wskoczyć do wody w ubraniu i przepłynąć odpowiedni odcinek.

Przed katastrofą

Eksperci na wiele lat przed katastroficzną powodzią z 1953 r. ostrzegali o złym stanie wałów. Raport z 1928 r. wykazał, że wały w Zachodniej Brabancji nie spełniają wymogów bezpieczeństwa. W 1929 r. Departament Dróg Wodnych i Robót Publicznych rozpoczął badanie rzek i wybrzeży, w tym kondycji wałów. W 1934 r. służby oceniały stan odebranego morzu terenu o nazwie Biesbosch. Prawie wszystkie wały okazały się zbyt niskie, a konsekwencje mogącej wystąpić powodzi miały być katastrofalne dla pobliskiego miasta Dordrecht. Działania mające poprawić ich kondycję, ale wymagające dużych nakładów finansowych, nie zostały jednak podjęte. Tanim zamiennikiem poprawy bezpieczeństwa wałów był „Muraltmuur”, wymyślony przez naczelnika Wydziału Technicznego Organizacji Ochrony Wody Roberta Rudolpha Lodewijka von Muralta. Była to nazwa ściany wzniesionej na szczycie wału [2]. Miała wysokość 75 cm i zbudowana była z betonowych płyt. Do 1935 r. zostało skonstruowanych ok. 120 km ścian Muralta [3].

W 1932 r. zrealizowano inny projekt przeciwpowodziowy. W wyniku odcięcia zatoki Zuiderzee od Morza Północnego [4] tamą Afsluitdijk (z niderlandzkiego – tama zamykająca) powstał zbiornik IJsselmeer, o powierzchni 1100 km². W tym rejonie w 1916 r. wystąpiła powódź, a zbiornik był próbą zabezpieczenia przed kolejną katastrofą. Co ciekawe pierwszą propozycję podobnych zabezpieczeń przedstawiono już w 1667 r., jako plan zabezpieczenia przed wdzierającą się wodą w głąb lądu podczas sztormów lub przypływów. Ówczesne możliwości techniczne były jednak niewystarczające. Dopiero w 1891 r. inżynier Cornelis Lely zaproponował budowę zapory zamykającej zatokę. Jej budowa rozpoczęła się w 1927 r., a zakończyła w 1932 r. Powstała tama o długości 32 km, szerokości 90 m i 7,25 m wysokości nad poziomem morza. Budowa zapory pozwoliła na osuszenie i zagospodarowanie części wydzielonego terenu. Obecnie przez tamę Afsluitdijk przebiega odcinek najdłuższej w Holandii autostrady A7.

Od 1938 r. Johan Van Veen – nazywany ojcem Planu Delta [5], badał stan zabezpieczeń przed powodzią i opracował projekty pewnych nowatorskich rozwiązań [6]. Z uwagi na wybuch II wojny światowej nie zostały zrealizowane, a zniszczenia wojenne i konieczność ich usuwania sprawiły, że wygospodarowanie środków finansowych na zabezpieczenia przeciwpowodziowe było dość kłopotliwe.

Słony problem

Tymczasem pojawił się kolejny problem. Otóż ze względu na pogłębione drogi wodne w pobliżu wybrzeża woda morska z łatwością przedostawała się w głąb lądu, a w rezultacie również do wód gruntowych. Utrudniało to, a często wręcz uniemożliwiało uprawę produktów rolnych. Straty rolników i całego społeczeństwa były ogromne, więc Departament Dróg Wodnych i Robót Publicznych szukał rozwiązania. Dostępne środki finansowe w pierwszej kolejności były przeznaczane na odsalanie gleby, a odnawianie starych zabezpieczeń przeciwpowodziowych znów zeszło na dalszy plan. Niemniej jednak kraj podnosił się z wojennych zniszczeń, rozwijał się gospodarczo, liczba urodzeń wzrastała i wydawało się, że wszystko zmierza w jak najlepszym kierunku. Tymczasem 1 lutego 1953 r. okazało się, że morze wciąż zagraża Holendrom.

Warunki pogodowe

Niż atmosferyczny na południu Islandii powstał 30 stycznia 1953 r. Pogłębił się i przeszedł nad Szkocję. Około 1.00 w nocy za niżem wytworzył się sztorm. Początkowo niż przeniósł się na wschód, ale północno-zachodni sztorm prowadził go w kierunku południowo-wschodnim. Wkrótce sztorm występował nad całym Morzem Północnym. Co prawda nadal najsilniejszy był w pobliżu Szkocji, jednakże po południu 31 stycznia poprzez Danię i wybrzeże niemieckie zbliżył się do wybrzeża holenderskiego. W nocy 31 stycznia sztorm nad Morzem Północnym był jeszcze silniejszy, osiągając 11 stopni w dwunastostopniowej skali Beauforta (scharakteryzowane jako gwałtowny sztorm i nadzwyczaj wielkie fale na morzu), a przy wybrzeżu holenderskim – 10 stopni. Prędkość wiatru wynosiła ponad 100 km/h [7]. Wysokość fali przypływowej spowodowanej sztormem osiągała na wybrzeżach Holandii 11 stóp (3,4 m), a na otwartym morzu ponad 18 stóp (5,6 m), powyżej poziomu morza [8]. Przed sztormem ostrzegał co prawda Królewski Instytut Meteorologiczny, jednakże skala zdarzenia była o wiele większa niż to, czego spodziewał się instytut i co mogły zapowiadać wszelkie dotychczasowe doświadczenia holenderskie. Sztorm okazał się bardziej niebezpieczny, niż początkowo przewidywano, głównie dlatego, że w tym samym czasie miał miejsce przypływ. Dokładnie 1 lutego po godz. 4.00 u wybrzeży Zelandii i Flandrii nastąpił najsilniejszy przypływ w roku, tzw. pływ syzygijny – występujący wtedy, gdy Słońce i Księżyc usytuowane są w prostej linii z Ziemią [9]. Taki układ ciał niebieskich może się zdarzyć raz na kilkadziesiąt lat. Połączenie z niespotykanie silnym sztormem, gnającym dodatkowo masy wody na wybrzeża Holandii, przyniosło katastrofalne skutki.

Fale powodziowe

O świcie 1 lutego woda przerwała wały przeciwpowodziowe, najpierw w miejscowościach Kruiningen, Kortgene i Oude Tonge. W Nieuwekerk zabiła 288 osób [10], czyli 15% populacji tego miasta. Poziom morza w Vlissingen osiągnął rekordową wysokość 4,55 m ponad NAP (Normaal Amsterdamie Peil – tzw. zero amsterdamskie) . Groble uległy naporowi wody w 89 miejscach, powstało ok. 187 kilometrów wyrw, przez które woda swobodnie się przelewała. Ludność zamieszkująca zagrożony obszar nie została poinformowana o zaistniałej sytuacji z powodu niesprawnie funkcjonującego systemu ostrzegania. Ze snu obudziła ją woda. Ludzie uciekali ze swoich gospodarstw, a jeśli nie było to już możliwe, wchodzili na strychy lub dachy domów i tam, na mrozie, czekali na pomoc. Ci, którzy mieli własne łodzie, ewakuowali rodziny i sąsiadów. W pierwszych godzinach katastrofy wszyscy mogli liczyć jedynie na taką wzajemną pomoc. Niedługo po uderzeniu pierwszej fali, znad poziomu wody wystawały tylko dachy, fragmenty wałów i czubki drzew. Druga fala powodziowa nadeszła niedzielnego popołudnia. Pogorszyła już i tak krytyczną sytuację. Poprzez przerwane wały woda z łatwością i ze zwiększoną siłą wdzierała się w głąb lądu, powiększając rozmiar katastrofy. Miasta Schouwen-Duiveland, Goeree-Overflakkee i Tholen praktycznie znalazły się pod wodą. Woda wdarła się na odległość 75 km w głąb lądu, pokrywając obszar o powierzchni 200 000 ha. Skutki powodzi spotęgował silny wiatr i niskie, zimowe temperatury.

Działania ratownicze

Pierwszymi osobami, które dotarły na zalane tereny Schouwen-Duiveland i Goeree-Overflakkee, byli rybacy z Urk. W niedzielę, po usłyszeniu wiadomości w radiu, pojechali oni autobusem do portu w Breskens, gdzie były zakotwiczone ich łodzie. Wieczorem wyruszyli na pomoc poszkodowanym. Po dotarciu na miejsce rybacy nawiązali kontakt z Radiem Schevingen i przekazali informację o zastałej sytuacji [11]. Rząd holenderski ogłosił stan klęski żywiołowej. Wszystkie możliwe siły i środki zostały skierowane do działań ratowniczych i mających zapobiegać zwiększaniu strat. Przez pierwsze trzy dni wojsko ewakuowało ludność oraz naprawiało wały wraz z mieszkańcami. Przez kolejne dni prowadzono ewakuację zwierząt.

Już 1 lutego zostały utworzone specjalne punkty medyczne, gdzie lekarze, chirurdzy i pielęgniarki udzielali niezbędnej pomocy, a także punkty techniczne, gdzie naprawiano środki transportu oraz maszyny, które mogły zostać wykorzystane do ewakuacji lub odbudowy tam [12]. Tego dnia o godz. 17.00 Sprzymierzone Siły Powietrzne Europy Środkowej (AAFCE) zostały poproszone o wysłanie w trybie natychmiastowym na zagrożone tereny 20 śmigłowców. Śmigłowce Sabeny (Belgijskich Linii Lotniczych) i Królewskiej Marynarki Wojennej rozpoczęły działania ratownicze 2 lutego, a następnego dnia przybyły pierwsze śmigłowce armii Stanów Zjednoczonych, wykorzystywane do dalszej ewakuacji. Udało się dzięki temu uratować 2030 osób w dniach od 3 do 5 lutego [13]. Pomoc polegała również na spontanicznie rozpoczętej akcji zbiórki żywności i ubrań dla powodzian. Dania, Finlandia, Norwegia i Szwecja przekazały gotowe domy dla ofiar powodzi. Odpowiedź na apele o pomoc była tak ogromna, że 4 lutego Czerwony Krzyż poprosił o zaprzestanie wysyłania ubrań i mebli, ponieważ brakowało miejsca do przechowywania tak ogromnej ilości rzeczy. W zorganizowanych ośrodkach pomocy w szkołach i domach kultury, na terenach niezagrożonych powodzią, m.in. w Rotterdamie i Goes, znalazło schronienie 72 tys. osób [14]. W ciągu tygodnia zgłosiło się ok. 30 tys. wolontariuszy do napraw grobli [15]. Poważne wyrwy w większości zostały zamknięte przy użyciu kesonów (wykonanych ze stali lub żelbetu szczelnych skrzyń z otwartym dnem), z kolei mniejsze głównie za pomocą worków z piaskiem. Przez rok poszkodowani wracali do swoich domów, jednak do wiosny 1954 r. jeszcze około 5 tys. mieszkańców nie zdecydowało się na powrót.

Zniszczenia

Pierwszego dnia powodzi radio podawało że w powodzi zginęło kilkadziesiąt osób, jednak każdego dnia liczba ta wzrastała – ostatecznie do 1835 osób, a 100 tys. ludzi straciło swoje domy. Podczas powodzi utonęło 200 tys. sztuk bydła, a 26 tys. domów i 300 farm zostało zniszczonych [16]. Najbardziej ucierpiały prowincje: Zelandia, Holandia Południowa, Północna Brabancja oraz wyspa Texel w Holandii Północnej. Straty oszacowano na 1,5 mld guldenów (waluta wycofana i zastąpiona przez euro, w przeliczeniu to około 3 mld zł).

Sztorm na Morzu Północnym spowodował szkody nie tylko na wybrzeżu holenderskim, lecz także angielskim, belgijskim, duńskim i francuskim.

W Wielkiej Brytanii ponad 1600 km linii brzegowej i wałów nadmorskich zostało zniszczonych, woda zalała 1000 km2 lądu. Ponad 24 tys. obiektów zostało uszkodzonych, a ponad 30 tys. osób ewakuowało się z zagrożonego terenu. Szacuje się, że w czasie powodzi zginęło 307 osób. W Belgii szkody były mniejsze w porównaniu do tych poniesionych w Wielkiej Brytanii, niemniej jednak życie straciło 25 osób, a ponad 4400 ha terenu zostało zalane. Na otwartym morzu zatonął prom pasażerski Princess Victoria, 133 pasażerów straciło życie.

Plan Delta

Powódź z 1953 r. pozostawiła wyraźny ślad w świadomości Holendrów. Rząd nie był obwiniany za zaistniałą sytuację, opinia publiczna naciskała jednak na podjęcie działań, których celem miało być zapobieganie takim sytuacjom w przyszłości. Premier Holandii Willem Drees ogłosił 4 lutego 1953 r., że odbudowa wałów jest priorytetem. Dwadzieścia dni po katastrofie, 21 lutego 1953 r., powołano Komisję Delty (tzw. Deltacommissie). Na jej czele stanął dyrektor generalny Ministerstwa Infrastruktury i Środowiska August Godfried Maris. Zadaniem komisji było zbadanie przyczyn i skutków katastrofy oraz przedstawienie propozycji działań zapobiegawczych. Wszystkie uszkodzenia w groblach (szacowało się ok. 500 mniejszych i 67 poważnych) zostały naprawione do 6 listopada 1953 r. Plan Delta został zakończony w 1986 r., ale w walce z wodą Holendrzy nie poprzestali tylko na jego realizacji, o czym będzie można przeczytać w kolejnej części artykułu.

Ciekawostki

  • Charakterystycznym elementem krajobrazu Holandii są poldery. Pierwsze z nich powstały w VIII w. n.e. Polder to teren podmokły otoczony wałem lub groblą [17], wewnątrz podzielony rowami melioracyjnymi, z których wodę wypompowuje się poza wał do systemu jezior i kanałów odwadniających, pełniących funkcję zbiornika retencyjnego, a dalej do morza. Każdy rolnik dba o drożność kanałów na terenie, który jest jego własnością.

  • Do końca XIX w. funkcjonowało około 10 tys. wiatraków, dziś zostały zastąpione przez sterowane komputerowo stacje pomp. Przetrwało ok. 1000 wiatraków. Służą głównie jako obiekty turystyczne i mieszkalne, a najstarszy z nich – Grafelijke Korenmolen, zbudowany w 1441 r., znajduje się w miejscowości Zeddam.

  • W 1607 r. powstał plan osuszenia jeziora Beemster, z uwagi na zapotrzebowanie na grunty rolne. Przez 5 lat osuszono 72 km2 ziemi i w 1612 r. zakończono prace. Nowy polder podzielony został w nowatorski sposób, na kwadraty tej samej wielkości (o długości boku 900 m), z kolei kwadrat na pięć działek o wymiarach 180 m x 900 m. Wydzielona działka stanowiła standardową parcelę przeznaczoną na jedno gospodarstwo. Układ Beemster posłużył jako wzór w 1625 r. przy planowaniu zagospodarowania przestrzennego Nowego Jorku, dawniej Nowego Amsterdamu (siatka ulic na Manhattanie jest identyczna, jak plan polderu). W 1999 r. polder został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Naturalnego UNESCO.

  • Normaal Amsterdamie Peil (NAP) – tzw. zero amsterdamskie. Pierwotnie obliczone w 1683-1684 r. [18] jako średni poziom wody w czasie letnich przypływów w rzece IJ, obecnie to podstawa pomiaru wysokości nad poziomem morza w całej Europie. Dla bezpieczeństwa Holendrów, dzięki temu wskaźnikowi sprawdzany i kontrolowany jest poziom wody w całym kraju. Można również porównać najniższy punkt Holandii (okolice autostrady A20, w pobliżu miasta Nieuwerkerk: – 6,74 m poniżej NAP) i najwyższy (góra Vaalserberg: 322,7 m powyżej NAP).

 st. sekc. Renata Golly jest pracownikiem SGSP

Przypisy

[1] J.T.A. Verhoeven, Fens and Bogs in the Netherlands: Vegetation, History, Nutrient Dynamics and Conservation, Springer Science & Business Media, Dordrecht 1992, s. 146.
[2] P.H. Nienhuis, Environmental History of the Rhine-Meuse Delta: An ecological story on evolving human-environmental relations coping with climate change and sea-level rise, Springer Science & Business Media, Nijmegen 2008, s. 234.
[3] R. Stijn, Water Policy in the Netherlands: Integrated Management in a Densely Populated Delta, Routledge, Waszyngton 2009, s. 26.
[4] R. Stijn, Water Policy in the Netherlands: Integrated Management in a Densely Populated Delta, Routledge, Waszyngton 2009, s. 71.
[5] J. Van Veen, Dredge Drain Reclaim: The Art of a Nation, Springer Science & Business Media, Haga 1962, s. 10.
[6] J. Lonnquest i in., Two centuries of experience in water resources management: A Dutch-U.S. retrospective, Institute for Water Resources, U.S. Army Corps of Engineers; Rijkswaterstaat, Ministry of Infrastructure and the Environment, Alexandria, Virginia 2014, s. 183.
[7] Instituut voor Sociaal Onderzoek van het Nederlandse Volk, Studies in Holland Flood Disaster 1953, National Academies, Amsterdam, Waszyngton 1955, s. 14.
[8] T. M. Kusky, The Coast: Hazardous Interactions Within the Coastal Environment, Facts On File, Nowy Jork 2008, s. 92.
[9] Instituut voor Sociaal Onderzoek van het Nederlandse Volk, Studies in Holland Flood Disaster 1953, National Academies, Amsterdam – Waszyngton 1955, s. 8.
[10] L. Zhang i in., Dam Failure Mechanisms and Risk Assessment, John Wiley & Sons, Singapur 2016, s. 296.
[11] Instituut voor Sociaal Onderzoek van het Nederlandse Volk, Studies in Holland Flood Disaster 1953, National Academies, Amsterdam, Waszyngton 1955, s. 80-81.
[12] Instituut voor Sociaal Onderzoek van het Nederlandse Volk, Studies in Holland Flood Disaster 1953, National Academies, Amsterdam – Waszyngton 1955, s. 13.
[13] Instituut voor Sociaal Onderzoek van het Nederlandse Volk, Studies in Holland Flood Disaster 1953, National Academies, Amsterdam – Waszyngton 1955, s. 14.
[14] J. M. Jordaan, A. Bell, Hydraulic Structure,Equipment and Water Data Acquisition Systems - Volume II, EOLSS Publication, Oksford 2009, s. 56
[15] L. A. Cox Jr., Improving Risk Analysis, Springer Science & Business Media, Denver 2012, s. 110.
[16] United Nations Human Settlements Programme, Enhancing Urban Safety and Security: Global Report on Human Settlements 2007, Earthscan, Londyn 2007, s. 325
[17] G. P. van de Ven, Man-Made Lowlands: History of Water Management and Land Reclamation in the Netherlands, Matrijs, Utrecht 2004, s. 8
[18] P. H. Nienhuis, Environmental History of the Rhine-Meuse Delta: An ecological story on evolving human-environmental relations coping with climate change and sea-level rise, Springer Science & Business Media, Nijmegen 2008, s. 11.

Opis zdjęć:

Fot 1
Przerwanie wałów w Papendrecht (Holandia Północna)
Fot 2
Ruiny na zalanych obszarach
Fot 3
Półwysep Zuid-Beveland w czasie powodzimarzec 2017

marzec 2017